RSS
 

Archiwum - Październik, 2009

Blueberry czyli blackberry czyli upierdliwość

30 paź

No dobrze. W piątek, kiedy wszyscy w miarę normalni ludzie wychodzą jak przystało godzinę wcześniej, by dopełnić swojego 39-godzinnego tygodnia pracy (tak, wg kontraktu, to nie kpina), ja znów siedzę blisko 2 godziny dłużej i wysyłam zaegłe mail, których nie zdążyłam sporządzić w ciągu normalnego dnia pracy. O tyle mi ten stan odpowiada, że się mniej zastanawiam nad egzystencjalistycznymi zapytaniami życiowościowymi i nad sensem życia jako takim. Niemniej po fajrancie powinnam się przestawiać na takiż tryb, pobyć, rozważać mieć czy być, a nie jak w tym kołowrotku, bo też nie jestem ten przedział płacowy poniekąd z własnego wyboru zresztą. Ale ja siedzę i jak ten debil ostatni albo jakiś Japończyk wysyłam. Ostatnio wysyłałam w ciągu dnia pracy i okazało się, że Japończyka można jeszcze dorwać przed ichnią 21. Chore.
Ale okazało się, że może być jeszcze gorzej – bo jak się dorwie młody facet z przerostem ambicji i przedwczesnym awansem do urządzenia zwanego jakieśtam-berry, które służy do odbierania maili wysyłanych przez takich debili jak ja, to on jeszcze nawet z tego urządzenia może, nie daj Merlinie, zadzwonić, żeby w piątek wieczorem przedyskutować taki mail, który zasadniczo ma odebrać w PONIEDZIAŁEK RANO, bo i tak potrzebuje do tego komputer i nie byle jaki, ale z DOSTĘPEM poprzez zalogowanie ze swojego konta poprzez intranet na zabezpieczoną stronę. Ale on w piątek wieczorem opóźnia moje wyjście, bo jest gorszym cymbałem ode mnei wysyłającej, który ODBIERA. W drodze do domu. Może on jest TA grupa płacowa, co odbiera, ja zdecydowanie nie. Jak on chce sobie mieć tę smycz, to mnei to dmucha. Ale jak on na mnie tę smycz pętlą zarzuca, to we mnei już się gotuje. Wiem, że jestem w biurze. I co z tego. Jest PO GODZINACH.
Do kurki pospolitej.
No.   

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Leniwie

27 paź

Kulka serka półtłustego, dwie kopiaste łyżki mąki i jedno jajko. Mąka do posypania dechy, szczypta soli. WYmieszać, utoczyć na mące wałek i pociąć, wrzucić do wrzątku posolonego, wyjąć, jak tylko wypłyną. Polać masełkiem roztopionym, najlepiej z przysmażoną na ciemne złoto lub jasną miedź bułką tartą i posypać obficie cukrem (chyba że ktoś nie lubi).
I wszyćkie dla mnie, bo Połowic się objadł wczesniej ziemniakiem i jajem, poza tym serka białego nie lubi.

Niedobrze mi. Jak mi z tym dobrze!

Smak dzieciństwa :)

Zamrażać, jak zamyślałam, nie było czego.

Poza tym skracam płaszcz, utknęłam na podszewce. Trzeba go do czyszczenia oddać. Na szczęście ciepło.

Na Zachodzie bez zmian. Juro kontrolna wizyta Połowicowej przepukliny - jeśli można prosić o trzymanie zapasowych kciuków…

———————————

Z szamrokiem to jest tak, że to nie do końca jest koniczynek. To jest taki roślinek, który zasadniczo jest bliżej nieokreślony, a raczej określany wielorako, nie posiada ponoć kwiatów, a szczęście przynosi. Znowu jakaś irlandzka podpucha, jak z Leproknusami i ich fałszywym złotem!
Shamrock jest z rodziny Oxalidaceae (Szczawikowate).
Tu można podejrzeć coś, co się kwalifikuje jako shamrock:
http://en.wikipedia.org/wiki/File:Oxalis_arborea1.jpg
. Mniej więcej. Według Połowica ;) Zasadniczo powinien się znać. Ale tak do końca nie wiadomo. W końcu mówimy o Irlandii…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Komunikaty parafialne

21 paź

Chciałam zakomunikować, że jest mi już normalnie zimno, jak to zwykle w Irlandii, zwłaszcza porą przyjętą powszechnie jako jesień oraz jako zima.
Ubrania mnie gryzą jednakowoż jakoś tak i już.
Zapotrzebowanie na grube swetrzyska mnie pociąga nieodparcie. A wczoraj się przeziębiłam oddolnie i chwała herbatkom i innym przetworom żurawinowym. Więc może sobie majtki wełniane zacznę dziergać równolegle z czapeczką na zamówienie :) (Kolory wymyśla Połowic!)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Samochwała

19 paź

Połowicowa czapeczka zimowa z szamrokiem czyli irlandzką wersją szczęśliwej trójlistnej koniczynki. Nosi ją cały czas.
Czapeczka zimowa z szamrokiem czyli irlandzką wersją szczęśliwej trójlistnej koniczynki 

Kotek w akcji. Docenia rękodzieło i względną miękkość i mięsistość włóczki.

Kotek docenia rękodzieło

Kotek docenia rękodzieło

Kotek docenia rękodzieło 

Doceniony powyżej przez Pangurka sweterek z wielkimi rękawkami. Ale pomysł na mankiety JEST ciekawy. Swego czasu miałam większe rękawy – ledwie mieściły się w płaszczu.
Ten jest skromniejszy nieco. Wykończenie szydełkiem. Ale chyba pójdzie do podprucia… Pomysł na mankiety się nie zmarnuje :)

Sweterek z wielkimi rękawkami, ale pomysł na mankiety jest ciekawy. 

Duszonki – nie tyle przepis, co sugestię – powinno być teraz iwdać. A reklamy powinny się skurczyć po kliknięciu zielonej strzałki w ich lewym dolnym kąciku. Chyba.
Chce ktoś jeszcze czapeczkę? :)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Duszonki

17 paź

Zrobiłam duszonki (hm, coś na wzór, bo nie boczek, tylko śląska, w piekarniku, nie pod ogniskiem, bez kapusty).
Przejedliśmy się troszeczkę.
A teraz Połowic będzie cierpiał od majeranku i kminku…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zaginęła w Czechowicach- Dziedzicach

15 paź

ZAGINĘŁA
6 PAŹDZIERNIKA 2009 R.

Marta Wiencek
84-letnia mieszkanka Czechowic-Dziedzic poszukiwana jest przez policję i Centrum Itaka. Marta Wiencek wyszła z domu we wtorek rano po zakupy do sklepu i od tego czasu nie skontaktowała się z rodziną.
Zaginiona czechowiczanka ma 154 cm wzrostu, szczupłą budowę ciała, włosy długie, czarne ze śladami siwizny (mogą być upięte w kok), oczy piwne. W dniu zaginięcia ubrana była w popielatoszary żakiet, czarne półbuty na płaskim obcasie, jasnobrązowe rajstopy. Zaginiona zabrała ze sobą torbę na zakupy w czerwono-czarne paski i czarny portfel. Kobieta cierpi na zaniki pamięci.
Proszę o wszelkie informacje o miejscu pobytu Marty
pod nr tel. 507 815 800, 032 210 3554
lub z najbliższą jednostką policji pod numerem telefonu 997 lub 112

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Łajdaczenie się

11 paź

Połajdaczyłam się.
W kuchni.
Po tym, jak zebrałam się w sobie, bo nadal mi się nic nie chciało. Dalej mi się nie chce, ale teraz mam na stole ciasto z truskawkami, malinami, borówkami, wiśniami i czarną porzeczką. A na obiad były pulpeciki z indyka z kluseczkami (miały być śląskie, ale wyszły bardziej kopytka…) ;)
Kluski wymagają treningu, ale na razie trawię.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lenistwa ciąg dalszy

05 paź

Naoglądałam się w sieci tych wielkich, superdelikatnych i supercieniutkich szali z najdelikatniejszych moherkó i zacyzna mnie brać. Co z tego, skoro zamiast dziergać błądzę po sieci szukając ukojenia i pomysłu na alternatywne życie? Obecne zaczyna mnie nużyć wskutek tysiąca nakładających się czynników, z których każdy jest drobny niczym komarek. Ale taki natrętnym wybitnie komarem jest to, że wiecznie jestem spóźniona, że nie nadążam – może ktoś powiedzieć, ze dużo osiągnęłam, ale chodzę z uczuciem porażki i wiecznego niezadowolenia z siebie, bo niewiele terminów byłam w stanie dotrzymać, a obiecana wieki pomoc w pracy zjawiła się późno i odegrała rolę zbawienia, nie pomocy :/ Może i dobrze, ale zaburzyło to moje i tak chuchrowate poczucie własnej wartości. Chuchrowate, bo niedoświetlone :) A moze mi w zyciu zbyt łatwo przychodziło. Jednak, z drugiej strony, przychodziło, sukcesy były – przecież nie za śliczną hahaha mordeńkę.
I – o paranoio! Chwilami jestem niezadowolona z wyglądu, który ni huhu nie wskazuje na mój wiek – jeszcze jedna spuścizna irlandzkiej emigracji. Abstrakcyjna myśl, że wskutek wyglądu (bez fałszywej skromności, bo do jakiejkolwiek modelki mi daleko) ciągle dużo młodszego niż metryka, nie przynależę nawet do mojej grupy wiekowej :) Bosh pralkolodówka. Dobrze, że mi jeszcze samokrytycyzm jakiś został.
A na dodatek zaczyna mnie złościć, że też chcę jakąś nagrodę za kreatywny blog, jak te nadawane chyba wszystkim blogom po kolei. Ale po pierwsze trzeba coś tej kreatywności kurtynki uchylić najpierw, potem zajrzeć na blog nagradzającego i pewnie skomentować, a na końcu wstawić ikonkę. To może ja wstawię jakąś inną ikonkę. O taką może ;)

 

 Z Zielonym Pozdrowieniem,
Koticzka
- Proud to be Green

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pogodynka

04 paź

Dziś wysokie stężenie lenistwa na całym obszarze.
Przewiduje się, że ten układ utrzyma się przez najbliższe kilka dni.

Dociekanie, co można zrobić w obszarze gastrajtisa natomiast, nie przyniosło nic nowego. Może tylko tyle, że zapalenie żołądka lubi wracać, jeśli już nie ytrzymuje się w stanie choroby chronicznej. ZIEW. Może tylko trochę mniej paniki, kiedy Połowica kwas zalewa ;)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

piątek

02 paź

Nadprogramowo wolne popołudnie – idę szukać, co to jest GASTRAJTIS, jak fachowo wypowiedział pan lekarz w szpitalu, gdzie nadprogramowo tradycyjnie wylądował Połowic po kolejnym ostrym refluksie. No chyba że to coś od mięśni – wtedy mu się będą inaczej przyglądać, ale to prawdopodobnie po filmie dokumentalnym o przewodzie pokarmowym i żołądku Irlandczyka.
Dziw bierze, że jeszcze cokolwiek z łaciny pamiętam, dziw też, jak bardzo to się przydaje w dziwnych sytuacjach. Słyszałam hisorię, nie wiem, czy nie od aniu46, że młody człowiek pojechał w nieznane obce strony i udało mu się wreszcie doprosić o pomoc – księdza po łacinie, bo to był jedyny wspólny język, jaki się udało zidentyfikować :) Aż tak dobra to ja nigdy nie byłam.

Dlaczego Unia chce wycofania czajników? W Eire nadal można dostać normalne 100-watówki. A te energooszczędne podobno wytwarzają pole elektromagnetyczne, ale nie chciało mi się dociekać :P

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS