RSS
 

Szwagierkolaska

25 wrz

Plan o tyle nie wypalił, że siostry orzekły, że za bardzo dominuję Połowica. Tak, czasem tak. Jak zażera się tłuszczem i nie je warzyw i owoców, nie pije, nie ściąga swetra, gdy mu gorąco, nosi grube sztruksy w upał i nie zakłada ciepłych rzeczy, tylko marznie. Jada nieregularnie i zażera się cisteczkami i zapija coca-colą w sytuacji, kiedy miał zostać na diecie, oszczędzać wątrobę, nie pić (to się prawie udało, zresztą on nie jest jakimś wielkim fanem piwa).
Poza tym on raczej nie podsłucuje cudzych rozmów przez telefon, a jak już podsłucha, to dyskretnie udaje, że nie słyszał, a nie obraża się.
Przedobrzyłam, robiąc mu cały wieczór wyrzuty, że żre dziadostwo. Jutro tez będzie żarł dziadostwo, ale mialam mordę trzymac na kłódkę i dać mu się raz opchać frytkami. Zaprostestuję przy trzeciej pincie piwa, to na pewno. Bi miał nie pić jeszcze przez jakiś miesiąc conajmniej, a naruszył – i nie ja sugerowałam, tylko w przychodni lekarskiej, zwanej szymnie kliniką (w tej, gdzie bezoględzinowo stwierdzono problem z hemoroidami, ten sam, który się okazła innym problemem i który w ciągu dwóch tygodni polski lekarz usunął bez żadnych zabiegów pod narkozą, na co skierował go irlandzki, a przy pomocy smarowidła. W pełni irlandzka prawie słuzba prawie zdrowia).
Przedobrzyłam chcąc odobrazić szwagierkę, co się udało miernie, ale tym razem naprawdę mam to w nosie. Nie mam ochoty ani przyjemności zadawać się z ludźmi ich pokroju, którzy – tu pomieszam całą rodzinę z błotem, nie że tylko jedną siostrę – nie mówią partnerom życiowym o ich dolegliwościach i zadłużeniu na kilka tysięcy euro, które same narobiły, żeby ich nie zdenerwować, za to robia im wyrzuty o zakup jakiegoś żarcia czy batonika w sklepie, którzy udają, że w rodzinie jest wszystko w porządku, kiedy mieli do czynienia ze skrajną patologią, którzy żerują finansowo i dręczą emocjonalnie rodzeństwo aż po sędziwe lata zamiast się nawzajem wspierać – to akurat chyba dość oczywiste, dlaczego tak się dzieje – zapobiega to pójściu do prawnika za słone pieniądze i upomnieniu się o przynależną częsć spadku, nie piją alkoholu z częstotliwością przypominającą spoty przeciwko alkoholizmowi, nie one spłacały zadłużenie na domu, w którym kiedyś same mieszkały, nie one musza żyć z niedorobionym Szwagrem, którego nie miał kto nauczyć podstaw higieny osobistej ani samodzielności, bo one się wyprowadziły, a Połowic zapierniczął fizycznie od lat nastoletnich. To nie one zapierniczają 40 godzin tygodniowo w – nie przeczę – komfortowym biurze, ale zawszeć za najniższą stawkę w branży i w koncu jest to praca i zwłaszcza ostatnio ani nie jest spokojna, ani satysfakcjonująca, ani z miłymi ludźmi, bo Niemce zepsuły powietrze – jedna ma 18 godzin uczenia muzyki, druga pozostaje „przy mężu”, kiedy ich mężczyźnie zaprzestali pracy z powodów zdrowotnych. Ich faceci pracują, nie utrzymywali swoich młodszych braci przez większość życia. Nop i wreszcie to nie one spędziły noc trzy razy na pogotowiu z ich mężczyzną z bólem po lewej stronie klatki piersiowej, co ostatecznie szczęśliwie okazało się zaniedbanym przeziębieniem przerodzonym w zaopalenie opłucnej z nacikami, choroba refluksową i innymi perdołami razem.
To nie one mieszkają i żyją z moim mężem. Skoro tak o niego dbają, to gdzie były, kiedy on miał się uczyć (szczęśliwie miał okazję powrócić do nauki później, bynajmniej nie dzięki nim), kiedy żarł fast food i pił z desperacji aż do kłopotów?
Jestem dominująca. Staram sie nauczyć mojego mężczyznę, że jak jest gorąco, to można się przebrać, że trzeba zdrowo jeść i pić i że jak boli, to sie idzie do lekarza, a nie zagryza zęby, bo się jest uczulonym na leki przeciwbólowe. Że trzeba odpocząć, kiedy się jest zmęczonym, a nie pchać własny organizm poza granice wytrzymałości, bo to Połowicowi zdecydowanie nie wychodzi. Staram się go nauczyć, że ma prawo miec własne zdanie i nie musi robić tego, czego oczekują inni (za wyjątkiem oczekiwań koticzki, naturalnie) ;) Chcę go nauczyć być sobą, nie przejmować się irlandzkimi uwagami na temat postępowania innego niż przyjęte tu prymitywne sztywne normy, i że świat jest dużo większy i ciekawszy niż zapyziałe Lanzarotte. Bo kiedy zabrakło przedwcześnie jego Mamy, to nie było nikogo, żeby tego Połowica nauczyć.
Jestem winna. Dominuję Połowica i popycham do działań zmniejszających drobne uciążliwości. Dominuję go, bo mam niewyżyty instynkt macierzyński i zachowuję się często jak matka wobec dziecka. Bo takiego Połowica od nich dostałam w spadku – trochę ciapowatego i niezaradnego, a z drugiej strony ofiarnego i dzielnego ponad własną wytrzymałość.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Komentowanie zostało wyłączone.

 

  • RSS