RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2012

Notka okolicznosciowa

30 kwi

Bodaj w 2001 nie bylo juz pochodow, a akurat sie ze znajomymi ze studiow na studiach bedac na uczelni spotkalismy. Czegos nam brakowalo, wiec z piesnia na ustach pomaszerowalismy w dol ul. Szerokiej szostkami we czworke.

Moze wezme dzien wolny i pojde na pochod. Bedzie podobnie jak pare lat wczesniej – w LO jeszcze bedac posypalo sniegiem, a ja w polbutkach z dziurami zabladzilam wracajac. Moze tez sypnie sniegiem, przymrozki bowiem mamy, a wczoraj Polowic zapytywal, czt choinke ubieramy juz czy wieczorem.

Wesolych Swiat (do wyboru, do KOLORU)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kryzys wieku średniego

29 kwi

Kryzys to ja wiem. Ale kryzys wieku średniego??? Sporo osób młodszych ode mnei pisze, że (chyba ) go przechodzi.
Zastanawiam się, czy nie chciałabym mieć tyle czasu wolnego, zeby się móc zastanawiać, czy nie przechodze takiegoż – ale jak już nawet ten wolny czas mam, to i tak jest pełen różnych zajęć do maksimum, a mimo to – cała masa leży jeszcze w kolejce i czeka i pleśnieje, bo nie ma kiedy taczek załadować!
I tak zamierzam kontynuować.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dyskrente ogłoszenia drobne, a wszystko przez drabinę

22 kwi

Znaleźliśmy worki do odkurzacza, tylko chyba zapomniałam się pochwalić. Zaryzykowałam w ciemno kupując na zasadzie „wyglądają”. I pasują. Są do innego odkurzacza, ale pasują.
Zatem dzięki serdeczne, Ewuniu droga! Nie zauważyłam tego komentarza, więc dopiero teraz ;)

Co do pozostałych komentarzy – narzekać może narzekałam, ale też zarzekałam się, że nie zamierzam wyjeżdżać z Polski – a każdym razie nie za pracą. Nie wzięłam pod uwagę innych czynników natury emocjonalnej.
I może dlatego tyle głupot mnie wkurza w Irlandii. W tym wstawanie i kąpiel w misce letniej wody w temperaturze w pomieszczeniu 12 C (a może i mniej, nie bedę nosić ze sobą termometru z sypialni, bo się w końcu zepsuje…).
Albo na przykład również to, że wodomierze mają być zakładane poza domami, nie w środku. Cóż, ma to  o tyle sens, że gospodarz domu, który ma wyciek wody będzie teraz za marnotrastwo płacił. Niedobory wody pitnej w rejonie Duplina to około 10% na dobę obecnie, a ma być gorzej. Ale za to 1/3 gospodarstw czy budynków (nie doczytałam :P) będzie płacić stałą kwotę, nie od zużytej wody, bo wodomierzy się u nich nie da założyć. Ma to ponoć dotyczyć m.in. apartamentów. (te nie do końca doczytałam, bo się mi nie chciało i nerwy mnie noszą). Mieszkania nie cieszą się w Eire jeszcze popularnością i rdzenna ludność nie docenia takeij formy dachu nad głową. No cóż jak kto chcę nadal być debilem, to mu ciężko narzucić, że ma być inteligentny. W sumie też nie obchodzi mnie ten problem za bardzo na chwilę obecną, o co mi tam.

Nie brałam też pod uwagę możliwości, że będę się czuła znowu jak za lat kryzysu (prawdziwego kryzysu), kiedy artykuły dzisiaj powszechnie dostępne (choć może nie po do końca normalnych cenach) nie będą mi dostępne. Nie powinnam narzekać, w końcu mogę w Rasputninie nabyć mąkę dwóch marek – Lubella i jakaś inna blizej mi nieznana. Pasztecików z puszki w Polsce nie jadałam, to i tutaj nie muszę. Przypuszczam, że w Polsce też jest trudno nabyć porzadną słoninę na prawdziwy smalec i że w wielu sklepach, odobnie jak tu w Polonezie głębsza łopatka mielonego odsłoni zieloną masę i że mięso jest podobnie jak w Polonezie nasączone mocno wodą – ale przynajmniej nie słoną, jak u irlandzkiego rzeźnika. I nie trąci – jak od niego – baraniną. Oraz że mięso też jest z folii.
Naturalnie możemy iść do Tesco i za podwójną cenę nabyć mięcho zapewne świeższe, pokrojone w inny sposób (chociaż akurat schabowe są krojone tak samo, wołowina podobnie, a o wołowinie z kością na rosół to sobie mogę poczytać na polskich blogach kulinarnych). Mielone jest na pewno lepsze, tylko nie zawsze bywa. Ale reszta jest OK. Łącznie z szynką i żółtym serkiem krojonymi na tej samej maszynie w tych samych rękawiczkach, w których seruje się mięcho surowe. Z folii, więc pewnie tez sterylne, nie?
I moge tak długo o chlebie chociaż ten nawet niezły znalazłam, tylko że w jednym miejscu w centrum jak dotąd namierzyłam, na Moore St., tam, gdzie można nielegalnie kupić m. in. papierosy i gdzie ostatnio mijaliśmy parę dresiarzy i jeden drugiego opieprzał „Przecież mówiłem ci, żebyś tego sklepu nie napadał!”. Ta sama ulica, gdzie są stragany z owocami i warzywami, tanimi, bo przejrzałymi, ale sobie nie można wybrać, tylko pani (?!) podaje. Szkoda mi było czasu, żeby jej powiedzieć, co ona sobie może zrobić z tymi gruszkami, które ona wybierze, ale czasem żałuję… W końcu w sklepie normalnym tez nie można wybierać, bo sa pakowane w zestawach po sześć czy ileś tam sztuk. W Rasputinie można. Ziemniaki też mają dobre, dwa rodzaje – małe i niemyte. Dużo lepsze od tych z Centry, bo te z Centry się rozgotowują na papkę, a ja wolę pure gniecione nie rozgotowane. 
O irlandzkim mleku, w którym drożdże nie rosną, wspominałam? Na szczęście zauważyłam, że rosną w Łaciatym, bo Łaciate JEST. Innego polskiego nie zauważyłam, ale tez w końcu ile ja tego drożdżowego piekę w tej Irlandii? No mało, bo drożdże nie rosną. Bo właściwie kto dziś jeszcze coś piecze i gotuje? Się do sklepu idzie, kupuje w paczce i podgrzewa w mikrofali, nie? Świeże bułeczki też.
Jerzu, ile można gadać  jedzeniu. Może jutro nawet uda mi się jakieś normalne warzywa dostać na inną zupę niż pieczarkowa albo pomidorowa (zresztą pomidorów porzadnych też tutaj wieki nie widziałam, Rasputinowe też są bez smaku.
Nic to, pojedzie się w sobotę na market (tarhiem trudno to nazwać,b o za eleganckie) i dokona rozpusty, może będą jakieś normalne warzywa i owoce. Na jabłka już nie mogę patrzeć, bo mi się bebechy wywracają, więc ostatnio prawie żadnych nie jem. Błe.
Więc problem z nabyciem miłych w smaku i konsystencji też mi odpadł.
Generalnie – wiem, że to nudne. Ale chciałam oddać drobny problem zaopatrzenia. Nie martwiło mnie to aż tak, kiedy się zastanawiałam w którym sklepie wędlina jest najsmaczniejsza i obsługa najmilsza, a nie w którym sklepie wędlina JEST (pomijając kwestie ceny) i kiedy będę miała tyle czasu, zeby się tam dostać w godzinach handlu.
Jest za to obfitość ryb świeżych. Moze wskutek zaporowych cen. Z wędzonych rybek jest makrela na Moore St. Inne sa obce więc mogą być PODwędzone (albo i zwędzone, nie wiadomo).
Zawsze powtarzałam, że wolę, żeby rzeczy były drogie, ale BYŁY dostępne, niż żeby były pieniądze, a nie było towarów. Przeszłam wszystkie kombinacje powyższych – mam mętne pojęcie. Wprawdzie jeszcze tak nie było, zeby jakoś nie było, i modlę się, żeby mi w życiu nie było gorzej (choć spodziewam się, że będzie), ale lubię mieć szansę. Natomiast nie lubię Irlandii, boweiem szanse daje mi nikłe, jeśli daje.
Ponadto nie ma dla mnie butów, nie ma Deichmana, sa SZPILE wysokości Singapurskiej wieży, tej z księgi Guinessa i s przodem niczym platforma niekoniecznie Obywatelska. Normalnych, które dałoby się nosić bez plastrów i wkładek silikonowych, w cenie odzwierciedlającej wartość, nie stwierdziłam a te powyżej 100 Euro wydają mi się przydrogie.
Żyję z tym, bo żyję, staram się być ponadto, tak jak poprzednie pokolenia, ludzie o jakieś dziesięć, dwadzieścia lat starsi ode mnie – ale może ci sami ludzie pamiętają, jak się tak żyło? Narekam i narzekam – zgadza się. W Polsce pewnie narzekałabym na coś innego.
I nie wiem już teraz, po której stronie byłabym w piesence Młynarskiego o cyrku, ale nie wydaje mi się, by to tutaj było normalnym życiem, a jeśli nawet, to ja chcę do mojego polskiego cyrku. Gdzie ludzi nie dziwi sweter robiony własnoręcznie na drutach albo plecaczek wydziergany na szydełku :(( za to do garsonki w stylu Coco Chanel nie nosi się adidasów na ulicy w stolycy ani za dużych czarnych szpilek na gołą stopę (spoconą, białą, z gędią skórką i brudnym, pozwijanym plastrem na krawiącej pięcie.

Po dziesiąte zapomniałam….
A, właśnie. Bardziej mnie interesuje, dlaczego cholerne drabiny ksztują w tym kraju pow. 50 euro sztuka – i gdzie taki ewentualny cenny skąd-inąd nabytek miałabym później trzymać, bo kurde, na zewnatrz na desczu to raczje wolę z nią spać! grrrr.
Miał szwagier od szwagierki pożyczyć, ale się mu zapomniało, a ja już nawet serca nie mam mu przypominać, ale – z drugiej strony – mógłby pamiętać!
W związku z tym jutro pożyczamy – daj Merlnie – od sąsiada, bo kuchnia jest rozp..ierniczona, pomaźgrana (bo po co będę kłaść druga warstwę, skoro sufit ma niedoróbki…? znowu później pokapię i co mi z tego będzie?). Kolejne podejście do malowania w kolejny weekend i przez pięć kolejnych dni będę na to g… niebieskio = żółto-różowe badziewie nmusiała patrzeć. Bo kuchnia orygionalnie była pomarańczowo-żółta, a teraz pierwsza warstwa błękitu daje efekt różowej przecierki, jedna warstwa, dobra, dobra (podwójne potwierdzenie, haha). Zatem złam, bo miało być w jeden weekend, będzie w dwa conajmniej, a w dodatku rozklekotałam stół i postanowiłam się w związku z tym odchudzać.
Bowiem do malowania w poprzednich odsłonach używałam naszego stołu. Ale chyba przestał się nadawać. Aż tyle znowu nie utyłam, ale zsumowało się to z obecną już irytacją i teraz w efekcie synergi zrobił się z tego wszystkiego totalny wkurz. z W jako ostatnią literką.
Przez głupią drabinę mam wrażenie, ze życie znów wymyka mi się spod kontroli, chociaż t adrabina i niedomalowana kuchnia to raczej symptom niż przyczna, albowiem blog podlega dyskrecji autorki (owiedzenie zapożyczone z języka angielskiego, ale po polsku tez nieźle wychodzi… w dosłownym tłumaczeniu: „według czyjejś dyskrecji”, a oznacza to : „wedle uznania”).

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Aktualizacja 2

17 kwi

Wiatraczek.
Otoz, rozpierniczyl sié wiatraczek.
I przez **** wiatraczek marzly nam niewymowne przez praktycznie 6 dni.
A nie tyle przez wiatraczek, co jakiegos leniwego czy tez przyglupawego, niedouczonego dupka, ktory stworzyl niewydajny i niepraktyczny system, w ktorym nikt nic nie wie, nikt nic nie moze i nikt za nic nie jest odpowiedzialny, a na pewno nie za sprawna i szybka usluge o nalezytej jakosci.
System niespolegliwy.
Zmiana planow na dzisiejszy wieczor, kino innym razem, moze w czwartek, bo film zdejma z ekranow (Once upon a time in Anatolia – Dawno temu w Anatolii, istny frykasek w tutejszych zamerykanizowanych kinach).

I tak nie lubie Irlandii, co najwyzej z mniejsza kumulacja w czasie i przestrzeni.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Aktualizacja

17 kwi

Chamy nie przysly. Popoludniu raczej juz nie przyjda, choc Polowic dzielnie trzyma warte na kanap[ie przed pudlem, ogladajac wiadomosci sportowe, wyscigi i glupie seriale. i pewni psuje stary lap top sciagajac wirusy ;>

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sukces wieczorem, porazka o poranku oraz przepis na kruche ciasteczka

17 kwi

Ogrzewania oczywiscie nadal nie ma.
Za to znowu sie ogrzewalam przy piekarniku. W sobote sie zrobilo 12 drozdzowek z dzemem truskawkoym oraz wisniowym z platkami migdalowymi. Ostala sie jedna, bo mial ja zjesc Szwagier Marnotrawny (SM). Zupe grzybowa ze smietanka z makaronem tez mial zjesc, w zwiazku z zym od soboty mamy zablokowany jeden z nielicznych garnuszkow (ktory akurat by mi sie w lazience teraz przydal do mieszania wrzatku z zimna woda i ogolnie do polewania). Wczoraj ogrzewalam sie pry piekarniku za pomoca kruchych ciasteczek (20 dag tluszczu – maslo byloby lepsze niz Kasia, 40 dag maki, 2 zoltka roztarte z 2 i 1/2 cukru niekoniecznie pudru, aromat, wyrobic w kuchni o temperaturze 11 C – w tej sytuacji nie trzeba wstawiac do lodowki, a wychodza bardzo smaczne i kruche po pieczeniu w 200 C przez okolo 20 minut; po pierwszych 10 minutach posmarowalam je szybko dzemem lub masa ‚czekoladowa’ ”w drzwiczkach”, zeby nie ostygly, i pieklam dalej – dzem lepiej zastyga; uzylam tacy do plytkich babeczek/mufinkow, tak wygodniej, bo dzem nie wyplywa; zamiast czekolady zuzylam pol malej puszki masy kajmakowej, do ktorej dodalam lyzke holenderskiego kakao i wyszlo takie czekoladowe cos – MNIAM, zdjecie pozniej).
Wczoraj wieczorem ten skunks zasssssss…. grrrr….. zabral przedluzacz (jedyny naprawde dlugi przedluzacz), zeby sie podlaczyc koc elektryczny do pradu, bo spieprzyl sobie gniazdko i musi sie podlaczac do dalszego kontaktu, w zwiazku z czym stanelam przed dylematem: obudzic smierdziela i ogladac te kreature z samego ranka i zyc pozniej z tym widokiem do konca dni – czy myc sie w zimnej lazience. Wybralam zimna lazienke, naturalnie, ale skunks ma przewalone. Wlasciwie ma przewalone od dawna i tez do konca swoich dni, wiec mala roznica.
Okazalo sie, ze pozostale gary do mieszania wody tez niedostepne, bo sie nie umyly po obiedzie (nie wiem, jak je przeoczylam, naprawde nie wiem; a rano myc garnka z resztakmi tluszczu po miesie w zimnej wodzie raczej czasu nie mialam). Na szczescie jakos miska sie spisala i wystarczylo. Czuje sie brudna, mam tluste wlosy i wszystko mnie boli, bo zeby bylo zabawniej, jestem baba i mam babska gospodarke hormonalna, chociaz sama w to czasem nie wierze.
Koniec koncow oczywiscie, jak zawsze, dalam rade, bo jakos nie mam przekonania do pracowniczego prysnica (chociaz malo uzywany, ale jakos tak glupio). Ale jestem coraz bardziej zla, bo naprawde nie mam pojecia jak odegrac sie na gnojku, ktoremu nie zalezy absolutnie na niczym ani na nikim poza wynikami pilki noznej – a tyle srodkow finansowych, zeby zamowic porazke jego druzyny, starczyloby na skuteczne pozbycie sie go z mojej sfery prywatnosci, osobistej, a nawet z pola widzenia i to bez wyrzutow sumienia moich i Polowica.

Czego Szwagrowi Marnotrawnemu zycze goraco i z calego serca (dream on, koticzka, that’s all you have).

Poza tym potrzebuje okolo 25 tysiecy euro na szybko. Nie musi byc darowizna, moge oddac systematycznie. Duzo mniej niz w powyzszym paragrafie, a uszczewsliwiloby wiele istnien ludzkich, w tym posrednikow nieruchomosci. (dream on etc., jak wyzej).

To ja popracuje na rzecz cholernych podatnikow niemieckich, ktorym sie w dupach poprzewracalo i jeszcze narzekaja.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Piorko

16 kwi

W czwartek rano wysiadlo; kiey opuszczalam dom, kaloryfery byly juz letnie.

A teraz bedzie wiazanka, nie zamierzam cenzurowac, bo jest mi zimno.

Jest mi zimno w pracy, przychodze do domu, zeby marznac jeszcze bardziej. Pilna awaria jest naprawiana w ciagu SEDNIO 5 dni, ale moze byc i dluzej i nie ma gornego limitu.
Te kraj jest popierdolony i nienawidze go serdecznie i z glebi serca kazda zmarznieta czatka mojego ciala.
Rano nadal jes szron za oknem, jutro i pojutrze bedzie ochlodzenie. Rano termometr WEWNETRZNY odnotowal 11.8 stopnia w sypialni.
Kominek chodzi caly dzien, do tego przenosna dmuchawa.

I nawet nie do konca wiadomo, komu dac w morde!

Uciekismy wczoraj do kina, zeby sie zagrzac.
W pracy jest w mojej ocenie jakies 17, bop to sa irlandzkie popierdolone normy.

Uwaga, bede klac jeszcze mocniej.

Chyba jakis niedojebaniec genetyczny je ukladal.

Zalamka. Ide beczec do kibla, bo jestem nieodporna na te dodatkowa dawke stresu. Przynajmniej sobie tam grzjnik moge wlaczyc.  Jak sie wkurze, to go wyrwe ze sciany i nawet z kawalkiem muru zataszcze do domu.
Z pozdrowieniem – koticzka wielblad (z piorkiem w dupie)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zima wasza, wiosna nasza, lato Eskimosow

13 kwi

A u nas sie robi ladnie. Rano przymrozek, w ciagu dnia tak ze 12C, zapowiadaja 8C na weekend, ale bez deszczu.
Tylko ze sie bojler spieprzyl – nie mamy ogrzewania i cieplej wody w domu. Rano bylo 14C w sypialni.
Awaria zgloszona, ale nie mozna sobie wybrac naprawiacza. Wiec jestesmy w systemie zakolejkowani.
Awaria zgloszona wczoraj. SREDNIA dlugosc realizacji: 5 dni roboczych.
Poprzednio, zdaje sie, zajelo im to 10+, ale nam sie upieklo, bo akurat wakacjowalismy.
W kacie znalazlam elektryczna dmuchawe z dawnych czasow, jak byly stare okna.
W grzaniu wody do mycia mam pewna wprawe z poprzedniego wcielenia na Knockturnie; wprawdzie chyba mam mydlo na nogach, ale da sie zyc. W lazience nie ma wprawdzie gniazdka, ale sie pociagnie z innego pomieszczenia, tylko Szwagra trzeba zamknac w pokoju, bo sie drzwi nie zamkna z kablem w progu.

To ja sie modle, zeby bylo ponizej tej sredniej, moze w poniedzialek przyjda.
I zeby nie bylo wiekszych problemow. Pochodze sobie wkurzona, co mi tam.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Porareraksu

09 kwi


http://www.banksy.co.uk/outdoors/poplar3.html


http://www.banksy.co.uk/outdoors/index1.html
 - zdjęcie 7 – pan z teczką i ostatnie!

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Szydełkowy kwiatek – schemat

08 kwi

Schemat z opisami i zdjęciami eksperymentalnych na picasie:

https://picasaweb.google.com/koticzka/KnittingDzianinaNaDrutach
#

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS