RSS
 

Archiwum - Październik, 2010

Halloweeen???????

29 paź

Wymądrzę się: Halloween wywodzi się z celtyckiego obrządku Samhain. Zaduszki ORAZ Dzień Wszystkich Świętych - i jak wiele innych chrześcijańskich świąt zostały ustalone, by niejako zastąpić nie-chrześcijańskie obyczaje. Podobnie zresztą działo się z rzymskimi idami, które się same z siebie wyplenić również nie dały, więc mniej więcej w ich czasie pojawiły się święta chrześcijańskie… Tyle teorie i domniemywania; niemniej nie mówimy o amerykanizacji obyczajów ani o żadnych NOWYCH ŚWIECKICH TRADYCJACH.
Pomijając fakt, że jest więcej punktów wspólnych, bo i Polacy mieli swoje Dziady, Cyganie świętują ten czas na kolorowo i z ucztami – i nie tylko Cyganie, ale to proszę sobie też pogooglać, bo mnie wystarczy ogólna wiedza, że tak jest, a szczegóły poddały się procesom dość wczesnego Alzheimera….
Zatem mowa raczej o powrocie do korzeni, bo i w Polsce obrządki celtyckie były podtrzymywane, są wszak wyraźne artefakty rozsiane po całym naszym pięknym kraju, jak szeroki – jak długi mniej, zdaje się góry się druidom podobały mniej…

No dobrze, przyznaję, że uczestniczę w haloweenowych zabawach poniekąd nie mając wyboru zanadto. Się wzięło i zakochało w Ajriszu, to się teraz ma całą Irlandię.
Ale bardzo, bardzo, bardzo brakuje mi naszego Wszystkich Świętych i bardzo chciałabym pokazać mojemu Połowicowi łuny cmentarzy o zmierzchu, mgłę zmieszaną z zapachem wosku i jedliny, i znicze pod krzyżami „za Lwów”. Może uda się w poniedziałkowy wieczór dobiec do jakiegoś kościoła przed zamknięciem i zapalić choć świeczkę :) Kiedyś przyjedziemy i Połowic już zakochany w Polsce będzie wiedział, że to miłość na amen. Na razie tylko to podejrzewa.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Koniec października

29 paź

Słucham 1500-ego wydania Listy Przebojów Programu Trzeciego! Wlazłam na stronę jakąś –
http://radio.mymo.pl/trojka
 modląc się, żeby mnie nie zawirusowało. Dla Trójki i Niedźwiedzia tak ryzykowałam :D
Ekstaza.

W międzyczasie zawirowania – mam zmieniać drużynę na „sąsiedni” departament, to za to było to trzymanie kciuków. Obecny kierowników jest niezadowolony, ale się wywczasowuje  (3 tygodnie urlopu, tak to można popracować), zopbaczymy 15-go, kiedy podjęte zostaną rozmowy nt. mojego oddania obecnych obowiązków. Może być śmiesznie, na szczęście mogę liczyć na poparcie, jakiego on raczej nie dostsnie ;> Ale póki co siedzę i pilnie pracuję. Znaczy ściągam od dwóch dni dane do dalszej obróbki i niewiele mogę zrobić, bo to za duże obciążenie dla połączenia i zasadniczo dla komputerka tysz.
Niemniej – przenosiny – kolejna ekstaza :DDD Od pierwszego dnia w tej firmie na ten moment czekałam!

Połowic ma jedną łydkę większą od drugiej o tyle, że gołym okiem wyraźnie i bez wątpliwości widać. Jakoś tak zauważyłam dopiero w tym tygodniu, nie wiemy od kiedy. Jedna łydka kulturysty, druga modelki (lepsza niż moje, bez przesady!). Trochę go pobolewała, odrobinkę puchnie – to od zawsze, więc wypchnęłam wreszcie do lekarza, bo ostatnio trochę często. Dostał skierowanie do szpitala na obejrzenie i przebadanie – USG mu zrobili. Na całej seksownej Połowicowej długości. I stwierdzili, że nie skrzep (świetnie, się bałam troszkę), że to nie krążenie i w ogóle to nie wiadomo co. Lekarka zasugerowała, ze może od kręgosłupa i zeby może jakieś badanie (na to trzeba osobne skierowanie).
Summa summarum, Najbardziej to się boję nie tyle kłopotów ze zdrowiem, ile irlandzkiej służby zdrowia…

Bojo, nie pamiętam, co robiliśmy w długi weekend. W niedzielę pomalowaliśmy pokój siedzący. Salon hahaha.
W niedzielę mało chodziliśmy, ale w sobotę dość dużo. Tylko gdzie????
Kupowaliśmy nową kołdrę i mnóstwo innych rzeczy, ale to nie było główną przyczyną jazdy do Centrum…
W niedzielę chodziliśmy sporo, ale gdzie???? No masz ci los…
AHA!!!! Już wiem! No przecież! KINOPOLIS!
Widzieliśmy Enen (Case Unknown) Pana Falka, potem zostaliśmy na wywiadzie, zadaliśmy wdzięczne pytanie Połowica wieńczące wywiad, a na zakończenie Połowic – jak to Połowic – polazł do Pana Reżysera i powiedział, że jest Irlandczykiem i że bardzo mu się ten film podobał. Taka była nasza sobota, w niedzielę pospieszyliśmy (bardzi spieszyliśmy, bo oczywiście w niedzielę dostać się do Duplina z wioski AUTOBUSEM…) na Bye, bye, Dublin. Bardzo ciekawy obrazek, chyba się kwalifikuje na fabularyzowany dokument. Polskie młode małżeństwo, które przybyło do Duplina w 2006 oczekuje pociechy i podejmuje decyzję, czy powrócić do kraju. Ciekawe jest to, kim jest bohaterka! To sobie można wygooglać, jeśli ktoś się chce bawić w detektywa.

Jutro Stitch and Knit Show czyli targi dla robiących na drutach i innych zapaleńców rękodzieła różnego :) Biedny Połowic. Nie chce mnie samej puścić. No i co ja mu na to poradzę?….

——————————-

Halince dziękujemy za kuraka, przećwiczymy w weekend! :)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kciuki

21 paź

Kciuki można uwolnić.
Gorąco dziękuję Trzymaczom.
Ale się Wam udało! :)))))))))))))))))

Tłumaczę: Udało się. Udało się, udało się, udało się, udało się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

———————

Halinko: W irlandzkich Smoothie-dajniach są jakieś z selerem i imbirem. Ja nie przyswajam takich przysmakow (seler lodygowy moge chetnie schrupac, ale swiezy), ale moga byc niezle. Cos mi mowi, ze seler naciowy z cytrusami i przyprawami z regionu Indii moze byc ciekawy. I moczopedny :D:D:D

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pa-pa

14 paź

Pa-pa, lap topie, na kolejny długi czas. Otóż Połowic, który zapewniał mnie, że wcale nie jest podminowany, chociaż zdradzał oczywiste oznaki (np klął i to ostro, co mu się kiedyś nie zdarzało, traktował rzeczy martwe w sposób nieprzyjazny, a na kota fukał) – przecież nie będę wkurzać jeszcze bardziej. Usuwam śmieci, które Połowic (nota bene: wkurzony tym, że nie może znaleźć specjalnej karty ulg na medykamenty i że niczego w ogóle w tym domu nie może znaleźć) gromadzi namiętnie układając w stosiki po wwszystkich kątach, zwłaszcza w moich (dokonaliśmy podziału – ja mam swoje katy, on swoje; moja szafka jest posprzątana na jego się piętrzą klamoty itd.). Dostał do łapy do rozporządzenia swoją gazetę. nie chciała się zmieścić w zagraconej dziurze, z jednej wpychał, z drugiej wypadałao, więc wstaje – krzyczę: Połowicu! – KABEL!!!!
Połowic patrzy na kabel, który zahaczył mu się o stopę i idzie. Kabel w … cholerę poszedł, przerwał się, możliwe, że gniazdko naruszone.
Nowy kosztuje stówęm, najmniej w podejrzanym sklepie podejrzany kabel z wymienmnymi wtyczkami, podobny do obecnego – 60 eurasów.
Na lap topie są uwięzione nasze zdjęcia z wakacji i powakacyjne z dwóch imprez. Oprócz innych rozmaitości zreesztą, w tym kolekcja moich rozmaitych obrazków, wzorów na druty, mojego bazgrolenia, które nie całe pokopiowałam na duży komp.
Wspomnień z wakacji zatem jeszcze długo nie będzie.

Jestem rozgoryczona, wkurzona, zła, a jutro mam być w dobrej formie psychicznej i emocjonalnej i gówno, a nie forma, bo jeszcze akurat teraz, w tym tygodniu przypadają najgorsze dni tego miesiąca i to pod wieloma względami.

Panowie wrażliwi na kobiecą fizjo-gnomię mogą dalej nie czytać.

A nie wiem, jak gorzej się spowiada przyszłemu potencjalnemu kierownikowi – w stanie otumanienia prochami przeciwbólowymi czy  z brzuchem skręcanym skurczami o zwiększonym natężeniu wskutek ostatniego wyziębienia pod klimatyzacją z jakimiś abstrakcyjnymi ustawieniami czyli w podmuchach arktycznego powietrza.

Tak, chcę mu przywalić. Normalnie chcę mu dupsko stłuc.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

AAAAAAAA!!!!

12 paź

Ups, troche z górki – z w sensie ze szybko.
I troche tak jakby z gorki bez trzymanki, za to z trzymanymi kciukami.
Przynajmniej moze mniej nerwow! :)
Trzymamy MOCNO!

Poza tym z gorki, z gorki, a potem jest zwykle pod gorke, jak ucza mnei moje skape, ale cenne doswiadczenia rowerowe z BB.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

O patriotyzmie

11 paź

Z patriotyzmem to jest tak jak z toksycznym związkiem – partner/-ka bije, ubliża, poniża, znęca się – a się dalej kocha, tęskni, pragnie. Rzadko – lub powoli (ale niegramatycznie wyjdzie…) zdarza się wstrząs, który leczy z takiej miłości.
Dla toksycznynie zakochanych są reklamy (bo zupa była za słona), telefony zaufania, poradnie, domy pomocy, specjalne programy i wsparcie psychologa.
Ciekawe, że dla beznadziejnych patriotów nie ma nic.

—————–

Weekend zbiegł.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zamylenie, Alan Rickman w Duplinie oraz wczorajsze skarpetki

08 paź

Pierwotnie tytuł napisany bez polskiej czcionki jakoś pasuje do dzisiejszej mnie.
Jestem rozkojarzona, wokół kalejdoskop, huśtawka emocji od trwogi, przez depresje, uniesienia miłośno-szczęśliwe i nagłe spadki na ziemię…
Niby nic się nie dzieje, bo przecież fakty pozostają bez większych zmian – na chwilę obecną. Kciuki trzymamy nadal i nie spodziewamy się ich zbyt szybkiego uwolnienia. Jeśli będzie, to znaczy, że dupa. A właśnie, a jeśli dupa, to mam dość. Łazi mi po głowie parę scenariuszy… w tym oczywiście czarne, które zachęcają do rozważnego działania wprawnego gracza, hahaha, jest jakiś na sali?
Niemniej mam ochotę na posunięcia radykalne. Więc może zafarbuję kudły na rudo zmywalnym szamponem, który nada im kasztanowy odcień. I lepiej, by moje posunięcia były nie bardziej radykalne niż ów zamiar farbowania. Grzywkę przydałoby się wyrównać.
Fakty faktami, sztuka sztuką, ale odradza się wchodzić za kurtynę – bo potem się człowiek dowiaduje różnych rzeczy i świat teatru traci magię i urok, a nabiera posmaku totalnej tandety i gorzkiego rozczarowania niczym fałszywy uśmiech i pochwały zwierzchnika. Ważne są, owsem, ale nie wystarczy, że po kryjomu poklepie po ramieniu, skoro nic za tym nie idzie. Innym coś tam idzie, na przykład na konto, mnie nie.
Czuję się zdegradowana na podstawa własnych domniemywań i obserwacji. Nie mam potwierdzenia, nikt mi wprost niczego nie powiedział, może jedynie moja wybujała wyobraźnia wraz z przerostem poczucia własnej wartości. Niemniej dla poprzedniego kierownika chciało się jeszcze coś robić. Wzbudzał zaufanie i dbał

Żeby chociaż było się komu w mankiet wypłakać, ale na Połowica nie można liczyć – będę mieć szczęście, jak skłonię go do wyrzucenia jadu z wnętrza, co niesie jedynie maluteńką ulgę w jego wewnętrznym rozdarciu. I musze pamiętać i go nie rozedrzeć na strzępy, bo kandyduję na żonę-anioła i mam niezłe notowania. Jemu bardziej potrzeba otuchy niż mnie. Szczęściarz z niego, prawda? (Czy mógłby ktoś miłosiernie, choćby i fałszywie potwierdzić?)
Z bardziej pozytywnych wieści, odstawiamy jedne z prochów, które w ramach skutków ubocznych powodują śmieszne działanie układu pokarmowego… mało śmieszne w zasadzie, raczej wkurzające, co dodatkowo psuje humor, ale ma być lepiej i Połowic ma mieć szansę na stracenie tego, co mu przybyło :) Więcej go wprawdzie do kochania, ale i więcej do dbania, a to z różnym skutkiem wychodzi.

Zdaje się, że mam znów jedną znajomą mniej w Eire, najwyraźniej wróciła dziewczyna do PL z mężem i dzieckiem. Mam nadzieję. Dodałoby mi to otuchy – kupili tu mieszkanie, więc powrót to naprawdę WIELKA rzecz. Sprężaj się, koticzka, sprężaj…. tylko się aby nie rozpęknij!

Rano prawie nasypałam sobie płatków śniadaniowych do kawy. Podłożyłam nogę dziewczynie, która wsiadała przede mną do autobusu; ze wstydu udawałam, że to ja lecę. Jej się nic nie stało na szczęście, nawet się nie zachwiała. Książkę czytam wielokrotnie – jeden i ten sam paragraf po dziesięć razy.
Za dwa tygodnie wolny poniedziałek, a w międzyczasie chcemy do teatru na wampiry – oryginalny Dracula według Brama Stokera. Za trzy tygodnie czas wraca do ładu i przestajemy oszukiwać. Godzina szósta będzie godziną szóstą znowu, a nie siódmą. Na krótkie parę miesięcy. Bez sensu. Więc będę wstawać o siódmej, bo na razie wstaję o prawdziwej szóstej :/ i to po ciemku.

Aha. Ten Rickman. Ręce mi się jego nie podobają, jakieś takie obłe są i takie jakieś… nie suche :P
A występuje w jakiejś sztuce Ibsena w Abbey Theatre w Duplinie. Najtańsze bilety po 15 euro. Ciekawe, czy w pierwszym rzędzie z racji, że aktor pluje?… czy też tradycyjnie na drugim balkonie? Najdroższe ponoć po 40 euro. Połowic nie lubi Ibsena, więc nie idziemy. A ja nie wiem, czy lubię go brytyjsku; jakoś nie bardzo mi to pasuje – niczym bliny z kawiorem, kiedy wiadomo, że bliny najlepsze na słodko i to w domowym zaciszu w zimny, plugawy dzień. Zapluty wręcz powiedziałabym. :)
W kalendarzu dom w stylu kolonialnym otoczony cynobrem liści, przed domem dym ze sterty tych, co już opadły. Nie ma tu takiej jesieni. Ogniska można palić w Duplinie tylko w Haloween.
A!!!! w Haloweenowy weekend są moje ukochane dziergane targi!!!!! Knit-and-Stitch Show. Pogubiłam się w pisowni, ale Połowic obiecał, że pojedziemy :D:D:D:D:D Tym razem wiem, ile będzie kosztować włóczka, więc może nawet znów jakąś kupię? wiem, co włożę – mój swetropłaszcz z kapturem z haftem i aplikacjami, jeszcze nie miał premiery :D

A skoro o dzianinie mowa, to zbierając rzeczy do prania w sypialni, znalazłam zapomniane Połowicowe skarpetki – o ile fakt drażniący, bo wedle umowy powinny być w koszu na pranie (hm…w…. jak wejdą… najlepiej same zresztą…), to przecież jakieś te skarpetki kochane. Kochane przez mnie.
Nie, to nie fetysz. To intymność.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dróg ciąg dalszy

07 paź

No cóż, teraz mnie czeka okres względnej bezczynności, bo co można zrobić, jak się ma ręce zajęte trzymaniem kciuków?

A co do poprzedniego tytułu Drogi Westoport, to jest on dwuznaczny i jest to również uzasadnione; chociąz może powinien naonczas brzmieć drogiE Westport? ;)
Bo – jak zaponiałam dodać dwie notki wstecz – samoocenę oceny konta bankowego tez mam jakoś obniżoną, a jakoś nie widzę i chyba już nie oczekuję zwiększenia przepływów finansowych w moją stronę, za to Z MOJEJ STRONY owszem – np. na ogrzewanie, cholera, zapomniałam i jutro się chyba będę myć w zimnej wodzie, szlag.

Poza tym katar mi przechodzi już trzeci dzień, jeszcze tylko cztery i już – jak to katar.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Drogi Westport

06 paź

Haha, podpucha, jeszcze nie.
Niczym drogi Westport toczą się sprawy. Raz w te, raz wewte. Widoki ciekawe, tylko czasem nie wiadomo, co za tym zakętem będzie… Ale nad wszystkim czuwa majestatyczny, wiecznie w cieniu Croagh Patrick…

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nowy tydzien i nic nowego

05 paź

Mala – koszulka ma tyl „pusty” ale ponizej FRAGILE jest skorpionik z ogonkiem na bacznosc. Kosciol… sa ciekawsze. Np. czarny taki, z mumiami.
Dziekuje Paniom za komplimenta teczowe. Bo tecza to taka juz jest, ze nie wiadomo, z przypadku czy z nieba :)

No wlasnie, tyle emocji i zdaje sie, ze i tak do dupy i nihil novi sub sole.
Nie wiem, zlam na razie i mam obnizona samoocene oceny przez otoczenie, znaczy zaniedbywana i niedopieszczona sie czuje.

Wesport zajefajne, ale czasu na opisy nadal nie za bardzo :/ A mnie sie mysli galeryjka, taka jak te na boczku.
I jeszcze po dwoch dniach w wietrznym Westport o wahaniach temperatury o 15 stopni w ciagu minuty – nic. A tu posiedzialam jeden dzien pod klimatyzacja z epoki lodowcowej chyba, sadzac po temperaturze nadmuchu i mnie bierze :(((

Bo to mnie biora pewnie promile od samcow za mna. I od innych moze tysz.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS