RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2010

No i dupa.

27 lip

Jak zawsze. Dupa, Dupa, Dupa!!!!

Od kilku lat – od 5-ciu. Od slubu. gimnastykuje sie, zeby trafic na ladna pogode – w roznych letnich miesiacach jezdzimy, zima zawsze na Gwiazdke. Wlasciwie mielismy szczescie tylko raz. W dniu slubu o polnocy zaczelo lac, co bylo zreszta mile widziane po prawdziwym upale, mneij wiecej takim, jakie zdaje sie przeszly przez PL – nie mam porownania… no i miec nie bede. Pogoda bowiem sie posrtala i wedlug wszelkich prognoz (trzy strony sprawdzam z roznymi modelami prognozowymi) – posrana zostanie. Ja wiem, ze wiekszosc kraju odetchnie z ulga, ale ja czuje sie mocno pokrzywdzona. Polowic bedzie rozczarowany i rozgoryczonuy i ten podwojny bagaz rozgoryczenia bede musiala z usmiechem udzwignac w imie milosci – i wlasnego wzglednego spokoju. Pardon Was, ale probuje sie publicznie nie rozryczec i wlasnie mi to nei wychodzi.

Oby tylko wszyscy zdrowi i syci byli – to troszenke za malo jak na moje stesknione normalnosci emigranckie serce.

I juz nawet niespodziewajka, jaka planujemy starannie, ukrywajac date przyjazdu przed rodzicami - nie cieszy tak bardzo.

Wiem, ze to blahostka i ze nawet lepiej, zwlaszcza dla Polowica, ale jakos… wyc sie chce :((( Tak bardzo chcialam sie wreszcie wygrzac. Po pieciu latach i pol marzniecia w tym zaplesnialym Azkabanie. No i dupa.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Moda :)

27 lip

Z wrażenia zapomniałam polecić najnowszy Vogue – sierpniowy z modą na jesień :) Mnóstwo sweterków! I jakieś ubrania takie ładne, eleganciejsze i normalne. Takie dla ludzi, zwłaszcza pełci żeńskiej.
Ale sweterki są w dużej ilości, hura, hura, hura! Jest sporo sztucznych futerek i kożuszki pilotki. No tak. Teraz tylko pytanie, jaks ię oprzeć zakupom?

Dla pań dziejących – dziane z włóczki pończoszki, rajstopki oraz skarpetki nad kolano, zwłaszcza we wzorki (w sensie oczek, mniej koloru) zbliżają się wielkimi krokami!
A zatem – hej, druty w dłoń!

A zdjęć co nieco się orobiło w niedzielę na festiwalu w Dun Laoghaire. Reszta osiągnięć ostatni dni (tygodni?…) czeka w kolejce do prezentacji. Pogoda taka sobie, zdjęcia takie sobie – poczekam. Może ożywię jeszcze ten skaner…? Darowany przez obcych Szwagrowi (ha! normlanie przedmiot pierwszej potrzeby, zwłaszcza dla Szwagra…) – nieużywany, jeszcze ma naklejki zabezpieczające, a staruszek.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Piatek, piateczek, piatusiunio

23 lip

Nareszcie. Dopelzlam. Puffffff….
Za godzine stad wypadam.
Musze przyznac, ze sobie w tym tygodniu dosc pofolgowalam. Ale oczywiscie, ze praca i tak mnei zaraz dopadnie. Wsrod starannie zaplanowanych zmian przy wszelkich staraniach, upewnianiach sie i zapewnianiach zewszad plynacych proste podsatwienie nowych kodow konczy sie wymiana aplikacji na serwerze, zeby nowe dostarczone oprogramowanie moglo chodzic i zeby te kody, ktore ja w prosty sposob szybciutko podmienilam mogly pracowac. opoznienie? miesiac. Bagatela, poprzednie bylo polroczne i ciut.
Vivat IT – zespol specow spomiedzy trzech roznych firm.
Od poniedzialku intensywne testy. juz nie zyje.
Tymczasem przedwczoraj sobie przypomialam, ze lubie rysowac (mniejsza, czy umiem), ze mam kredki i to na dodatek takie bajeranckie, do malowania pedzelkiem i ten atak pamieci na moj umysl i procesy decyzyjne poskutkowal pojsciem spac o 3 rano. wczoraj bylo… hm… no, smiesznie. Ostatniej nocy powsciagnelam troszke pasje tfurczom i poszlam spac o przyzwoitej jak na mnie po-dwunastej-kolo-pierwszej. Fajnie. Kolorowo :) Tlo mialo nie wyjsc, bo nie lubie, nie umime, mogloby nie istniec, a wlasnie nim sie najlepiej bawie :) Chyba sie przerzuce na rysowanie/malowanie tla!
Czy bedzie publikacja, sie zobaczy, bo po pierwsze tandeta, nieudolna, a trzecie – dosc prowokujaca i lekko perwersyjna, hahaha.

———————
Traszko - dzieki za diagnoze, wlasciwie za potwierdzenie mojej. teraz trzeba popracowac nad zastepczym panaceum, bo to wlasciwe, prawdziwe chwilowo nie moze byc zaaplikowane :(( Ciekawe, ze Polowic rowniez twierdzi, ze takie by mu zdecydowanie pomoglo! Gdybyz byl zwrot z jakiegos funduszu zdrowia, nie wahalabym sie ani przez chwile ;)

Merle – no more comments… chyba wlasciwie wszystko obgadalysmy wielokrotnie. Przypominam, ze umowa nadal wisi. W sieci, jak na ten moment. Oryginal miala Owca; trzeba ja sprawdzic, bo sie hajta, a to niebezpieczny proces.

Aniu46 – (last but not least, jak mawiaja w Krainie Dreszczowcow) szpoko, szpoko. to jest po prostu blog marudny!

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Myśli rozproszone

22 lip

Miewam takie dni, kiedy myśli płyną lawiną strzępków nie bardzo klejących się w całość. A pod koniec dnia zlewają się w dowód, że nie ma całości. Że jestem w kawałkach. Jest takie wyrażenie po angielsku, oznacza mniej więcej tyle, co załamać się – ale nie pasuje do tego kontekstu. Bardziej pasuje nasze: nie potrafię się wziąć w garść…. o ile potraktować je dosłownie, nie metaforycznie.
Moje wewnętrzne puzzle nie pasują dziś do siebie.
Nie znoszę tego rozproszenia osobowości, któremu zwykle towarzyszy niezdecydowanie. Radziłam sobie z tym, kiedy mieszkałam sama, ale nie bardzo wiem, jak nad tym panować teraz, przy Połowicu. Jeszcze nie znalazłam dobrego sposobu.
Do Połowica nie przemawia koncepcja, że trzeba się mocno koncentorwać, żeby świat jakoś się kupy trzymał; że wystarczy moment nieuwagi, by się rozsypał.

Tymczasem pogawędziłam 5 minut w progu z Maelen, nabaźgroliłam trzy bohomazy kredkami – pastelami i pomaźgrałam je pędzelkiem dla ciekawszego efektu oraz namaźgrałam kota na życzenie Połowica. Mam kłopoty z tłem – ono nie istnieje. Przeszkadza. Publikacji nie będzie, bo jeden maźgrol jest porno, drugi jest nago, a trzeci już zupełnie do niczego.
Nabaźgroliłam, ścięłam się z Połowicem i spełniona mogę iść spać.

Haiku Herbaciane

Kiedyś jeszcze napijemy się herbaty
z róż i fiołków
wymieniając słowa w ceremonii rozmowy

Ciekawe czy, gdyby wiedział, Lipton zapłaciłby za tę kryptoreklamę. Może gdyby to było naprawdę haiku. Takie haiku, jaka herbata!

———-
Już wiem, jak się to ładnie po polsku określa: nie mogę się zebrać do kupy! :)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pogodynek

21 lip

Wedug www.pogodynka.pl zimniej niz w Duplinie jest juz tylko w Islandii i Norwegii; o 1-2 stopnie.
Cala reszta Europy jest cieplejsza o 10C+.
Jetem ZLA.
Merle, dzieki za to poncho. Bez niego byloby naprawde krucho :/

W tej Norwegii to ladnie nawet jest. Prawda? :)
Sie nie wygrzalam, a do jesieni mnie ciagnie, do swetrzysk, cieplych butow, do pierwszego szronu na olysialych galeziach… Ta jesien to tez nie tu. Grrrr. Ale fiordów tez nie chce hodowac. Chce czterech por roku – od bieguna po Piec Allaha. Chce mojej normalnosci.

Z „Koticzka, emigrantka irlandzko-polska”:
Irlandia jest wiezieniem.
by Snakespeare.

No jak nie jest, jak stad to moge tylko na przepustke i to rzadko? Do dupy :((( Nie podoba mi sie tutaj.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jestem z miasta?

19 lip

Jestem i chce być z prowincji.
Z polskiej prowincji.
Duplin robi ze mnie złą, złośliwą, zgorzkniałą i agresywną kobietę.

Ja taka nie jestem. Ja jestem z małych miasteczek, tych z piosenek. Nawet z tej „Taka Gmina”. Ale nie z Duplina.
To – to nie ja.
Więc gdzie ja się podziałam?

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Temperatura

19 lip

Tu nie jest tak jak w Polsce.
Za oknem pada (OK – chwilowo pewnie jest podobnie). Siedze w sweterku i rajstopach, penych butach, okutana dyzurnym ponchem i chyba lapie tzw. wilka, bo nogi mam skostniale z zimna. Na lunchu poszlam na ulice troche sie oogrzac. Nawet zimny deszcz wydal mi sie cieplejszy.
Przepraszam, ale ejst mi zimno, jestem w jendej z najwiekszych i najbrudniejszych wiosek Europy na krancu siwata i bede klac:
PO%^%$£*i Ajrisze, pieprzone pingwiny – Eskimosom byloby tu zmino! &*^%$ MAC.
Bynajmniej nie o komp Apple mi chodzi, tylko mi sie nie chce polskiej czcionki przelaczac, bo musialabym reke wysunac dalej spod kocyka czyli poncha.
A terroryzuje nas to jeden osobnik, ktory zreszta jest na urlopie wlasnie. Ciemnoskora kolezanka z UK wprawdzie tez ma dzis sukienke bez rekawow. Ale nikt mi nie wmowi, ze 16 stopni to jest normalna temperatura do pracy biurowej, na pewno nie poza tym krajem!
W dobrze chlodzonej serwerowni jest cieplej, psiakrew!

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

piątek

16 lip

Może nie taki zły koniec końców… Jutro sobota, wyczekiwana swoboda i łóżko rano :)
Tymczasem dziś rano bus znowu jechał sobie 30 na godzinę, potem kierowca ie wypuścił mnei z busu na czas – przed nami stała nasza przesiadka, my staliśmy na „drugiej pozycji” – i staliśmy, kierowca widzi, że ja koło drzwi gotowa do startu, w pozycji, jak należy, i stoimy. I dalej stoimy, aż przesiadka pojechała, a my podjechaliśmy te dwa metry. Trzy autobusy często się tam zatrzymują jeden za drugim i to jest normalne. Półciul (wybaczą mi co wrażliwsi, ale ja też jestem wrażliwa dziś i muszę sobie mięsem ulżyć) po prostu był złośliwy. A w związku z zagraniami Szwagra, który z siebie robi świętego męczennika, a ze mnie jędzę i xantypę, jestem na krawędzi wyczerpania nerwowego, bo nerwicę mam od dawna. Żeby to jedną.
I pobeczałam się na przystanku i tak beczałam całą jazdę drugim busem spóźniając się katastrofalnie. Nie żeby ktoś mi to notował, robię co do mnie należy i więcej, odsiaduję swoje i dłużej, jak trzeba, a jak wspominałam, trzeba zwykle. Ale nie lubię – zwłaszcza aż tyle.
Na Szwagra właściwie nie ma haka, bo jemu na mało czym zależy. Zwłaszcza na porządku na przykład. Fleja ostatnia. Czysty inaczej, kurdesz nogasz.
Wieczorem się okazało, że wycięli mój kanał FTV z naszej tv.

A potem Pangur zaplątał się z torbę zakupową marki TESCO – granatową z wizerunkiem sporej biedronki umieszczonej centralnie (i paru pomniejszych w rogach). Kot w ramach przeciskania się przez zakamarki, przełaził przez uchwyt, torba zaczepiła się na jego szyjce niczym peleryna. Torba jest dość cienka, taka tekstylno-papierowa (kurtki z tego kiedyś fajne były, supermodne, jeśli ktoś jeszcze pamięta). Kot się nieco zdenerwował, że torba za nim podąża, więc przyspieszył, torba również.
Kot pomknął w górę po schodach, torba za nim.
Od pędu wiatru wydęta niczym peleryna Supermana.
A raczje Superkota.
Po schodach w górę, po schodach w dół, wreszcie ucapiłam torbę, kot prześliznął się resztą ciałka (dobrze, że nie tłusty…) i zbulwersowany siedział pod krzesłem przez kwadrans patrząc w niemym oburzeniu na torbę. A ja się zachrząkiwałam ze śmiechu. Zdjęcie mogłobuy startować do Pulitzera, gdybym miała szansę takowe zrobić.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kolejne okoliczności przyrody

13 lip

Chyba zacznę się specjalizować w wyszukiwaniu pismaków-niedouków. Dziś kolejne dwie perełki znalazłam:
1) FILIGRANOWA MODA
2) STYL CASUAL ZDEFINIOWANY JAKO SPORTOWY

Ja rozumiem, że można nie znać języków obcych i nie rozumieć, że casual to jest styl swobodny, niewymuszony, niejako codzienny – chociaż to najsłabsze określenie. Ale od czego jest internet, a jeśli nie internet, to bogactwo drukowanych i moim zdaniem lepszych słowników w bibliotekach, jeśli już ktoś nie ma w domu (bo w dzisiejszych czasach to sporo osób jest szczęśliwym posiadaczem)? Można sobie przetłumaczyć – i już z pierwszego tłumaczenia widać, że to nie sportowe. Niekoniecznie przynajmniej. Pomijając fakt, że prezentowane w numerze ciuszki dziane nijak się nie mają do sportowych, bo to dziergane koroneczki…
A ta filigranowa moda? No dobrze; z filigranową można dyskutować i ewentualnie usiłować bronić, ale nadal uważam, że sformułowanie na wyraz niezręczne i nieudane. Cóż, można jeszcze potraktować to jako nieudolny skrót myślowy i odnieść do sylwetki. Hurra, znów jestem modna. Tylko czemu jestem zirytowana tym kaleczeniem mojego ukochanego języka???Nie. Filigranowa moda – NIE.

Dzisiejszą notkę sponsowrowała literka D jak… Diana – a konkretnie Mała Diana: 7 oraz 4.
Zamierzam nabyć, bo szczęśliwie interesują mnie wzory, nie literatura… A w tym aspekcie – jak do tej pory moim zdaniem celująco. Ale dzierająca osoba naprawdę może być oczytana, dobrze wykształcona i zręcznie wysławiająca się.

A najnowszy numer Vogue Knitting też nudny, sztampowy i jakiś taki przeżyty. Bynajmneij nie „vintage”. Khem-khem.

——————

Net jest o tyle wygodniejszy od kontaktów bezpośrednich, że wymaga mniej wysiłku. Można siedzieć naburmuszonym, kląć, na czym świat stoi i uprzejmie komplementować interlokutorów.
Uprawiam w pracy na dobrą sprawę codziennie. Ciekawe, jak przejdzie test ogniowy nowa grupa wspierania IT… ;>

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Celebrytki”

13 lip

Co za kretyn wynalazł to słowo?
Kojarzy mi się jednoznacznie z pedofilią poprzez lolitki.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS