RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2011

Mokry Poniedziałek oraz recenzje

25 kwi

Wraz z temperatura oraz pułapem chmur wycofaliśmy się z planów wycieczki nad morze, ale że już byliśmy w drodze, więc dotarliśmy do centrum i do kina na ordynarną przeróbkę Thora. Film przyjemny dla młodzieży, efekty, humor, a ordynarny tylko dlatego, że Thora pamiętam całkiem inaczej z komiksów w… RELAKSIE. Konkurs: kto takie ustrojstwo pamięta? ;)

Łeb mnie boli po wczorajszym kichaniu i pewnie po oglądaniu błyskotliwych efektów na filmie.

Recenzja dotyczy czegoś innego – zakupiłam bowiem serek przygotowany do sernika, konkretnie coś, co się nazywa twaróg, było toto słodzone i z masłem, prawie lało się z kubełka. Sernik najpierw urósł jak suflet z zamiarem ucieczki z formy, potem opadł poniżej poziomu pierwotnego. Przyznaję się do niecierpliwości, za wcześnie przełożyłam na talerz z foremki, ale z sernika się lało coś, co wyglądało na roztopione masło z wodą, a konsystencja moim zdaniem też pozostawia do życzenia. Nie jestem zadowolona z rezultatów :( Następnym razem sernik będzie z sera normalnego, takiego, który można uciąć, choćbym musiała go znowu przez sitko przecierać (jak do tej pory uprawiałam w Eire z braku maszynki) i jestem przekonana, że wyjdzie. A te twarożki w kubełkach zostawię na sernik na zimno co najwyżej. I dodam ekstra żelaytny na wszelki wypadek. Ot co.
Dr Oetker jest gęstszy i bez cukru, ale raczej też nie spełania moich warunków, wydaje mi się nadal za rzadki.

Ale Połowic lojalnie wcina i zachwala. No ma szczęście, ze to ja, bo inna to kto wie, co by mu podstawiła do wcinania ;>

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Święta – półmetek

24 kwi

Najpierw o debacie – dali do wyboru dwie odpowiedzi:
nie, ewentualnie symboliczną lampkę wina
tak, w święta piję więcej
Idiotyzm i brak logiki. Jeśli napiję się tę ich symboliczną lampkę wina, to napiję się DUŻO więcej niż w pozostałe dni roku.
Na marginesie – jeszcze mam szansę wypić więcej, bo na razie to się upijałam czekoladkami Solidarności z alkoholowym aromatem w nadzieniu. A już wieczór, więc powinnam się pospieszyć…
Zresztą już nie biorę udziału w debatach. Znudziło mi się :P Ale głupota nadal drażni.

————————

A teraz nadrobimy zaległości.
Skoro drużyna futbolowa czyli rodzina Połowicowa (czyli poniekąd moja, ale nabyta) wyszła w miarę zadowolona, opchana w miarę smacznymi potrawami, których nie zdążyłam obfotografować, bo mnie Szwagrostwo i tak przyłapało na uzupełnianiu garderoby ;P to mogę udać się na zasłużony wypoczynek.

Z drużyny piłkarskiej udzielało się zresztą nie więcej niż 50% na zielonej trawce PRZED domem (kawałek dalej na szczęście, bo bezpośrednio przed domem jest nasz ogródeczek). A ZA domem w sobotnie południe było tak:

Fields Of Gold

Niestety, przeoczyłam również zrobienie zdjęcia koszyczkowi i zastawionym suto stołom. Pogoda szczęśliwie dopisała, można było wyrzucić kilka osób i dało się wtedy oddychać w pokoju i można było nie wciągać brzucha. Poza atakiem alergii czyli siennego koszmaru dzień miły.
Zaległości: Kilka zdjęć z Portmarnock i Malahide, obiecanych aniowi46
2011, 16 kwietnia – Między Portmarnock a Malahide (otwiera galerię w nowym oknie z potwierdzeniem, że się ogląda ten link w zabezpieczonym łączu – nalezy odpowiedzieć tak. Nie rozumiem dlaczego i nie zamierzam dociekać…)

Odwiedzającym polecamy klimatyczną restauracyjkę That’s Amore, 12 Townyard Lane, Malahide z przesympatyczną obsługą ślicznych i uśmiechniętych dziewcząt (oj, żeby tam Aniu był! ;>) i cenami dla ludzi. Smakowało nam okrutnie. (w naszej galerii zdjęć powyżej można sprawdzić lokalizację na mapie).

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wesołych!

24 kwi

Weosłych Świąt. Wyświęciliśmy jajca, ciasta odebraliśmy, sie urobiłam w kuchni, Połowic pielęgnował swój udar słoneczny (nieprzystosowany taki Irlandczyk, a pogoda prześliczna była).
Potem przerobiłam sernik na naleśnik i teraz idę spać. Jutro drużyna futbolowa z rezerwowym i sędzią u nas na lunchu świaątecznym. Też mnie podkusiło… Kto był, ten się domyśli, jak u nas takie spotkanie może wyglądać… ;> oby była pogoda, to się chociaż część bractwa wygna do ogródka.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wielki Piątek z niewielkimi problemami (Great Friday not so great)

22 kwi

Nasze kochane hrapstwo, a może tylko zakontraktowana firma wymieniająca ruły musiała coś spaprać. Dzisiaj ciśnienie wody było takie, że wyczerpała sie woda w naszej rurze, kiedy ja zdążyłam nałożyć szampon i zacząć go mydlić na łbie. Chciałam bowiem szybko szybko zadbać o siebie, do sklepu, z powrotem coś zacząć robić w kierunku Świąt. Dobrze, że wczoraj oddstawiłam trochę wody dla ryb (akwarium mamy) i że coś tam ciurlało ostrożnie (więcej nam kapie w kuchni niż ciurlało właściwie), bo mogłam trochę spłukać żrącej piany. Żarła w oczy głównie, w resztę swędziała, jak już wylazłam z wanny. Wkurzona nieziemsko łaziłam przez pół dnia. Teraz woda jest. Zobaczymy, jak będzie jutro. Może Ajrisze przyjmą tę wymówkę z wdzięcznością i się znowu nie umyją.

Jajka w końcu ufarbowane, koszyczek przygotowany, sztuk mięsa jeden upieczone, jutro najpierw po wędlinkę i serek, odbiór ciasta i do kościoła po święconkę (nie żebym religijna była, ale bez święconki Wielkanoc się nei liczy i jest nieWielkanocna), potem jeszcze sernik i pasztet z jajcem, a nawet trzema mam w planie, farsz do bułeczek, które rankiem wrzucę do piekarnika i można będzie przyjmować rodzinę Połowica w składzie dwie siostry z małżonkami i dwójką dzieci każda, cioteczek jedna, możliwe, że jeszcze druga cioteczka ze swoim małżonkiem przybędzie, cholera wie.
Siostry pytały, czy coś przynieść. Krzesła, własny talerz i widelec, bo jedzenie będzie, ale reszty nie jestem w stanie zagwarantować.

A pierwsza Wielkanoc na obczyźnie odbyła się przy nieświęconych jajach zafarbowanych w łupkach cebuli z trudem wielkim zdobytych, jakichś kiełbasach (bodaj kabanosa mi się udało gdzieś nabyć, ale może to były tescowe franfuterki???) i piegusku, bo do makowca potrzeba mak zmielić, a ja do dziś nie posiadam ekwpiunku (i nie szkodzi, bo mi się by nie chciało z braku czasu).

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Irlandzka kaszana

21 kwi

Dopóki w tym kraju przmieszczenie się środkami komunikacji miejskiej od Heuston Station do Conolly Station zajmuje 45 minut, ten kraj zmierza donikąd. A wyprzedać powinni wszystko, to może COŚ zacznie funkcjonować.
Według map google to odległość jak od Dworca Centralnego do Marszałka. Piechotą z 60 minut.
(Wprawdzie według tych samych map od Zamku Królewskiego w Krakowie do Rakowic wychodzi tyle samo, ale cóż, po Krakowie to się innym krokiem chodzi, więc może to porównanie zostawię…)

Środkiem łagodzącym był widok mojego konta z nieco wcześniejszą z racji Świąt wypłatą. Ale to nie jest irlandzki kapitał, więc ta słodka niezawodna punktualność się nie liczy.

To co, pośpiewamy?
ta-da-da-da-ta-da-da-da
ta-da-da-da-dam!
ta-da-da-da-ta-da-da-da
ta-da-da-da-dam!
Jezu jak się cieszę
z tych króciutkich wskrzeszeń….

(Lech Janerka, dobrze pamiętam?)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Emigracja

19 kwi

Na obczyznie zmienia sie perspektywa i zmienia sie percepcja impulsow. Moim zdaniem na gorsze.
Zaczal mi sie podobac Pan Tadeusz i trace poczucie empatii.

—————————————–

@baw60 – buleczki sa proste, tylko lapa sie meczy ;) I w Polsce lepiej drozdze rosna najwyrazniej

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Perfekcja

09 kwi

Wycisnęły ze mnie siódme poty, doprowadziły nad krawędź rozpaczy, wyskoczyły Szwagra do sklepu Rasputin po mąkę, bo przepis oszukany. Ale są idealne. Wyśnione. Perfekcyjne.
Bułeczki maślane koticzki z wiśniami, morelami oraz z czekoladą. Na wierzchu kruszonka, kokos oraz płatki migdałowe.

Bułeczki 

@Merle – bo Tobie brakuje czasu na życie :((((

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mam!

08 kwi

My precious...

Z komórki, po ciemku, bo już późno, a w tle bonus – nowo nabyty koszyczek z kurczaczkami, i barankiem w środku :)
A na pierwszym planie treść dzisiejszego wieczoru.

W Eire oczywiście zero imprez i świętowania. W Londku feta z trójką czy czwórką aktorów (w tym Irlandką).
Merlinie. To NAJNUDNIEJSZY NARÓD ŚWIATA.
Ziew.
Idę obglądać pierwszą częsć ostatniej części, musi starczyć na 3 miesiące do drugiej połówki. Takiej najostatniejszej. Ciekawe, w jakim stopniu naprawią, co sparała pisarka. Cóż, jednego wątku nie napraiwą, to wiem z tzw. spoilerów.

Cóż, człowiek jak zawsze musi wszystko sam prostować. Chć, przyznaję, nie bez przyjemności ;))))

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Helikoptery

06 kwi

Jeszcze machają na pożegnanie, ale opuszczają moją łepetynę i dzisiaj już byłam w pracy, hurra. Nie ma to jak niskie ciśnienie w uchu środkowym.
Objawy: bolą wszystkie kości, stawy i mięśnie od leżenia w bezczynności… BUE.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Akcja helikopter

04 kwi

Cały dzień zmarnowany.Przyleciały helikoptery i nie chcą ą odlecieć. Marnie widzę jutro :(((

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS