RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2010

Westport

30 wrz

Do zobaczenia.. em.. no na razie jutro w pracy do 13:00, a potem w poniedziałek. Poniedzielek lepiej brzmi właściwie..
A to trzęsienie ziemi dziś o 19:00 czasu Greenwhich (20 polskiego) to ja sie wypłaszczyłam na ziemi. A rczej potraktowałam asfalt z kolana. Ciekawe, jaki kolor jutro przybierze, bo po Organicznej Orkiestrze w ramach ukulturalaniania się są nadal fioletowo-czerwone. Zielone były ładniejsze. Ale to było na własne życzenie, bo prowadzący wyraźnie wyjaśnił i zademostrował, że rurką nie o kolanka, tylko o drugą łapkę, ale tam był aparat :P

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

kawalek rozwiazany

30 wrz

Jeden zlobek osiolkowi sie odsunal. Ale reszta zagadnien pozostaje nierozwiazana.
Lacznie z tym, czy na nowo odkrytej planecie moze / istnieje zycie. Jak moze, to czemu nie?

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

a w dodatku…

29 wrz

… przecież nie ma na nic gwarancji!
Równania n-tego stopnia z wieloma niewiadomymi - a raczej funkcje – to fajne na papierze są…
Kiedy wstaję, panuje półmrok, a wschód słońca tnie po oczach w autobusie. Wracam wieczorem lub nocą… Kot się tuli. Jesień mamy.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

i-aaaaaa!

29 wrz

Osiolkowi w zlobie dano. A mowia, ze od przybytku glowa nie boli.
Moglaby dla odmiany troche pobolec od ciaglego przybytku finansowego :) Jeee, to by byla ale krasa……

———————

Niestety, Halinko, niestety… BUUUUUU! :((((( Ale nic to. Jest i sie jeszcze nie zakurzyl!

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Koticzkowo-goraczkowo

29 wrz

Goraczkowo usiluje sobie odpowiedziec na pytanie, czy stac mnei na podjecie wyzwan i czy sklonna jestem cos-niecos poswiecic. Bo moze sie okazac, ze efekt podjecia wyzwan jest odwrotny do oczekiwanego – zamiast satysfakcji, trzeba bedzie zeby zacisnac, a stan uzebienia to mam marniutki. Od zaciskania pewno tyz.

Czy aby na pewno lepsze znane zlo niz nieznane dobro?

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Piątek

26 wrz

Noc Kulturalna w Duplinie z grupą folklorystyczną ze Sowacji. Szczegóły – jak zawsze później. Ale fajnie było – bogato.
Spadamy do Blanchardstown po sportownię dla Połowica, ciekawe, z czym wrócimy. Z tego, co odnotowałam dziś rano – ze skarpetkami :D

Nie da się zafałszować – od razu widać, kiedy z pracy nadaję, bo mi samoczynnie poprawia kod html i notka ma za dużo rozdzielników, niestety :P Dopiero czasem w domu poprawiam… jak sobie przypomnę, zauważę i jak mam siłę!

—————————————————-

Więcej o Nocy Kulturalnej w Duplinie:

Program był napakowany tak, że nie wiem, czy udało nam się zobaczyć 10 % – raczej nie, bliżej 1% atrakcji…
Migawki:

Zaczęliśmy od Bębnów Burundi, które pozbawione były oryginalnego folkloru, a zaprawione widowiskowością zapożyczoną z karnawałów w Rio.
Bębniarze Burundi i tancerka 

Potem przemaszerowaliśmy do amfiteatru koło City Council, do starej wikingowej dzielnicy, gdzie miesiąc wcześniej obfotografowaliśmy do dziś nie pokazanych wikingów z PL i Eire.
A tam – grupy folklorystyczne z Polski i ze Słowacji (Muzykańci i Ostroha), który wystąpili w odwrotnej kolejności. Mieli jeszcze być Litwini, ale w ostatcznej wersji chyba nie wystąpili. Słowacy się nam podobali, chociaż nie był to Tydzień Kultury Beskidzkiej (również do dziś nie pokazany, ale zamierza być) – jakościowo lepsi od niejednych gości TKB! Tańcowali, śpiewali…
Taniec słowacki z tytułowymi ostrogami

Taniec słowacki

…a Połowic jako świeżo upieczony gorący fan folkloru Europy Środkowo-Wschodniej aplaudował gorąco. Połowic aplauduje

Na House Meeting Square ochotnicy stworzyli orkiestrę organiczną i przy pomocy rytmicznego walenia w łapę kolorowymi rurkami różnej długości pod kierownictwem DJ-a stworzyli/-śmy… muzykę :) Połowicowi się bardzo podobało, chociaż wkładał dużo inwencji własnej. A ja obiłam sobie kolana, bo rękę miałam zajęta aparatem i wymienianiem wiecznie zdychających baterii, na których i tak jadę od wakacji!

Orkiestra organiczna

Orkiestra organiczna 

Przespacerowaliśmy się kawałek dalej do galerii obrazów, gdzie chciałam obejrzeć malarza w akcji i wziąć udział w konkursie szkicowania burleskowych modelek (burleska to nie była, może raczej ostry pin-up…), posłuchaliśmy jazzu, rocka i różnych innych brzmień, pogryzłam się w duchu, że za czarujacy obrazek 20 X 15 cm nie zapłacę 400 EUR i pomaszerowaliśmy z powrotem – a po drodze, szukając pubu i toalety, a przynajmneij toalety, weszliśmy niemal przypadkiem do kościoła, w którym święcimy jajca na Wielkanoc – Kościół Św. Odyna. I załapaliśmy się w ten sposób na wycieczkę po kościele.
Między innymi do obejrzenia szczęśliwy kamień nagrobny, który należy pomacać, grobowce, wieża kościelna od dołu (czyli bez włażenia na rzeczoną), starsze części kościoła, nie pokazywane na co dzień – niezadaszone – ze średniowiecza i renesancu głównie. Nastrojowo było, bo już po ciemku…

Nagrobek szczęścia

Stara część kościoła 

Na ostatek poleźliśmy z powrotem. W oknach różnych miejsc kultury i sztuki widzieliśmy rozmaite inne meetingi, happeningi, eventy czyli rżnorakiego charkteru interaktywne wydarzenia kulturalne, z pokazem slajdów i animacji na ścianie stargo budynky na Temple Bar włącznie.
Na pincie piwa nie zostaliśmy w centrum; nie poszliśmy na nią wcale, bo jakoś ochoty na piwo nie było :) Nie trzeba pić, żeby było przyjemnie; chociaż zrobiliśmy jedno podjeście – nazywa się miejsce Porterhouse (na Temple Bar, bo jest ich kilka w Duplinie), ale ludzi masa, a Połowic miał coś wszamać, bo inaczej piłby na pusty żołądek. Więc po zrobieniu kiepskiej jakości zdjęcia kawałka ściany w drodze na piętro, opuściliśmy przybytek.

Porterhouse - ściana z butelek 

A dziś dojechaliśmy do Blanchardstown. Po promocjach ani śladu, ale nabyliśmy dla Połowica rowerek. I teraz sę denerwuję, żeby nie przesadził i nie nadużył na początku, bo się po prostu odzwyczaił od wysiłku. A rzecz w tym, że Połowic popada w skrajności, a jego znajomość pojęcia umiar ogranicza się do rozumienia, ale nie rozszerza na praktykę…

Połowic na rowerku do cwiczeń

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Brak słów…

23 wrz

Jak daleko może posunąć się tępota? Chociaż to w końcu nie pierwszy raz; Harry’ego Pottera też niektórzy chcieli palić.


http://wiadomosci.onet.pl/kraj/poslanka-pis-milosz-zbezczescil-polakow,1,3700799,wiadomosc.html

Niech żyje Rodziewiczówna? (w pełnym sarkaźmie podwójnego znaczenia tego zewu…)

————————
Żołądek mi się rozdelikatnił. Chyba od tego, że siedzę pogięta i wiecznie mam brzuch ściśnięty. Za to kark luzem mi lata i w końcu zaczyna boleć bez wsparcia. Jestem chodzącym dowodem na szkodliwość pracy! :DDD

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Motywacja

22 wrz

Dzięki, Halinko Boska :)
To może my PÓJDZIEMY do tego Blancha w sobotę z Połowicem, zobaczyć, czy jakieś chodziki są :)))

Osobiście nie lubię ketchupu, ale napalać się można pewnie na wszytsko… czego się nie ma!
Chwilowo się napaliłam na lody pistacjowe, ale zniknęły nawet ze stoisk ze sztucznymi lodami. Zresztą nigdzie indziej ich tu nie widziałam. Mmmm… Biedne dzieci Szwagrostwa, nie bardzo wiedziały, o czym mówię; a chwaliły się, że jadły lody malinowe. No nie mogłam się oprzeć, wyrodna wydra, żeby nie przyszczypać, a potem już Połowic rozwijał, jakie to w PL są lody. No różne, przecież nie będziemy tylko waniliowych jeść, phi! ;>
Co jest? Irlandia?

No tak właśnie myślałam, że tego Arnolda się pisze raczej przez ż z kropką :)))

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Koszmar codziennosci

21 wrz

Jest koszmarnie codziennie i monotonnie.
Nie do konca mi to przeszkadza, prawde mowiac.
Sweter koncze, do malowania pokoju i sufitow sie zbieramy, zdjecia wakacyjne i inne wycieczkowe sie kisza, juz maja za soba etap malosolny ;)
Ide skanowac wydatki na lekarza do zwrotu podatku, moze cos wydebie od Podatkowni. Nie to nie, ale sprobowac trzeba. A potem, jak sie wygeneruje raport bede sie uzerac z Accessem ponad moje sily i wiedze.
Czyli nudno.

Chociaz byly przerywniki – kota sie udalo zapakowac i do weta dotaszczyc na okresowy hormonalny zastrzyk (obrazil sie i wlazl na pol dnia pod wanne), ciasto wyszlo ze sliwakmi wyborne (na szkode Polowica, ktory wytoczyl ostateczny argument, ze gosc, ktory nas nawiedzil w towarzystwie dwoch wiedzm jadl ciasto bezkarnie i nikt mu nie robil wyrzutow; Polowic przeoczyl fakt, ze gosc byl od Polowica o polowe wyzszy, a to nie jest bez znaczenia).
I oglosili, ze jakies tam podwyzki maja byc od pazdziernika – a jeden dokument mowi to, news, owo, ja podpisuje jeszcze cos innego, a interpretacja kadrowca wskazala na jeszcze cos innego i nadal nie wiem, CZY sie w koncu lapie CZY nie i cala glupia jestem.
Wiec, Psze Czytelnikow, nadal CZYmamy kciuki.

A, jeszcze fajny film w sobote przed-przedwczoraj widzialam. Momenty byly. Masz:
Schwarzenegger docina swojemu rozmowcy i mowi, ze on w „to” nie wchodzi, odwraca sie na piecie i opuszcza miejsce akcji.
Pozostaly na miejscu osobnik A: A jemu co sie stalo???
Pozostaly na miejscu osobnik B: Chce zostac prezydentem.
Koticzka: (prawie-stojace oklaski w ryku smiechu i potoku lez tymze wywolanych)

P.S. Jak sie wlasciwie pisze Arnold????

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

sklep

16 wrz

Wymiękłam, że się tak wyrażę, na widok wyboru 25 ketchupów, kolejnych 25 musztard i 38 rodzajów chipsów i chrupków oraz Kreta.  Z wymienionych używam zasadniczo jedynie chipsów solonych oraz Kreta. Ale możliwości wyboru kłaniam się nisko. Są ciasta, 13 rodzajów pieczywka, świerze warzywa i owoce w niezłych cenach, ryby, mrożonki, prasa i mnóstwo innych rzeczy.
Jest to sklep internetowy z polską żywnością z dowozem do domu (8 euro do zero euro! za dowóz). Sklep obsługuje irlandzki Dublin, uprzedzam krajanów! ;)


http://polskisklepdublin.pl/

Jeszcze nie wypróbowałam, bo chwilowo nie zamierzam robić zakupów. Ale chłopaki się napaliły na chipsy i ketchup!
Chwilowo zmykam, zeby mnei nie dopadła ochota zrobienia wreszcie galerii wakacyjnej, bo jest czwartek wieczór, a roboty na ładnych parę godzin, jak nie na dwa dni bez większej obróbki zdjęć!

Sklep się przyda, bo mi mało po drodze z biura przez Talbot. I niefajnie już całkiem na Talbocie, przestępczość się rozzuchwaliła :/
———————
Halinko – dzięki! Zamierzamy sprawdzić, może dotrzemy w sobotę :)))

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS