RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2009

Dziany kanał

31 sie

Przewalone mam na całej linii. Jedna czwarta pokoju tonie w motkach włóczki, ktorych nie ma gdzie składować, a ja właśnie odkryłam nowiutki, cudowny zapakowany włóczką sklepik w zasięgu przerwy na lunch. Poległam.
Wybór boski. Lepszy niż w znanych mi sklepach PL i na stronach www.
I to były WIDOKI! Lepsze niż plażowe ;)

Umieram sobie cicho i nie mogę się skupić. To miłość chyba albo coś w tym guście…Szary Nomad – cienka boucle…. Za jedyne 6 euro za 50 gram. Idę się zastrzelić z gumki myszki.
Połowic dostanie zielony sweterek z popielatą błyskawicą, jak sobie życzy.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

„Lepiej być nie może”

30 sie

Taki film mi się przypomniał.
Ale stara mądrość życiowa mówi, że najlepiej jest, jak jest już tak źle, że gorzej być nie może, bo wtedy może być tylko lepiej.

A Szanownym P.T. Czytelnikom donoszę, a raczej uprzejmie przypominam, że jak mi się humor poprawia, to mniej piszę. Chwilowo kryzys wygląda na zażegnany, Credit crunch owszem, mamy, własny i osobisty, recesję też zapewne będziemy mieli; chwilowo inwestycje się wsztrymały, ale są rozważane, a nie odwołane.

A potem się zobaczy.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niestety, kijowo

29 sie

Połowic się załamał, że nie dostanie zasiłku. Wygląda na to, że kwestia otrzymywania z naszego konta połowy kwoty maksymalnego zasiłku jest niesatysfakcjonująca. Rozumiem, że to kwestia męskiej dumy. Natomiast to, że się obraził na cały świat, że nie ma 5 euro na zakład konny, napawa mnei przerażeniem, bo może być symptomem prawdziwego uzależnienia :((
Ja tylko tak bardzo bym chciała, żeby to mnei ktoś przytulil pocieszył i powiedział, że się mam nie martwić, że to on się wszystkim zajmie – a największy proble w tym, że ten KTOŚ to ma być tylko Połowic i w rzeczywistości nikt inny go nie może zastąpić. Nawet gdyby to miało być tylko przez chwilę. Kanał. Zakochać się to naprawę kanał.
Niedobrze. Poza tym kruszy mi się plomba w zębie, który będzie boleć, bo jest cały czas wrażliwy, odkąd pani Angeloni przypieprzyła plombą na niewyczyszczony i niedoleczony ząb. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni.
Ja się też załamałam – kabel do mojego lap topa ma niedobrą wtyczkę, naderwały się chyba druciki i nie kontaktuje za dobrze od jakiegoś czas. Wtyczka jest taka jak do komórki mniej więcej, więc naprawić nie za bardzo. Ten kawałek to jest ten z zasilaczem. Trzeba kupić więc cały kabel. Koszt: od 100 euro w górę.
Lepiej dołożyć i kupić nowy lap top…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Refleks

27 sie

Kiedyś Ewcia zapytała znienacka swojego męża, czy wyłączył światło w lodówce, na co mąż jej zrobił zwrot i ruszył światło wyłączyć.
Postanowiłam zrobić ten sam numer Połowicowi.
- Tak – odparł Połowic bez wahania – Telewizor też wyłączyłem.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nałóg

27 sie

Nigdy nie brałam żadnego narkotyku (na pewno nic o tym nie wiem przynajmniej! ale w kończu diabli wiedzą, co człowiek wcina z puszek i konserw…).
Ale  domniemuję, że przypodczas/po pisaniu czuję się jak na tzw. haju.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Obrazki

26 sie

A tak było na plaży w tę piękną sierpniową sobotę. Na lewo jest ta skalisto-kamienista… pzynajmniej kawałek.

On the rocks 

On the rocks 2 

On the rocks 3 

Kamienie pokryte maleńkimi muszelkami. Się nie znam na nazwach, ale to są takie stożki, pod którymi siedzą małżowate takie i oślizłe.

On the rocks 4 

On the rocks 5
 

Helicopter 

A to do pozazdroszczenia – mieskzanko w ruinie wieży z widokiem na morze.

Wieża z prawa 

I jeszcze na tle dramatycznych chmur.

Wieża z lewa 

I zaskoczenie, jak kolorowo może być w pochmurny dzień… Zdjęcie nie oddaje, a ja tu nie mam narzędzia, więc zaledwie posmak barw… Rainbow czyli tęcza po angielsku znaczy dosłownie wstęga deszczowa.

Deszczowa tęcza 

Why do birds suddenly appear every time you are here?…
Albo tupot białych mew dla przeciwników romantyzmu ;)

Why do birds suddenly appear...

Samochodziki Połowica doczekały się przyzwoitej w miarę ekspozycji na Bulwarze Wschodzącego Słońca ;) Brak nam jeszcze jednej dużej półki.
 
Bulwar Wschodzącego Słońca 

Wiedźma w nowej sukience koloru śliwki i zaczarowany kot.

Goold Old Magic i nowa sukienka
 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Irlandzka logika

25 sie

Połowic nie może się zapisać na bezrobocie, bo najpierw musi przynieść opinię swojego lekarza. Tego samego, którego opinię parę dni wcześniej ci popierdolce odrzucili.
Ja pardon za inwektywy, ale już nie mogę.

W mojej pracy najwyraźniej jest dokładnie ta sama filozofia. A ja jestem znowu ofiarą. I tacy ludzie w Polsce studia skończyli. Ale na prywatnej uczelni w Wwie. Może czesne było zróżnicowane…
Ja chcę kurną chatę. Jedna izba z kurami, byle moja, z dala od cywilizacji.

Kota trzeba odchudzić. Wskoczył na suszarkę na pranie (taki stojak) - suszarce sie nóżki zgięły i się złożyła w przeciwną stronę.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Najlepsza metoda

24 sie

Najwyraźniej najlepszą metodą jest napyskowanie.
Zasadniczo wszyscy się odezwali.
Nawet jeśli mam z siebie robić idiotkę, a dopiero potem się ludzie odezwą, to ja się zgadzam.

A Połowic przechodzi oficjalnie ze stanu niepracujący w poszukujący pracy! HURRA! To chyba jednak lepsze niż mówienie komuś, że się do pracy nie nadaje, nawet chwilowo. Wydaje mie się, że nawet Połowic ma lepszy humor.

Niemniej nadal uważam, że sposób, w jaki to nastapiło zasługuje na najwyższą naganę. Powinno być zdecydowanie odwrotnie – najpierw poinformowany jest Połowic, potem wszelakie urzędasy.

Aha, niedobrze ze mną. śpiewając piosenkę Grzegorze Turnaua zawzięcie usiłuję ją tłumaczyć symultanicznie na język angielski. W trakcie śpiewania. Jeśli coś takiego osiągnę, to będę nie do pobicia.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Weekend

23 sie

Za krótki, jak zawsze.
Wczoraj wypuściliśmy się za radą aniu46 na wycieczkę – nad morze. 2 godziny w jedną stronę busem, ale dojechaliśmy. Wprawdzie przez te dwie godziny pogoda z czerwcowej zrobiła się znowu listopadowa – wietrznie, dramatyczne ciemne chmury, okazjonalne krople i zimno. Jak na horrorach brytyjskich, na tle tegoż nieba rysowała się na wpół zburzona wierza, w której jednak udało się urządzić pomieszczenie mieszkalne. Czarujące, naprawdę. Znużeni zimnem i podchodami rozmaitego rodzaju kaczek, w tym żurawi i kormoranów, zawróciliśmy do domu.
A dziś, pewnie po tej wycieczce zmobilizowaliśmy się i zamontowaliśmy półkę, czekającą na ten moment od ponad miesiąca. A teraz ja palę indyka w panierce, Połowic zabija bliżej nieokreślonego wroga z broni palnej, a samochodziki tupią oponkami z niecierpliwością, bo mają za chwilę powrócić na łono pokoju dziennego.
Innymi słowy dość jałowa nuda, zabarwiona tępą złością na cały świat.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niefafuśnie

21 sie

Tak, racja, aniu46, są tacy, co się nawet w domu nie pożalą, tylko gryzą i pognębiają, zagryzają zęby, bo tak „wypada” - a z nimi się wtedy męczą ci, co patrzą i widzą, a raczej czują i nic nie mogą zrobić. Bo o ile można powalczyć z kryzysem finansowym, to trudno walczyć z rozgoryczeniem. I taka to równia pochyła. I tak, dobrze aniu46 wyczuwa, trochę się wkurzyłam.
Bardziej na zasady i sposób traktowania niż na sam fakt, chociaż faktem jest, że znaleźliśmy się w tej grupie, która najbardziej oberwie, bo z racji dochodów nam mogą dowalić, a z racji braku niedochodów nic nam niedołożą. Będziemy sobie po prostu dryfować dalej niepewnie na trochę jeszcze niższym poziomie.

Pogodzić się z takim traktoaniem naporawdę trudno, jak się obserwuje, jak sobie ciemnoskóre kobiety pożyczały dziecko, idąc po zasiłek. To się nazywa organizacja, co? mniejszości narodowościowe z którychś krajów afrykańskich dostają doatek na fryzjera, bo stwierdzili, że to ich spuścizna narodowa. I bynajmniej nie są to fryzury plemienne. Nie obetnie się zasiłku dla bezrobotnych pijaczkom i narkomanom o zrujnowanym uzębieniu, źrenicach jak szpilki i skołowaciałym języku, bo przecież się ich nie zostawi bez środków. Środków na co? A ja przejść nie mogę do pracy, bo towarzystwo siedzi na stopniach pod znakiem zakazu spożywania alkoholu i rozlewa irlandzkie odpowiedniki jabola, sika w przejściu i rzyga tuż obok. W związku z czym przechodzę przez tory, nie przejściem dla pieszych. Zwłaszcza, że mogżna tam regularnie w kogoś wdepnąć.
A ja płacę za to wszystko i za to, że mój bank został uratowany przez rząd. NIEMIECKI, bynajmniej nie irlandzki. Ale mnie się dopieprzy kolejny podatek, dowali fryzowe za wodę, która do tej pory była darmowa, więc przy moich panach będzie to już prosta ścieżka do katastrofy finansowej, oraz podatek od spalonego węgla. Znaczy od spalin. Z tym się zgodzę, bo mamy nieszczelne i pojedyncze okna i zużywamy nieprawdopodobne ilości gazu w ziowym okresie.

Moją odpowiedzią na propozycję godzenia się z sytuacją niech będzie „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.” Z donkichotostwa nie wyrosłam, a sądząc po dziejach rodowych jest to uwarunkowanie dziedziczone genetycznie.

Mam niefafuśny czas i o ile sobie jestem w stanie na ogół jakoś poradzić z ostrzałem, to jednakowoż mój murek psychiczny nie starczy z każdej strony. Musi w pierwszej kolejności dodać wytrzymałości dla Połowica, jeśli komuś mało, ż to mój ślubny i że coś tam międyz nami jest oprócz stanu zywilnego, to choćby z tego względu, że jest również moją codziennością. A że czuję powinność i potrzebę bycia dla niego, to też inna sprawa. musi staerczyć na odporność w pracy, bo jakbym się wkurzyła i zrobiła to, co mi czasem do głowy przychodzi, to nie tylko nie będzie kogo zwalniać, ale też komu zarządzać. Kto nie zna takiego uczucia ręka w górę. Murek musi starczyć również na tłum na Talbocie, na Szwagra, bo nie warto przez niego ryzykować wyroku, nawet w zawieszeniu, na dziadowskie soczewki Johnson&Johnson  odradzam , popłniłam i z rozkoszą wrócę do Ciby, ale coś z tym zapasem musze zrobić na razie. Musi murka starczyć na wszystko, co niepisane, przemilczane sekretnie. I na głupi strach przed świńską grypą i irlandzką konowałszczyzną i leczeniu panadolem. We Francji, w Słowacji – zero ofiar śmiertelnych, tu już dwie w Republice, trzecia na północy. A nikt nie powie, co to są te inne problmy zdrowotne. Oskrzela? posiadamy. Połowic wiecznie kaszle. Dom przez naście lat był ocieplony azbestem. No mam wątpliwości. Głupi kot. Murek.

Tłumaczę się – przed innymi, przed samą sobą. Ale po prostu za dużo się zbiega. Łącznie z tym, że jak juz mam ten długo wyczekiwany weekend, to znowu mają być ulewne deszcze. A dziś siedziałam przy oknie w pełnym słońcu. I gówno będzie, a nie wycieczka nad morze. Znaczy można, jak ktoś lubi wyprawy o charakterze podijania koła polarnego. Zimno i wietrznie i jeszcze mokro do tego.

I to bym przetrzymała może z marudzeniem.

Ale przypominać o swoim istnieniu tak wielu osobom już nie mam siły. Kurde, nawet stepu tu nie ma, żeby sobie Mickiewicza porecytować, żem wpłynęła na suchego przestwór oceanu. I tu murek się raptownie i niespodziewanie (?) skończył.

To ja podziergam #$@%, letnią sukienkę.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS