RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2012

Ynt!!!!!

28 lip

Ynt, Ynt, witaj, witaj!!! JUPI!!!!
Gdzie Ty byłaś, jak Cię nie było!?!?!?! Stęskniłam się że hej!!!
Dziękuję za pochlebny komentarz!
Proszę, zaglądaj częściej, odzywaj się!!! :)))))

HURA! Ynt się do mnie odezwała!

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Już za parę chwil, za chwil parę

28 lip

Ale mi się przypomniało, co?
Otóż konkretnie jutro wieczorem wypływamy z Duplina i ruszamy na wschód. Tam na pewno zachowała się cywilizacja.

Palec pod budkę, kto z nami pójdzie na piwo? :)))))

Oraz uprzejmie powiadamiam tych, którzy nie znają Merlina, że będę praktycznie niedostępna w dniach czwartek do niedzieli wieczorem. Pukanie zepsute, można jednakowoż dzwonić. Wyjazd niestety w piątek 10 lipca. Data jak najbardziej niefortunna, ale ograniczają nas kursy w stronę na kraniec świata. Buu. Takie zadupie, że nawet smoków tam nie ma.

Może jednak podłączę dmuchawę, żeby spodnie Połowicowi wyschły do jutra?…

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

…secretely possess you…

16 lip

czyli zaloby ciag dalszy.
Ale robie postepy, zaminilm phantoma na 4ry Pory Roku Vivaldiego.
Co z tego, dalej widze stopnie znikajace w mrocznej scianie, swiece unoszace sie niczym w Hogwarcie, szkarlatny kostium, przypominajacy bardziej posag Komandora niz Szkarlatna Smierc, a w kieszonce mam ciagle silikonowe krysztalki wybuchajacego nad glowami zyrandola.
I Phanotm – z polska Upior, ale to takie nieprzyjemne tlumaczenie – inny niz wszystkie. Mniej sceniczny i pompatyczny. Bardziej ludzki. No nic tylko sie wziac i zakochac ;P  (…oj, Polowicu, twoje szczescie… hm, taka mam nadzieje).
Ale sam Phantom Opery nie czyni. Co mi tam po takim upiorze.
Trzeba calego blichtru i magii teatru.
Trzeba nocy, ciemnosci, mroku, w dzien trudno udawac, ze wszytsko jest, jak byc powinno.
Nawet jesli tak skonstruowany jest swiat.

No dobrze, ale moze nich mi przejdzie, bo juz zaczyna byc meczace.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nie zoctowal sie!

15 lip

Buleczki na zakwasie wyszly.

A ja czekam na Połowica powracającego z golfa. Kurodomowiłam dziś przez cały dzień, czekając na niego. Nie za bardzo umiem się za nic zabrać, kiedy go nie ma. Jak jest też, bo wbrew pozorom i deklaracjom, Połowic nalezy do gatunku gadatliwego.
W związku z tym zabrałam się za próbę podejrzanego zakwasu, który zaraz się w końcu zoctuje, jak go nie zaniosę do lodówki.

Zaniosłam, zabezpieczyłam, czekam dalej. Zakwas w porzadku, kot pod drzwiami, zupa na…
Jest. To zapodam obiad :))))))

——————–
Wrócił Połoiwc i tak się ucvieszyłam, ze wyleciało mi z głowy, dlaczego łażę przygaszona od wczorajszego wieczoru, który skończył się ZDECYDOWANIE PRZEDWCZEŚNIE!!!! Dlaczego? A dlatego:



I wprawdzie jestem po uszy w Połowicu i tak dalej, ale powróciła magia oraz Pan Crawford niestety się może schować, a Pan Weber powinien pójść, obejrzeć i napisać inny sequel (o tym, że film jest do kitu, wie chyba każdy pasjonat PotO? Chociaż bardzo podoba mi się tam drugi plan, zwłaszcza jak Ajrisze tańczą). Była pasja, był kontakt z publicznością i było to coś, co zostaje. A po Lądku 1994 było swoiste rozczarowanie, ale też obsada była nie druga, ale trzecia i się czuło. Czuło się dużo więcej i już nigdy, ale przenigdy nie usiadę na drugim balkonie – nie wiem, co musiałoby się przydarzyć, żebym to zrobiła!

I kiedy taka zasmucona alienowałam się w kuchni z rozuntezjozmawanego tłumu dwóch chłopaków, Połowic zasłonił twarz maską na programie za jedyne zdzierskie €5 i wkroczył śpiewając (lub coś w tym rodzaju). Rolę Carlotty miałby spokojnie w kieszeni.
Właśnie, Carlotta całkowicie inna, niesamowita i… CZARNA! A głos ma powalający!

Kombinujemy, czy jeszcze raz gdzieś nie wcisnąć przed wyjazdem! ;P

http://www.bordgaisenergytheatre.ie/the-phantom-of-the-opera.html

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Notka pogodowo wakacyjna

13 lip

Troche zaluje, ze nie wzielam dzis kurtki skorzanej, tej czarnej, ciezkiej, „motocyklowej”. Ale nie jest zle w bluzce z dlugim rekawem i zimowym swetrze.
Nie chodze na wyprzedaze, nie ma po co. Kilku sukienek letnich w tym roku nie zalozylam wcale, w zeszlym niektore moze ze dwa razy. Za to przydalby sie nowy parasol, lzejszy i nie polamany, ten w koncu ma juz blisko pol roku! WIECZNOSC przy tutejszej pogodzie. I znoszony tez jest.
A potem koticzka sobie zrobila… zle. Zajrzala bowiem na jedna z najbardziej ponoc wiarygodnych prognoz pogody i przechodzi zalamanie nerwowe, bo temperatura na koticzkowe wakacje jak na chwile obecna zapowiada jest ponizej 25 C. Tak, wiem, ze sie niektorzy ciesza. I mnie tez logika podpowiada, ze zdrowiej. No to czemu sie kurna wszyscy do tej Yrlandyi nie wyprowadza, jak takie niedobre te upaly, ajk te zimy takie wredne, no czemu nie? No?

Kurdesz nad kurdeszami, nie gadam z kolezanka za plecami. Jak zapowiedzialam, ze z Polowicem oboje wyladujemu na antydepresantach, jak pogoda sie nam nie trafi, to ona stwierdzila, ze przesadzam (over-reacting). No kurde balans, no. Co j poradze, ze nie mam deszczu w genach jak ona, Irlandka?!

Czy pamietacie, jak patrzyliscie z niecierpliwoscia w kalendarz „Kiedy sie ta pogoda wreszcie zmieni?!”
Ja tez patrze w moj kalendarz.
I wiem, ze ona sie NIE ZMIENI.
Ze taka dupiata bedzie caly czas. Albo bedzie jeszcze gorsza.
Czy tak trudno sobie to czekanie bez czekania i bez wiekszych nadziei wyobrazic?
Jak czeka sie na koniec dlugiej zimy, wyglada z utesknieniem zankow wiosny, odwilzy, slonca? (zasadniczo zimy tez tu nie mam. Mam listopad, wzglednie marzec)

Moge jechac w cieple kraje. Kosztem widzenia sie z rodzina i przyjaciolmi.
Jak dla mnie ten wybor jest super prosty: albo rybki – albo akwarium.
Jeszcze kupa czasu, jeszcze sie prognoza zmieni. Jeszcze pogoda pokaze swoja kobieca nature. Tymczasem w niedziele bierzemy kurtki i wypad nad morze. Lazienka nie malowana juz tak dlugo, to co za roznica te pare miesiecy wiecej.

————–

Wlasnie mi Polowic przypomnial, ze mam skrocic spodnie, w tym swoje, lniane. TYLKO PO CO. Jakby mole zarly len, to by je mogly se zezrec nawet z ketchupem, pewnie bym nawet nie zauwazyla.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wziena i sien poplakala

10 lip


http://pogoda.onet.pl/0,86,1144,,,dublin,miasto.html#pnd


http://www.met.ie/forecasts/county.asp

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nieszczescie

10 lip

Jakie nieszczescie mnie spotkalo! Chyba mi sie zakwas zakwasil :((((
Znaczy zoctowal. Nie te bakterie, co trzeba wlazly chyba – zobaczymy wieczorem, czy traci octem, moze tylko mi sie zdaje. Z jednej strony nic to, zrobie se nowy, co nie – ale z drugiej jest to troszke dopieszczania, huhania, karmienia i grzania – na dobra sprawe powinien stac caly czas w 36 C. Tylko chyba musialabym na nim siedziec w te Yrlandy! ;P To jednak ja dziekuje, postoje.

A Polowica jak nie utluke za jego glupote, to moze nawet dojedzie na wakacje. Glupota polega na tym, ze z byle gó…poty robi wielkie halo od kilku dni i sie napawa wlasnym stresem, a to jest niewlasciwa uzywka.
Bo ze zstresem – inaczej niz z insektami czy buntem – nie nalezy dusic, tylko eksmitowac, a tego Polowic nie opanowal. Taki dusza czlowiek, ze nawet stres przygarnie i karmic bedzie. No i co taka koticzka jedna sama ma zrobic?
Bo juz sama nie wiem, grac, nie grac, a poza tym sama sie stresuje, ze mi upal wykupia zanim dojade i sie znowu nie zalapie, a to akurat lubie.

————–

Poza tym zezarlam przydzial chleba i chyba nei chce kolacji. Bo chleb moj barwny i lekki niczym polska kuchnia czyli ceglowka ;)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Irlandzki pokaz starych samochodów

08 lip

Zdjęcia będą w późniejszym terminie.
Bułki się nie załapały, skoro o zdjęciach mowa, zostały pożarte.

Samochodowa impreza niesamowita, masa wspaniałaych maszyn.
A ja zapomniałam nowych baterii, więc za dużo się aparatem nie pobawiłam, niestety, ale co mamy, to chętnie pokażemy. Tylko odpoczniemy, bo poza tym było tak:

 

——————

Odkręciłam kaloryfer w pokoju siedzącym. Owinęłam Połowica moim „coach cosy blanket with sleeves” w odpowiedzi na skargę, że zimno. Idę się otulić drugim. A jutro ma być to samo, tylko nie 13 C, a 11 C. I to nie jest anomalią pogodową (czytać bez sarkazmu – nie jest anomalią, to Irlandia).

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bebuń

07 lip

Wyszedł kolejny chelebuń – bebuń, zdjęcie może rano przy dziennym świetle, przed naszym wypadem na stare samochody w Terenure College :D:D:D
Piwrwszy test organoleptyczny przeszedł z najlepszym wynikiem.
Przy okazji, zapomniałam o kawałku razowego chleba, pierwszego jaki upiekłam, trzymanym w foliowej torebce, w pudełku na lunch, w pracy – tyle, że w lodówce. Zazwyczaj w tych warunkach powstałoby nowe życie. Ów zaniedbany, zapomniany ukochany kawałek razowca, który praktycznie cudem się tam uchował, trszkę podeschł z wierzchu, nieco stracił na sprężystości i… nic poza tym. Jakbym się uparła, to mogę go zjeść. Ani śladu pleśni. Czego nie mogłam powiedzieć o żadnym innym pieczywie po paru dniach; pieczywo zwykle trzeba było nabywać drogą kupna dwa razy w tygodniu. Przypominam, że mówimy o parszywej irlandzkiej zawilgoconej i stęchłej pogodzie  z huśtawką temperatur w omawianym okresie!

Czytałam w dawnych podaniach i legendach, dziecięciem jeszcze będąc, o chlebach, którym nic nie było przez dni, nawet tygodnie i w porównaniu z ówczesnym już pieczywem, niedowierzałam. A trudno nie przyzanć, że pieczywo się przez ostatnie dwadzieścia lat nieco zmieniło.

Razowiec się zetrze i będzie dodatkiem do bułki tartej z niewyszętych pierwszych bułeczek (które wczoraj wyszły ZNÓW, ale się zjadły do popołudnia). Linki w poprzednich notkach, przypomnę niedługo, a teraz idę Połowica zagonić do wyra, bo miał długi dzień pełen różnogatunkowych wydarzeń.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tesknoty male i duze oraz pisemne zobowiazanie

06 lip

Tesknie za lozkiem – to dzis duza tesknota, bo sie przeziebilam. Wczoraj labnelam, ale jeszcze malo i cale cialo mi podpowiada, ze powinnam odpuscic. Konto podpowaida inaczej.
Zateksnilo mi sie za zapachem chleba, a raczej piekarni, prazonej maki i swiezego pieczywa. W normalnych warunkach kopsnelabym sie do jakiejs piekarni na rog, moze w Sferze czy cós. A tak musze poczekac do jutr cholera zapomnialam wyjac zakwa i nakarmic poprosic Polowica trzeba – to byla tzw. notka mentalna.

ZOBOWIAZANIE PISEMNE:
Zobowiazuje rodzine i najblizszych przyjaciol do porzadnego kopniecia mnie w dupsko ZANIM dobrowolnie podejme jakis kolejny kurs jakiegokolwiek rodzaju konczacy sie testem badz jakims innym sprawdzianem. Bez sprawdzianu moze byc – ewentualnie.

Bo od jakiegos momentu w zyciu takie sprawdziany zaczyly dzialac na mnie destruktywnie zamiast motywujaco. Ciekawostka, niezaleznie od wyniku.

——————————

Merle:
Brakowalo Ci bulek? Podeslac ;P <hahaha> Zartuje, wiem, o kim mowisz :D:D:D
A poza tym, naprawde, czemu zawdzieczam ten wdzieczny dzwieczny komć?
To mi uswiadamia rowniez, ze zaczyna mi brakowac glupich blogow o okreslonej tematyce <mysli>

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS