RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2009

Horoskop

30 lip

Przez jakieś złe tranzyty czego nie tknęłam dziś, to źle szło. Ustalone dawno działania się nagle posypały, BO. Ustaliliśmy, przerabialiśmy już podobne sytuacje, ale nie, BO. Bo kurna jakaś smarkula czuje się niedowartościowana w przekładaniu papierków z jednej kupki na drugą jeszcze bardziej niż ja i musi to udowadniać strojąc fochy. No dajcie spokój. Jak ja nie lubię głupoty i tępoty połączonych z brakiem dojrzałości i asekuranctwem. I tak oto Irlandia wychodowała jeszcze jedną biurwę pochodzenia polskiego. Ale dlaczego ja przez to mam kłopoty i więcej roboty?…

Byle do soboty. Byle się wyspać. Świat odzyska kształt, krzywe się wyprostują i znów będę w stanie zerknąć z perspektywy, a nie z punktu zawieszenia w czasoprzestrzeni.

A kot jak jeszcze raz się przejdzie po klawiaturze i mi zeżre notkę, to jak mu e futrzane szłapki z tej futrznej dupki powyrywam…

I gdzie jest pilot, bo piosenka „Here comes the summer” brzmi jak drwina w świetle trzydniowego zalanego deszczem, 17-stopniowego nadchodzącego weekendu.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Big Brother National Show

30 lip

W zwiazku z badaniami, ktore wykazuja szkodliwosc solarium na skore i raptownie podnosza ryzyko zachorowania na raka skory w przypadku osob mlodych, np. 19 lat  (mniej u starszych) – pracuja w Eire nad prawem. Propozycja jest taka: trzeba miec minimum 18 lat, zeby sie sztucznie poopalac i solaria maja byc jakos nadzorowane. Opalanie na kartki.
Ostatnio wprowadzili tez kare za obraze religii 25 tysiecy euro.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nieklimatyczny klimat

27 lip

Jestem zła. Ciśnienie wariuje, razem z moim kierownikiem z wakacji wrócił mój niepokój. Pogoda ciepła, ale zasypiam na siedząco, z racji tegoż ciśnienia i niedotlenienia, bo w kącie, gdzie mnei przesadzono, nie ma okna, a sąsiadka, która koło okna siedzi, nie lubi go otwierać. W dodatku siedzę koło dużej wydziałowej drukarki, która skutecznie zagłusza wszystko. Miłe towarzystwo nie zrekompensuje tego wszytskiego plus widok na MUR. Połowic dał plamę w kwestii ziemniaków i prania (zaczyna być chroniczne), ja zaczynam kichać.
Ale przede wszytskim jestem po prostu wkurzona i wkurza mnei wszystko. Jak mi przejdzie, to się będę znów cieszyć, że mogę sięganąć po dokument bez wstawania, zagadać do miłych i przyjaznych sąsiadek, czego nie miałam od ponad roku, i że w razie kryzysu po pierwsze pojedziemy wypocząć i się napolszczyć jak jeszcze nigdy. I mieć wszystko w dupie.
I kotu nie przechodzi nic a nic :| I to jest kanał.
Poza tym mąka ziemniaczana zastępuje pszeniczną co najwyżej średnio, ale na ciepło cynamonki są pyszne :) Nawet na zimno nienajgorsze i w dodatku obiecujące. Zdjęcie jak wróci Szwagier z kablem. O ile nie zgubił ;>
Idę jeść kurczaka w panierce. Też wyszedł.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Szybciej niż się zdaje…

22 lip

O Świętach mówię.
W polskiej strefie czasowej to Wy już właściwie jesteście po! :D

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Santa Claus is Coming To Town (by bus)

22 lip

Natchniona stwierdzeniem aniu46, że Święta już niedługo, poszłam zapyta, czy już można zarezerwować bilety na autobus. Kazali wrócić we wrześniu. To tuż tuż, za dwa miesiące.
A propos komentarzy w.s. latania vs. jeżdżenia, to najfajniej by było jechać czymś bardziej prywatnym, żeby można się zatrzymać i pozwiedzać. Zwłaszcza Walię :)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

A propos latania.

17 lip

Ktoś mówił, że w wypadkach samochodowych ginie więcej osób niż w katastrofach lotniczych.
Ależ nie wątpię.

Dwa cytaty:

1) „Zatem dla porównania w Niemczech jest prawie 7 razy więcej wypadków, niż w Polsce, ginie jednak w nich mniej osób, aniżeli w naszym kraju. W Wielkiej Brytanii jest prawie 4 razy więcej wypadków, zaś liczba ofiar śmiertelnych w nich stanowi ok. 60% zabitych w naszym kraju. Plasujemy się w czołówce krajów UE z tak niechlubną statystyką. Na 100 wypadków w Polsce aż 11,2 są to zdarzenia śmiertelne. W Niemczech wskaźniki te wynoszą zaledwie 1,6; w Wielkiej Brytanii: 1,7; w Austrii: 1,8; w Czechach: 4,8.”
(za „Losy ofiar wypadków drogowych”)

2) „Dużo zależy od ciebie. W latach 1983–2000 wydarzyło się wiele katastrof lotniczych. 56 procent pasażerów biorących w nich udział przeżyło. Ważne jest, aby mieć tę świadomość: katastrofę lotniczą można przeżyć, a to jak się w takiej sytuacji zachowasz, może mieć ogromne znaczenie.”
(za The Guardian cytowany w Onecie)

Prośba: ma kto wskaźnik wypadków spowodowanych przez pilotów w stanie nietrzeźwym lub pod wpływem środków oszałamiających (w tym narkotyków)?

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

POPIERAMY, WSPIERAMY, POLECAMY

14 lip

Uprzejmie informujemy, że Malen de Witch wreszcie oferuje własnoręcznie robione klejnociki nauszne, nausznice czy jak kto woli, kolczyki. Link zamieszczono w Targowisku różności w linkach. Dodatkowo ;)
Ciągle się zbieram po wakacjach; zwłaszcza fizycznie, bo mnei praca jakoś męczy.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zdjęcia z wakacji – cd.

07 lip

Rogata, czerwiec 2009; a kto uciekł, tego oszczędzono

Nie powinnam się skarżyć, ale czasami wybory, przed jakimi stają ludzie, wydawałoby się, w całkiem komfortowej sytuacji są zbyt trudne :(( To nie fair – 21 dni wakacji to jest zdecydowanie ZA MAŁO! A poza tym damom się butki nie załapały! A mówiłam, że sama zrobię zdjęcie? I tak dobrze, że jest coś więcej mnei też niż czubek kapelusza!

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zdjęcia z wakacji

04 lip

Aparat się był wziął i naprawił ręcami bardziej odważnego małżonka mojej psiapsiółki podczas spotkania psiapsiólskiego.
Za to przygoda ze zdjeciami trwała dalej.
Po wycieczce do zoo, gdzie nacykaliśmy się, co niemiara i wyczerpali baterie, w drodze powrotnej, kiedy to nieoceniony aniu46 wiózł nas do domu, napawaliśmy się otwartym oknem, bo wszystkim trojgu było gorąco. W związku z tym, po tym jak tego samego wieczora Połowica szczeliło było w pleckach i nie chciało przejść po dwóch dniach łamania i ściskania o różnym natężeniu, odwołaliśmy wycieczkę z Merle na Szyndzielnię, na którą się napalałam od paru miesięcy i postanowiliśmy skonsultować z profesjonalnym znachorem. W soboty, Psze Państwa, lekarze prywatni o charakterze ogólnym nie przyjmują w przychodniach. W okresie wakacyjnym przynajmniej.Miałam do wyboru wizyte domową lekarza w obozonym ciuchami i zakupami pokoju, gdzie ledwie się mieści nasze łózko – bądź poszukiwanie jakiegoś lekarza, który skłonny byłby obsłuchać i potwierdzić diagnozę przeziębienia miejsca koło kręgosłupa z prawej szczęśliwie strony. Wylądowaliśmy w Szpitalu na izbie przyjęć, skąd nas – jak oczekiwałam – odesłano na pogotowie, skąd – jak podejrzewałam – posłano z powrotem do szpitala, żeby jednak sprawdzić serce, bo Połowic jest po przejściach, więc za każdym razem nas posyłają, a my grzecznie idziemy, potem Połowic chce do domu, ja cierpliwie nalegam i tłumaczę, ze lepiej posiedziec i sprawdzić.
Nie ma chyba takiej możliwości, żeby się przy wizycie nie denerwować, choćby troszeczkę, więc spełniłam małżeński obowiązek, denerwując się troszeczkę, bo trzech lekarzy popatrzyło na Połowica i już na pierwszy rzut oka wiedzieli, że mu nic poważnego nie jest. Ale.
Zdenerwowałam się tylko troszeczkę bardziej, jak Połowic wpadł w równie tradycyjną panikę, a potem się mu gorzej zrobiło po pobraniu krwi. No z całym szacunkiem, ale bez picia i jedzenia od właściwie wczoraj i jeszcze mu krwi upuścili. Oprócz mnie nikt się nie zdziwił i zaaplikowali zestaw dyżurny, jak każdemu – trochę soli fizjologicznej i uspokajacz. I zastrzyk w dupę, a co, niech ma pacjent pamiątkę ;) Za to kolejna kontrola, czy mu nic nie jest wykazuje, że nie jest (też właściwie już niemal tradycyjnie), a co weselsze, nie ma infekcji ani żadnych zapaleń opłucnych (jk przy poprzedniej takiej historii, kiedy go złapało też w klatce i nas podobnie na siłę posłali do szpitala, bo bóle w klatce z historiami sercowymi, nawet po wielu latach, podlegają wzmożonej kontroli. Musze pochwalić, że pan lekarz był młody, ale mądry i z poczuciem humoru. Oni chyba MUSZĄ mieć poczucie humoru, bo inaczej to sobie można najwyżej w łeb strzelić. Obsługa mi się bardzo podobała. Trwało dużo krócej niż w Eire, było grzeczniej i sprawniej. I jakoś czuliśmy się bardziej dopieszczeni i otoczeni opieką, bo przy bardziej niepokojacych objawach siedzieliśmy kilka godzin w poczekalni, a tu całkiem szybko popatrzyło na Połowica w sumie trzech lekarzy i od razu się interesowali. W Eire na pogotowiu widzi się najwyżej paramedyków – czyli sanitariuszy w karetce, którzy NIE są lekazrzami, potem recepcjonistkę, potem pielęgniarkę, potem ja czekam, Połowic znika i wraca po dłuuugim czasie z wiedzą zerową. I siedzimy w niewygodnej, zimnej i bezosobowej poczekalni, po której na przykład pełza zaćpany do nieprzytomności i spity nastolatek, którym nikt się nie interesuje. Lekarz? Na szarym końcu. Zwykle importowany, chwała Merlinowi, bo przynajmniej coś wie. Przeprowadza wywiad ponadto, dopytuje i myśli, co objawia sie nie tylko zmarszczką między brwiami, ale całym sposobem działania. Tam jeden lekarz zna się na wszystkim. W Polsce ogólny sprawdził i posłał do specjalisty – kardiologa, żeby sprawdzić. Cudze chwalicie, swego nie znacie. W Irlandii ostatnio masowo trafiają do sądu oskarżenia o błędne diagnozy, głównie raka, a pacjentów dostatek, jak autobus – jeden uciekł, przyjedzie następny. pogodny i luźny stosunek do życia. CUDZEGO zwłaszcza.
Teraz idę odreagować lekkie zdenerwowanie na balkon z Bavarią 0,0%, a potem przy najbliższej okazji idę się upić. Niskoalkoholowy Żywiec wystarczy – wczoraj się upiłam setką normalnego Żywca (chyba nawet mniej). Po powrocie też mamy co robić – starać się o zwrot paru euro z
ubezpieczalni (a czemu nie, jak można) i podziwiać zdjecia. W tym z zoo
oraz panoramę klatki Połowica w czarno-białym stylu retro.

Jutro miała przyjechać Maelen Dewicz. Czy przyjedzie, zobaczymy. Miejmy nadzieję, że nie skończy się znowu na słomianym zapale… A chociaż na Przegibek z Merle to ja MUSZĘ!!!!! Połowic chyba poczeka pod, jak go znam. :) W tę pogodę to chyba lepiej; jego ciało traktuje tutejsze warunki jako nadzwyczajne, a przeciez jest po prostu bardzo przyjemnie ciepło w ciągu dnia ;) Kiedyś się może zaaklimatyzuje… Kiedyś na wszystko starczy nam czasu… Kiedyś… Ech. A ja mam truskawki i czereśnie, aha!

Ale mimo wszystko, chociaż spotkania i wycieczki zaplanowane nam znów biorą w łeb, to prosimy dawać znać, jeśli ktoś chciałby i mógł się spotkać :) Nigdy nic nie wiadomo

A błędy w tekście zamierzone.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS