RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2010

Wredna zabawa

30 cze

Czasem sobie wracam do komentarzy, które tu i tam zostawiłam i patrzę, jaki miały oddźwięk, a potem odpowiadam na odpowiedzi. Wprawdzie nikt ich już pewnie nie czyta…

Napisałam w odpowiedzi na ostrą krytykę głów państw, które ine doleciały na pogrzeb naszego poprzedniego Prezydenta.

~koticzka Slusznie. Zawsze mozna sobie poplynac promem, jak Whitney Huston. A jak nie promem, to pontonem. Mozna tez uczestniczyc w pogrzebie poprzez sesje SKYPE. A fakt, ze pol Europy jest sparalizowanej i ze ludzie nie moga do domu dotrzec, to betka.
Proponuje autorom takich opinii krotka wycieczke do Londynu lub Paryza, powrot jutro. Prosze tez pamietac, ze czas przywodcow panstw nie jest wypelniony bezmyslnym klepaniem w klawiature, az cos sie wykluje (np. powyzszy tekst?…) za marne pareset zlotych polskich i ze ich priorytety leza – i powinny – troszke gdzies indziej, na przyklad bardziej lokalnie.
A moze ktos zajmie sie lista wizyt odwolanych z roznych przyczyn przez przedstawicieli polskich sfer rzadowych? Moze mamy tez do czynienia z ignorantami, ktorzy ani nie znaja geografii (gdzie Gruzja, gdzie Zachodnia Europa, a gdzie USA!…), ani nie maja pojecia, jakie efekty wywoluje chymura popiolow wulkanicznych? I jaki wplywa maja one na urzadzenia elektroniczne? I oczekujemy, zeby przywodcy przylecieli na pogrzeb osob, ktore zginely w katastrofie lotniczej z powodu warunkow pogodowych?
Pracuje w Irlandii (darujmy sobie przyczyny mojego pobytu w tym kraju – kto ciekawy, niech google’a, zamiast wyciagac pochopne i na 99% bledne wnioski :P) w miedzynarodowej instytucji. Spora grupa moich kolegow z innych placowek europejskich jest od zeszlego tygodnia ‚uwieziona’. Zamiast powrotu do rodzin w weekend, zostali w hotelach i czekaja az chmura popiolow sie przesunie.
Przypomina mi sie scena z filmu „Diabel ubiera sie u Prady”, gdzie rozkapryszona Naczelna zada zorganizowania jej powrotu do NY podczas burzy z piorunami. A kiedy bohaterce filmu sie to nie udaje, bohaterka dostaje ostra reprymende. I to mi podsuwa wniosek, ze chyba tylko glodny sensacji i zadny slawy dziennikarz jest sklonny ryzykowac wszystko, zeby zaspokoic masy odbiorcow. Nawet zycie. Zwlaszcza cudze.
Polacy, opanujmy sie.

Ktoś odpowiedział nie przedstawiając się zresztą:
nie wiem czy zwrociles uwage ale my dysponujemy innymi srodkami lokomocji niz np krol Szwecji. Poza tym prezydent Gruzji przylecial ze Stanow czyli mozna bylo…wiec zostaw swoja pouczajaca opinie dla siebie. To nie pierwszy raz kiedy politycy zachodni pokazali ze maja nas gleboko

Nie mogłam się oprzeć…

Odpisłam, ze dysponujemy HULAJNOGOM i ROLKAMI.

Moderator dyskusji chyba nie puści. :D

—————-
Update – sprawdziłam – PUŚCILI!

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Paciorek

30 cze

Dwa lata temu Połowic dostał na urodziny grę na tzw. Xbox (w uproszczeniu – gra komputerowa) – Jason i Argonauci. Niedawno skończył i darł się o tym na cały dom radośnie.
A ja jakieś trzy lata temu (myślałam, że dwa, ale co najmniej trzy, jak nie więcej) zaczęłam naszywać paciorki na białą koszulę a la kitel lekarski. Właśnie skończyłam. PRAWIE – bo nie zauważyłam, że ma ona DWIE kieszonki na biuście, nie jedną. Jeszcze tylko bagatela – 34 paciorki na drugiej kieszonce. Jeszcze trochę i będzie różaniec.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zycie – czemuy mie chloszczesz?

28 cze

aniu46 sie zastanawial, co sie kielbasi.
A takie rzeczy: zamowilam tort urodzinowy dla Polowica, mial byc biszkopt czekoladowy, a niebyl. Mialo byc duzo owocow – bylo co kot naplakal (czyli niby ze normalnie). Lasagne wyszly wlasciwie na 10 osob, nie na 12, ale moglo byc. Serek w plasterkach woli byc w bloku i sie posklejal, ze sie go nie da rozkleic. Ale jak sie go np. chce utrzec, to sie zacyzna rozklejac. Jak probuje kontynuowac to rozklejanie, to sie nie da. Szwagierka nie miala kawy rozpuszczalnej, wiec dostalam parzona – pyszna, owszem, tylko ze szatan. I jeszcze zamieszania narobilam i mi to beda wypominac :P karta pamieci w aparacie okazala sie zapelniona i nie dalam rady strzelic fotki. Chcielismy szwagierce postawic drinka – zabraklo 10 centow. Jak wrocilismy z bankomatu przy wejsciu, zapotrzebowania juz nei bylo. Glupia sytuacja. Psiapsiolka miala wpasc z rzadka i od dawna oczekiwana wizyta – musiala odwolac, bo eklektrycy ja maja nawiedzic wlasnie dzis. A w dodatku psiapsiolka ma pooc plyn do soczewek, a ja tak juz za chwile na oparach pojade! (roznica miedzy polska a irlandzka cena jest 2 -3 krotna z tendencja do 4-krotnej…)
Taka passa trwa sobie od jakichs dwoch tygodni. Strach sie bac, nie?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zdarza się

26 cze

że życie się trochę pieprzy. Te wszystkie drobiażdżki w większej ilości zamieniają życie w chińską torturę.
Przejdzie, naturalnie, ale póki co – LIFE SUX.
Zmienili rozkład jazdy busów Polonii, zamiast dodać kursów, jak słyszałam od pani jakiś czas temu (niecały miesiąc!) – obcięli to, co było do dwóch w tygodniu i to w kijowych dniach. Wychodzi teraz, że w skali roku braknie mi 4 i pół dnia – o ile firma będzie kontynuowała politykę świąt taką jak w zeszłym roku (oddawanie tego, co przypada w weekend i ekstra dzień wolny). Przy okazji i tak odbyłoby się to kosztem wakacji letnich.
To tylko ostatnia szpila z serri drobniejszych upierdliwości, ale opisywanie wszystkich nikomu chyba nie wyjdzie na dobre, mnie też nie.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wybory 2010 – kontynuacja

25 cze

Znalazłam w sieci na blogu taki oto wierszyk, który wg autorki blogu można powielić.
Powielam, bo oddaje bardzo ladnie i moje poglądy. Wnioskuję sobie, że nie tylko mną targały wątpliwości, jak głosować 20 czerwca… I że dla więcej osób było to nie głosowanie ZA, ale PRZECIW…

WYBORY 2010

Nie jestem już żaden smarkacz,
Łeb mam pokryty siwizną.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo zbyt cię kocham, Ojczyzno!
Niejeden ciężar na barkach
Dźwigałem, znosiłem trudy.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo dość mam kłamstw i obłudy.
Gdy spytasz mnie, niedowiarka,
Dlaczego? Wyznam ci szczerze:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo w żadną zmianę nie wierzę.
Skąd wiem, że wybór niedobry?
Nie wierzę w zmiany oblicza,
Bo nie chcę powrotu Ziobry
I teczek Macierewicza.
Bo nie chcę mieć Prezydenta,
Co straszy gejem i Żydem,
Co w każdym widzi agenta,
I może zaszczuć jak Blidę.
Na Jarka nie oddam głosu
Za czasy, gdy był premierem,
Za ten upadek etosu,
I koalicję z Lepperem.
Za to, co wciska ludowi,
Na co pozwala i sprzyja,
Za to, co pisze Sakowicz
I głosi Radio Maryja.
Za sieć podsłuchów i haków,
Wydanie walki elitom,
Za to, że skłócił Rodaków,
Za IV Rzeczpospolitą.
Dziś w duszy mej zakamarkach
Odkrywam decyzji sedno:
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo nie jest mi wszystko jedno.
Wybaczcie drwinę i sarkazm,
Odporność z wiekiem się zmniejsza.
Nie zagłosuję na Jarka,
Bo Polska jest najważniejsza!

Wojciech Dąbrowski

Źródło:

http://odrecznie.blogspot.com/2010/06/off-topicchoc-nie-do-konca.html

Hue, hue – surfuję sobie dalej i widzę, że nie tylko mnie on wpadł w oko!

——–

Aha, zanim znów zapomnę, tę babę, jak ją jeszcze keidyś zobaczę, która wbiła mi łokieć z całej siły w lewy biust, to zamienię w mokrą, szlochającą i błagającą o litość szmatę. W oryginale ta myśl brzmi jeszcze straszniej, ale się powstrzymuję, bo dopiero co po dobranocce i jeszcze jasno nawet.
To jest właśnie Duplin, psze Państwa. Tu jest jądro agresji, która potem rozlewa się na świat i zapewne leży u korzeni terroryzmu. Już się nie będę dziwić.
Tylko temu, że to takie podłe, zawszone zadupie, że Daukszewicz ze swoim hotelem Grand by się też rozszlochał; na szczęście to nie jego ojczyzna. Uf.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pięć lat temu w Rogatej…

25 cze

Dzisiaj niezrównany aniu46 obchodzi urodziny!!!
WSZYSTKIEGO NAJ-NAJ-NAJ-LEPSZEGO po raz setny, tysiączny i milionowy, a przede wszystkim mnóstwo zdrowia, pogody, wyjechanego sąsiada i dutków, bo – jak wspominałam, szczęścia nie dają, ale zasadniczo chwilowo bardzo pomogłyby takiż stan upojenia bynajmniej nie alkoholowego osiągnąć ;)


Obchodził owe urodziny również lat temu 5, kiedy to dostał w prezencie urodzinowym taki to oto zagraniczny nabytek (ten na szaro zrobiony, ups!):

TEN moment

Cyrograf na amen

Rodzinne pamiątki 1

Rodzinne pamiątki 2
 
I po raz nie wiem który serdecznie dziękujemy naszemu kochanemu księdzu, bez którego co by bylo, to by było, ale tego by nie było… Ale sie narobiło!
Pięć lat niby minęło, a wszystkie panie i panowie modni!

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Trudne wybory mniejszościowe

21 cze

Zdrajca jestem poniekąd. Moim prawdziwym wyborem były pan Andrzej Olechowski. A jednak nie głosowałam na niego. Bałam się – wolałam wybrać MNIEJSZe zło. Bałam się, że zbyt duże rozproszenie głosów moze pozwolić wygrać kandydatowi NIECHCIANEMU przeze mnie i przez wielu innych Polaków (vide wyniki).
Wierzę, że podobnie jak ja głosowało wielu moich rodaków. Głosowaliśmy znowu PRZECIWKO kandydatowi, a nie ZA. To jest złe, tak być nie powinno. Przpomina mi to wybory sprzed lat, w których startował nikomu nie znany człowiek z Brazylii czy Argentyny, obiecujący jakieś cuda na kiju i gruszki na wierzbie. W ostatniej turze było głosowanie przeciwko niemu. Pamięć mnie zawodzi, na szczęście jest Google i Wikipedia: Stanisław Tymiński.
O ile pan Jaroslaw Kaczyński jest na szczęście kandydatem nieporównywalnie poważniejszym, to mechanizm tych wyborów jest w pewnej mierze podobny. Głosujemy przeciwko. ZMNIEJSZamy ryzyko.
Nie umniejszając przymiotów pana Komorowskiego, wątpię, by otrzymał on taką liczbę głosów, gdyby nie obawy i przykre doświadczenia z poprzednich dwóch wyborów prezydenckich, a jeszcze bardziej z poprzednich parlamentarnych nie skłaniały Polaków do nadmiernej ostrożności.
Uczynię znów to, co uważam za najlepsze dla mojego kraju – stracę 4 godziny na dojazd z mojej pipidówy do Duplina, żeby powtórzyć głosowanie przeciwko panu Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Serce mi się kraje, jak na niego patrzę ze względu na wielką stratę, jaką poniósł i ranę w sercu, z jaką musi żyć. Ale wybieranie go na prezydenta mojego kraju z LITOŚCI, uwłaczałoby godności jego samego, jego ś.p. brata, obecnym kandydatom, Polski – i mojej własnej.
Nie uważam, że pan Komorowski jest złym kandydatem.
Ale dla mnie nie jest najlepszym.

Przed panem Olechowskim się kajam i proszę o zrozumienie. Jestem wściekła i czuję się winna, ale i bezradna. mam nadzieję, że znów będzie startował w wyborach na stanowisko, na którym będzie mógł zdziałać jeszcze więcej niż jako Prezydent. Chciałabym, by to nastapiło szybciej, bo bardzo chciałabym do kraju wrócić – dużo bardziej niż nie chciałam z niego wyjeżdżać :(( A byłoby rozkosznie wracać do krainy jeszcze lepszej niż ta, którą opuszczałam…
(A jestem przypadkiem dość nietypowym. Chwilowo wrócić nie mogę, bo nie ma warunków. Bez męża nie wrócę, bo nie po to się pobieraliśmy, żeby żyć z dala od siebie, prawda? Kto chce zgłębić przyczyny, to, zamiast pyskówkę urządzać, niech najpierw POCZYTA – o ile POTRAFI, a jak analfabeta, to niech nie tłucze po omacku w klawisze!)

Może dwie tury wyborów powinny być gwarantowane?

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bad Hair Day

16 cze

Znaczy doslownie dzien zlych/nieladnych wlosów (hm, nieukladajacych sie? ;)
A w praktyce po polsku tyle, co zly dzien.
Pewnie zaplata za wczorajsze Cherioos ;P

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cheerios

14 cze

Są takie „płatki” śniadaniowe Cheerios, takie chrupki w kształcie miniaturowej oponki.
Wcinam je właśnie na sucho, bo tak lubię sobie.
Koło mnie siedzą dwa młode chłopaki.
Wpadł mi jeden chrupek za bluzkę. Wyciągać głupio, więc kamienna twarz, udaję, że nic.
Drugi. Trochę głupio mi się zrobiło, ale jeszcze się nie czerwienię.
Dopiero przy czwartym wymiękłam i wyszłam z sali, nie mogąc opanować ataku śmiechu XD
W toalecie jakaś pani mnie pytała, czy się dobrze czuję.

Psze pani – WYŚMIENICIE!
Już dawno się aż tak nie uśmiałam, bezkarnie, serdecznie i bezkrzywdowo.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Dalkey – polecamy!

13 cze

Wyspiarzu – tak, dokładnie, dostałam propozycję oceny bloga. Myślałam, że już się te bzdury w internecie skończyły, ale niestety nie. Jak wspominałam, mam alergię na głupotę. Kicham od wczoraj jak najęta! :)

Baaardzo przyjemnie było, baaardzo przyjemnie!
Polecamy serdecznie.
Dojazd z centrum Duplina – zdecydowanie kolejką, chociaż kombinowałam jak koń pod górę, żeby autobusem. Nie warto, bo trudno.
W zamku turystów oprowadzają aktorzy. Na zdjęciach można ujrzeć lady Elisabeth, która jest duchem nieżyjącej żony lorda Welsha. Bardzo gadatliwy z niej duch, co właściwie jest porządane, jeśli obcuje się z turystami.
Warto też było przespacerować się Victoria Street do porciiku i pogapić się na wyspę Dailg, gdzie widać ślady pierwszych osad. Mozna się nawet przepłynąć motorówkiem,a le ja się muszę do tego psychocznie przygotować, poza tym nam się nie chciało :P
Pogoda się udała, nowy aparat się spisał całkiem nieźle :) Tylko muszę się go dopiero nauczyć, bo nie liczę na to, że on się nauczy mnie. Jets to zaawansowana idioten kamera z milionem ustawień. Coś sknociłam w którymś momencie, po zrobieniu zdjęcia kamieniowi nagrobnemu wystaionemy we wnętrzu – i kilka zdjęć jest prymitywnie retuszowanych i to bynajmniej nie PhotoShopem, więc są, jakie są. Trochę to lenistwo, bo robię wszystko na lap topie, który zasadniczo do większych zadań się nie nadaje, bo już staruszek, na Viście z 1GB RAM!… A trochę szkoda mi czasu – bo o ile chcę pochwalić Dalkey za urok i dobrą organizację, to mam wiele innych rzeczy do zrobienia o całym wachlarzu priorytetów. Przy okazji – posprzątałam cały parter gruntownie, jedna bluzeczka skończona czeka na zdjęcia – ale chyba powinna poszukać właściciela nieco chudszego ode mnie (przychodzi mi do głowy jedna taka osoba…), kolejny sweter zaczęłam, bo przy takim lecie, to… szkoda słów :( Trzeba poprasować troszkę tyż :| Nie mam nic przeciwko prasowaniu, nawet lubię – jak jest coś w TV ;)
A teraz spadam, bo dziś mamy jeszcze iść pożegnać znajomą Połowica, która odchodzi z pracy po 12 latach, a że to obok naszego lokalnego Tesco – małe zakupy. Potem Połowic sobie zażyczył piersi w panierce, a ja zamierzam je serwować z dużą ilością rozmaitych sałatek.

Galeryjka zdjęć z wypadu do Dalkey jest tutaj (klik!) (poprawiona, naprawiona i elegancka)

A teraz pytanie dla wytrwałych – kto zabił Lady Elisabeth? ;>

Piersi kurczaka, oczywiście.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS