RSS
 

Archiwum - Luty, 2010

Juz jutro! :)))))

24 lut

Lech Janerka
Jezu jak się cieszę

Jezu jak się cieszę
Z tych króciutkich wskrzeszeń
Kiedy pełną kieszeń znowu mam
Znowu mogę myśleć
Trochę jakby ściślej
I wymyślać śmiało nowy plan

I pięknie jest
Nieskromnie bardzo jest

Kiedy mija, tak jak wszystko
Ta euforia kilkudniowa
Wstawać i pracować i mieć
Nie bardzo mogę
Nie bardzo mogę
Nie bardzo chcę

Jezu jak ja lubię
Jak ja bardzo lubię
Chyba tak nie umie lubić nikt
Lubię się zaszywać
Lubię nadużywać
Szukam wciąż okazji
I je mam

I pięknie jest
Nieskromnie bardzo jest Jezu jak się cieszę
Z tych króciutkich wskrzeszeń
Kiedy pełną kieszeń znowu mam
Znowu mogę myśleć
Trochę jakby ściślej
I wymyślać śmiało nowy plan

I pięknie jest
Nieskromnie bardzo jest

Kiedy mija, tak jak wszystko
Ta euforia kilkudniowa
Wstawać i pracować i mieć
Nie bardzo mogę
Nie bardzo mogę
Nie bardzo chcę

Jezu jak ja lubię
Jak ja bardzo lubię
Chyba tak nie umie lubić nikt
Lubię się zaszywać
Lubię nadużywać
Szukam wciąż okazji
I je mam

I pięknie jest
Nieskromnie bardzo jest



Tekst i link do teledysku courtesy www.teksty.orgwww.Google.pl oraz moj sluzbowy PC

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kult wyglądu

23 lut

Zobaczyłam właśnie zdjęcie Ewy Minge, która wg artykułu rządzi modą i pochodzi z Kosmosu.
Ta, z galaktyki Botox.

„Moisturise me, moisturise me!”

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lecz jak zatrzymac czas…

23 lut

Pali mnie każda upływająca godzina, każda umierająca minuta.

Później tego samego dnia – najpierw się zorientowałam, jak to nie należy do końca ufać szefom, bo mi podesłał gruszki i poprosił porównać z jabłkiem, a koniec końców może się opkazać, że to jednak jabłka, na razie jak dla mnie to są dwa różne i odrębne dokumenty. Potem w zupełnienieoczekiwanym momencie skończyła mi się na ostatniej stronie książka Zafona „Marina”. A zakończenie o ile przewidziałam, to jednak wcale a wcale mi się nie podobało! :((( A teraz dogrzewam dom, a okna trzymają to w srodku. Mr. I wisi połowa zasłon w pokoju! A-ha!

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Male co nieco

22 lut

Piosenka oryginalna: I’m easy – easy like Sunday morning
Wersja sarkastyczna: I’m easy – easy like Monday morning

Recenzja zielonej herbaty Lipton różano-fiołkowej: mam w ustach ogród :)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Okna na swiat

22 lut

Urobiłam się w weekend – składaliśmy lożko, które nam dostarczyli w tym samym dniu, kiedy robili okna, i rozkładaliśmy stare, a potem się wzięłam za zasłonki.
Do tej pory mieliśmy takie opuszczane rolety, ale pryz okazji wymiany okien nam je zdemonotwali. A że za tymi roletami nie przepadałam, skorzystałam z okazji i przeforsowałam zasłonki. Słowo się rzekło, kobyła u płota i zasłonka w oknie. Znaczy jeszcze nei wszystkie, ale powiedzmy, że te kluczowe. Właściwie to jedna wisi tylko porządnie – ta nad naszym łózkiem właśnie.
Łóżko o mało nie okazało się za szerokie. Prawie nie weszło w miejsce starego. Na szczęście prawie robi wielką różnicę i po przesunięciu biurka i szafy o parę centymetrów wlazło. Na styk. A od przesuwania mnie kręgosłup jeszcze gniecie, ale nic to. nie jest źle. Teraz tylko Połowic musi się pozbyć starego pudła – bo to nie łóżko było, tylko taki podest, takie skrynie obite ochydnym różowym materiałem w chińskie znaczki, bue.
Draństwo stawiało taki opór, że okna chyba łatwiej było wywalić. Tak jakby stara wersja domu broniła się rękami, nogami, kółkami, kantami i czym tam jeszcze przed zmianą. Zmiana jednakowoż została wprowadzona, wyro stoi i fajnie się na nim śpi, chociaż ten sam materac… a jakoś inaczej :)

Jeszcze zostaje tych parę zasłonek, więc będę Połowicowi asystować, potem jeszcze okna doczyścić i pomalować te wnęki… Kurdesz. Bez sensu. Ale nie chcę zostawiać, bo wygląda to okropnie :/
A w siedzącym pokoju zasłonki są aksamitne, majtkowo błękitne i z koronką, bo ten aksamitek niby jest elastyczny.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Stara miłość nie rdzewieje

18 lut

ale się amanci zmieniają.
Tak samo jak Baujolais należy pić w określonym czasie.


http://www.smekhov.net.ua/galfilm.php

Niestety, mnie się też strona już nie chce otworzyć.
Bez recenzji, za to w oryginalnym języku oferta zakupu:

http://www.audiobook.ru/Audiobook63706.html?obj=38

Bo ja się na ruskije nieoficjalnyje websajty ładować już nie będę, dziękuję uprzejmie.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Poprawiny

18 lut

Przyszli, poprawili i teraz nas czeka malowanie jak malowanie. Postanowiłam, że pociągnę wnęki okienne kolorem magnolia, który przypomina światło słonecznego poranka. Poza niebieskim pokojem, gdzie panom odpadł kawałek wnęki i cała ściana idzie do poprawki, bo wyrównali tynkiem. Mniejsza. Otworzyłam przed chwilą okno, wytrzepałam zapaskudzony od wymiany kocyk, zamknęłam jednym wprawnym miękkim ruchem bez większego wysiłku i zmagań z wypaczeniami, by tak rzec, historycznymi. A w sypielani siedzę, jest mi czysto i ciepło. Albo przynajmniej cieplej niż bywało. Z 12 stopni mam ponad piętnaście i odpaliłam ogrzewanie. Zobaczymy. Trochę potrwa, zanim się ściany od środka wygrzeją, ale jest lepiej.
Tylko że lepiej się zrobiło również roztoczom i innym pleśanikom, które zaatoakowały mój nos z nieprzeciętną wściekłością wygłodzonej snem zimowym pluskwy. Od kichania brak mi tchu, a klima w pracy skrupulatnie mnie dobija szerokim asortymentem alergenów z całego świata (drużynę mamy wszak bardzo międzynarodową i intensywnie podróżującą…).
Nie ma tego dobrego, co by na złe nie wyszło.
Ale jak będę za chwilę te alergeny spłukiwać, to nie będę się trzęsła z zimna póki mię wrzątek nie rozgrzeje. A w kjońcu większąś część mojego życia mieszkałam w pomieszczeniach dziurawych, wskutek czego niedogrzanych. Pomyślałby kto, że przywyknę. Taka uparta jestem!

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Stara miłość nie rdzewieje

17 lut

Ha, przeżyłam chwilę uniesienia, zaskoczenia i zasługuje taka chwila na osobną notkę:


http://chce.to/p108141/mistrz-i-magorzata-m-buhakow-audiobook-w-j-rosyjskim

To jest koncentracja moich fascynacji i to nie tylko nastolatkowych! No, gdyby nie Połowic!…
Który pochrapuje nadal. Niech mu na zdrowie idzie, w końcu też spał ledwie kilka godzin, a chyba i mniej niż ja tym razem, bo pamiętam mętnie wybudzanie mnie z perwszej drzemki.
Poprawka: z pierwszych drzemek.

Ale o Połowicu było wcześniej, ciekawam reakcji Traszki! :)

Moja Ulubiona Historia czytana głosem Wolanda, który był Atosem – albo odwrotnie. No, jak Babcię Weatherwax kocham.
Aż zacytuję „Pretty Woman”: UAU.

Przypomniało mi się z jakiegoś kabaretu sprzed chyba 20 lat – trzej muszkieterowie polskiej polityki bodaj: Patos, Pornos i Kompromis. Pasuje cały czas. 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Prawie jak u Grechuty

17 lut

Piosenka taka była – wysokie, niebieskie okna tralalala-coś tam – taką cię znam, taką cię znam…
Okna w ścianach, dom się nagrzewa, terqaz zobaczymy, czy to coś da… Nagrzewa się za krótko, by dojść do jakichkolwiek przyzwoitych wniosków jak na razie. Zmęczyło mnei to oczekiwanie radosne, w zimnie zresztą, bo w końcu okna się wymienia w ścianach, powodując eksces dziur i eksponując wnętrze na zawnętrze.
Ale już są w ścianach te okna, jutro wykańczanie czyli łatanie dziur i wyrównywanie ścian. Parapety dostały nakładki, okna mają dodatkowe zabezpieczenia i są śliczne, proste, mocne i czyste.
W odróżnieniu od reszty, która jest całkiem zapaskudzona, ale nie ma co sprzątać, bo jutro poprawiny.

Połowic był u konowała, konował rozmawiał z nim odwrócony do niego plecami i ignorując większość uwag. Dostał poprawiny piguł na gastrajtis (po polsku, tfu, znaczy po łacinie, po normalnemu wymawiając - gastritis) czyli zapalenie żołądka, a fakt, że ostatnio jest non stop zmęczony, został już całkowicie przez konowała olany. Zaczyna mnie to denerwować. I za dużo się wczytywałam w głupie internety – a może odwrotnie poniekąd - w przemądrzałe internetowe artykuły. Za tydzień kontrolne testy krwi, zobaczymy, co wyjdzie, trzymając mocno kciuki czekamy z niecierpliwością zresztą. Mąż szwagierki ma operację serca też za tydzień; człowiek szczupły, pełen energii, zawzięty biegacz maratonowy. Ponoć to u nich rodzinne. Mąż drugiej szwagierki, szczupły, drobny, aktywny ma jakiś kosmicznie wysoki cholesterol i kazali mu przejść na dietę. A górale żyją po osiemdziesiąt i więcej lat w warunkach dla mieszczuchów ekstremalnych i nic im nie jest. Przynajmniej niektórzy.

I jeszcze łóżko przywieźli (ramę, materac mamy ortopedyczny jakiś) – Z Argosa, puzzle będzie trzeba więc układać, bo ma wezgłowie w żeberka i jakieś chyba 58 żeberek pod materac. Będzie zabawa… poza tym do nowych okien nie pasują nam nasze rolety. Więc mamy tylko firaneczki, z łazienką włącznie. Hm.

Kotu Pangurowi życzymy wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kota (nie jesteśmy pierwsi, pierwszy był aniu46. Kot miał dzień zlekka do niczego, bo spędził go pod wanną ukrywając się przed watachą dwuosobowego zespołu ekspertów ds. wymiany okien; a jutro ma poprawiny z okazji łatania dziur i sprzątania. Ale musze przyznać, że nasz tchórz boi się coraz mniej, kiedyś mieweał gorsze traumy przy wizytach obcych, teraz wygląda z dziury zaciwkawiony.

Połowic śpi, bo się poczuł zmęczony (a w sumie nic się nie działo, bo okna wymieniali nam…).
Jak ja nie lubię obsesji – zaburzają zdrowy rozsądek i obiektywne postrzeganie świata, które i tak nie istnieje….

Aglais – Szwagier chyba wyczuł pismo nosem, bo narzekał na ból żołądka wczoraj i podziękował za wszelką żywność. A może nie jestem odosbniona?…

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rok tygrysa. Chyba celtyckiego…

14 lut

Najpierw te lepsze aktualności czy złe?
Zacznę od gorszych, żeby zostawić lepszy posmak po lekturze notki tym, którzy dotrwają do jej końca.
Połowic znów szwankuje ze zdrowiem, we łbie mu się kręci, mdłości, głowa go mocno ostatnio boli, słabowity, żołądek jakiś też nie taki, nie wiadomo co z czego wynika. Generlanie trochę z zaniedbania, na pewno. Odhartował się zakisnąwszy nieco…
W środę mają przyjść robić okna, a Szwagier idzie sobie do kina, kiedy ja biorę dzień wolny, zeby kota pilnować. Poproszę, żeby mu wstawili okno z łazienki, to stare. Jest o połowę węższe od jego obecnego okna. I się nie otwiera. I szybkę ma taką dekoracyjną, żeby nie było widać do środka. Generalnie jest też stare i spróchniałe. W sam raz dla Szwagra. Szkoda jeszcze, że nie cuchnie i nie exterminuje. Szwagier ma i tak u mnie przerąbane; ostatnio dodatkowo za wpadki finansowe, w tym nie zapłacenie za wykupiony przez niego kanał tv. Wojna z koticzką nie popłaca, chociaż na tę mądrość czasem trzeba poczekać… ;> Ale ja jestem człowiekiem, który nauczył się nieprawdopodobnej cierpliwości.
Ulubiony wierzyciel Połowica, który jużź poprzednio trzykrotnie nas poinformował, że uregulowaliśmy wszystko, właśnie się odezwał, że im wisimy kolejne xxx euro.
Mam szansę znowu trafić do mediów – tym razem w rubryce kryminalnej. Bo ta moja cierpliwość trochę się zaczyna pruć. Ja się trzymam, a skoro tak i a propos czosnku i konia (takie powiedzonko chyba jeszcze z LO…) przejdźmy do milszych spraw.
Właśnie poprawiłam sobie dwie pary popielatych rękawiczek i znalazłam kilka zapomnianych czapek o podobnym fasonie źle przewróconego omletu. Zdjęcia omletów i rękawiczek się zrobią, jak się zrobi pogoda w tym samym czasie, który jest wolny dla mnie i jeszcze żeby się zbiegł z ochotą, bo mojego zmierzłego pyszczydła nie będę wystawiać na publiczny… postrach…?
Znaleźliśmy fajny sklep z wędlinami. Z wyglądu, to jeszcze te wędliny ćwiczą, ale zobaczymy, czy są zjadliwe, zakupiliśmy na próbę. W plasterkach! I jest osiągalny przeze mnie w czasie lunchu. Po przeniesieniu nas do nowego biura mam nieco dalej do centrum. Muszę więc szybko zasuwać, ale dam radę! Do naszego ulubionego sklepu nie daję rady.Zanik dojdę, zaczyna mi się lunch kończyć, a jak chciałam podjechać autobusem, to spóźniłam się dodatkowo 30 minut. Dziękuję, wolę podróżować per pedes.
Jest tam też księgarnia polska z magazynami babskimi ( mam świat kobiety, czy coś w tym guście, była Oliwia i to z dodatkami – chociaż Christmasowego filmu o pieksach nie chcę…) i filia naszej ulubionej cukierni ;> I kafejka na rogu, na kafejce napisy po polsku i rosyjsku , i chyba w jeszcze jednym języku, ale jakoś ten trzeci mi umknął: „chleb na prawdziwym zakwasie”, „Usługi krawieckie” i … „ulica Marszałkowska” :D:D:D Fajna atmosferka na tym rogu, ciekawe, czy przetrwają…

Aha, dlaczego nikt mi nie przypomniał o tłustym czwartku??? I przepuściłam pączki, a dziś nam się nie chciało. We wtorek zamierzam świętować tradycyjny pencake day czyli dzień placka/naleśnika. My zrobimy naleśników kilkanaście i każdy będzie je wcinał z inym nadzieniem. ja chcę moje na słodko :] Szwagrowi damy coś, co pali dopiero po zjedzeniu. Czy można w domu wyprodukować arszenik?
A przepraszam, zapomniałam, że jestem niespotykanie spokojną koticzką.

A propos komentarzy i konia, to w sektorze dukacyjnym takie podwyżki-nie podwyżki inflacyjne były (chyba jeszcze są???) bo płace podstawowe po inflacji to tak koło MOPSu już zaczynały krążyć.
W sektorze bankoym nie wiem, jak jest. Ponoć było bardzo fajnie przed kryzysem. Załapałam się na jeden fajny rok, tylko załapał się na mój bonus niestety urząd podatkowy irlandzki i zabrał podatek z nie-mojego progu. Zanczy z wyżsezego progu i to chyba z najwyższego. Nie wiem, jak oni to wyliczyli, bo mnie jak nic nie wychodzi. Poszłam się upomnieć i znów – im nie wyszło, choć mnie i owszem. No cóż, w końcu pracuję w banku, to dlaczego mam rozumieć, jak się liczy pieniądze, prawda?
Teraz w bankach generalnie bonusów się nie przyznaje. Oczywiście poza tymi bonucsami, o których pisała prasa pół roku temu może, i które mieszaczą się jak ulał w progach ustalonych narodowo i międzynarodowo – jakoś że najwyższe kierownictwo nie może zarobić więcej niż pół miliona euro. Nie doczytałam w skali czego – ale chyba miesiąca, tak mi przynajmniej z kalkulacji wyszło ;> Jak wspomniałąm, nie do końca rozumiem się na pieniądzach, bo pracuję w banku, nie w urzędzie podatkowym. Na razie; nigdy nic nie wiadomo. Poza tym jest różnica między tym, co może część firmy, która jest bliżej centali, a tym, co może jakiś ogon z gangreną na krańcu świata, gdzie już tylko smoki. Powód i źródło (także geograficzne) gangreny są absolutnie nieistotne.

A IRLANDIA PODCZAS DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ, JAK SZKOPY NA POLSKĘ NAJECHAŁY Z JEDNEJ, RUSKIE Z DRUGIEJ, POZOSTAŁA NEUTRALNA; A RESZTA ALIANTÓW MIAŁA TO WSZYSTKO W DUPIE!
UGH!!!
Jak mam o tym nie myśleć, skoro Połowic się bardzo interesuje historią Polski i prześladowaniami ludności polskiej na ziemiach wschodnich, centralnych i zachodnich w okresie drugiej wojny światowej; przy okazji rocznic holokaustu i zamknięcia Auschwitz, kradzieży napisu ARBEIT MACHT FREI itd, prosząc o dzień urlopu na zafajdane okna mojego przemiłego, przesympatycznego i bardzo wspierającego kierownika o blond włosach, niebieskich oczach i imieniu było-ni było pochodzenia hebrajskiego i bynajmniej nie niemieckim nazwisku? I jak ja mam w tych warunkach zachować resztki zdrowia psychicznego?

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS