RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2008

O raju

29 wrz

Goście pojechali, zostawili miłe wspomnienia, pustkę, tęsknotę i grypę.
W pracy rano WIELKA niespodzianka w postaci przeglądu wiadomości z weekendu – dobrze, że do mnei w niedzielę nie dotarły, bo chyba bym zawału dostała na miejscu. A tak to będę go dostwać stopniowo, bo miecz Damoklesa znowu mi nad głową przejeżdża, bo przyszłość jak zawsze nieznana jest.
Szlag. Naprawdę, jakbym nie poszła pracować w sektorze finansowym, to by tego globalnego kryzysu nie było.
Ale jakbym pracowała w skupie makulatury, to makulatura miałaby kłopoty.
Muszę pamiętać, żeby się trzymać z dala od pogody, bo jak nic będą zawirowania. Fizyczne.

A może z premedytacją wybiorę sektor zdrowia, to ludzie przynajmniej będą się zdrowiem może cieszyć. Alternatywnie może wybuchnąć nieuleczalna epidemia.
Głupoty.

A nie, ta już jest.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Gabinet rozmaitości

22 wrz

Jakoś tak bywa, że człowiek przez Gadu-Gadu GGada, maile śle i czasem się jakoś rozeźli na kogoś, a potem nagle się człowiek spotyka twarzą w twarz i… i nawet nie pamięta, ŻE się rozeźlił.
To musi być miłość, albo i więcej – przyjaźń ;)

W drodze do pracy zauważyłam przeoczony uprzednio fakt, że nowo otwarty sklep z akcesoriami typu gotycka odzież i akcesoria w klimacie bondage sąsiaduje drzwi w drzwi z Kaplicą Świętego Serca. Pierwsza myśl w momencie zaskoczenia: „Demokracja!”. Druga myśl, trzeźwiejsza nieco, a w każdym razie bardziej krytyczna: „Rozwiązłość obyczajów”. Ta rozwiązłość to może przez ten rysunek gorsetu sznurowanego, reklamującego jakąś ostrą imprezę. Nie chcę wyjść na dewotkę, świętoszkę ani na pruderyjną, a potomstwa nie mam z wymuszonego wyboru, nie z wstrzemięźliwości (uou, to JEST intymne wyznanie, co?), ale jakoś zgrzytnęło mi to sąsiedztwo lekko. Nie wiem, czy to zabawne, czy jakieś takie… nie na miejscu? Czy jak… Bez wpadania w ekstrema to jednak kościół mógłby pozostać bardziej kościołem w sensie uszanowania miejsca, choć może mniej w zakresie konserwatywnych poglądów, nie wchodząc w szczegóły. Nie dałoby się?
A moze to jest na miejscu jak najbardziej? Takie średniowiecze np. z biczowaniem. Albo to ugrupowanie, niech żyje moja pamięć, które nosi te kolczatki na udzie w celu doskonalenia ducha. Mnie wystarczy, jak buty na wysokim obcasie ponoszę przez większość dnia, nie muszę nawet daleko chodzić…
A apropos gorsetu, to uszyłabym coś chętnie, ale materiał najpierw muszę zorganizować :) Woolen Mills daleko ode mnie, ale może w czwartek będzie dłużej czynny i dam radę się dowlec.

Tymczasem mamy poniedziałek, a ja mam tak dość pracy, dość współpracowników i tego całego bajzlu, gdze taktują mnie panowie jak niekompetentną idiotkę, a tymczasem GUPI Hiszpan po prostu nie rozumie angielskiego najwyraźniej :( Szkop, który z nami pracuje szprecha po niemiecku, jego angielski jest chyba najgorszy w banku! :( O, ale się wyżyłam. Staram się nie być przewrażliwiona, ale życie mnie rozpieściło – znali mnie, liczyli się z moim zdaniem i cenili moje umiejętności; teraz nowa ekipka zapatrzonych w siebie panów półświatka naukowego nie jest zainteresowana nawet możliwością wykorzystania moich skromnych umiejętności. Zaczęłam się zniechęcać do walki z wiatrakami, zwłaszcza że te wiatraki mają wyjątkowo zawężone horyzonty :( Chęć pokazania im wszystkim rośnie w sposób niepohamowany niczym chwast, tyle szczęśliwie, że chwast ten nienajgorszy, bo chcę pokazać, że mnei stać, że coś potrafię, a nie rozkurzyć bandę kijem bejzbolowym. A może należałoby. Ale komputerów mi szkoda, za blisko nich siedzą.

Ma ktoś jakieś lekarstwo na chorą ambicję?

Aglais, Wyspiarzu – te notki tak masowo były, bo robione w trakcie wakacji, ale bez dostępu do sieci. A co do Twojego bloga, Aglais – wcale Ci się nie dziwię, blog na liście priorytetó w takim momencie to chyba dość nisko ląduje :) Nie mam porównania, bo mój się był założył poprzez Sponsorkę-Traszkę po naszym fakcie zaślubin :)

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Irlandzka matematyka i inne rozrywki

20 wrz

Pięknym i czarującym Paniom dziękuję za zainteresowanie i śpiesze donieść, że Połowic bedzie miał dziury cerowane ręcznie przez innych szwaczy przed końcem przyszłego miesiąca (czekamy na termin). Dziury sa dwie – po jednej z każdej strony brzucha. Symetrycznie, żeby ładnie było. Co do dziury, to się załatała pod czukjną fachową komendą Koticzki przy wykonaniu firmy Połowic Bros. Na razie nie cieknie, zaraz idę wypróbować.

Co do tytułowej matematyki, to facet, który wymyślił system dwójkowy był Ajriszem. I Ajrisze podtrzymują tradycje matematyki złożonej i niezwykłej. Nawet taki chciałoby się rzec „przeciętny” sprzedawca dywanów (wykładzin, wykładzin…) prezentuje doskonałą znajomość funkcji – musze przyznać, że sama nie wiem jakich – trygonometrycznych chyba, podchodzących pod tangensoidy czy jak one się nazywały. Bo, proszę szanownego Czytelnictwa, kawałek wykladziny z resztek 13 na 6 STÓP miał krótszy bok w przeliczeniu na system metryczny niecałe 2 metry. a kawałek w STOPACH 8  x 8 w przeliczeniu na system metryczny okazał się mieć jakieś 2,5m x 4m.
Do obejrzenia w Lukanowie, hrapstwo Duplin; mogę zaprowadzić do pana od tych czarodziejskich dywanów.
Ciekawe, że cena jakoś taka… niewspółmierna do tego 8 x 8 stóp.
Miał być przycięty na wymiar. na NASZ wymiar. Ładny jest.
Aha, ceny resztek to tez takie fantazyjne jak te przeliczenia. Cena niższa, oczywiście. np. już za niecałe 300 euro można sobie zafundować całkiem przyzwoity odcinek wykładziny gładkiej lub w kwiatki w kształce litery „L” np. Ciekawe czy mają tez „S”. Albo „K”.
Kawałek wykładziny w kuszącym, rpzytulnym, ciepłym midowym odcieniu miał być szybko i sprawnie położony w tzw. gościnnym pokoju, jako że łóżka NAPRAWDĘ nie ma, żeby chociaz tyle przytulności było. Zresztą ja lubię płaskie powierzchnie i chyba wszyscy znajomi bedą pamiętać jeszcze jakis czas słynny duży pokój w Białym Mieszkanku. Może się uda kiedyś odtworzyć cos podobnego – pod ścianami regaliki, dywan i mnóstwo poduszek i wlaściwie to wszystko (TV to nie mebel; mały był). Niemniej… w domu się okazało, że starannie złożony dla nas kawałek jest jakoś tak ze dwa razy większy niż trzeba. No więc awaryjnie ściągnęliśmy kawałek, jaki straszył u nas w sypialni na połowie powierzchni, a poskładany stał pod ścianą w kącie (zajmując połowe sypialni zresztą i skutecznie blokując przejście). Przycięliśmy trochę, ułożyliśmy, wysprzątaliśmy; goście moga nas najeżdżać mniej więcej – łazienka działa, miejsce do spania nominalnie jest.
A że i tak już był bałagan jak malowanie, to już jakoś rozłożyliśmy ten dywan w sypialni, zostawiając jenakowoż róg, który trzeba włożyć pod szafę i – co gorsza – pod regalik z książkami, bo tego chłopaki nawet razem nie udźwigną. Bo to moje książki w podwójnych rzędach. Przy czym Połowic dostał auciów po zakończeniu i to niefajnych; choć sa na powierzchni, więc chyba faktycznie ma coś z mięśniami od połowy mostka do ramienia, a ja dostaję palpitacji, ale nic to, teraz siedzi i gra, bo wreszcie nikt mu nie przeszkadza i nikt od niego nic nie chce.
Jest pół do pierwszej. 24 godziny temy zbierałam wodę w łazience mopkiem, żeby się chłopaki mogły czołgać po podłodze i okopywać po żołniersku na wypadek powodzi z wanny. Łapska mam czerwone i odarte. Ale zrobiło się ładnie. Połowicowi bedzie się miło rekonwalescentować w takim otoczeniu przez te kolejnych 6 tygodni.
Nie zdążyliśmy umyć podłóg porządnie po powodzi wczorajszej, bo dopiero dziś Połowic położył z powrotem lineoleum. Meble śmierdzą kotem. Obudowa wanny leży radośnie w kawałkach w tzw. back hallu, a wanna straszy bebechami i szkieletem.

Zrobię tej wykładzinie zdjęcie. Wannie też. A co.

 
Demolka 1
 
Demolka 2
 
Mysz. Czyli kot.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Podsluchane – tylko dla wtajemniczonych ;)

19 wrz

Moj byly szef plotkuje nieopodal. W kontekscie czysto mugolskim:
- …page three hundred and ninety four, paragraph…

Ciekawe, na ile swiadomie.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Szycie

19 wrz

Jest okazja, zeby dobrze przewiczyc maszyne do szycia. Polowic ma dwie dziury w brzuchu. Znaczy podwojna przepukline ma.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nadchodzą?…

19 wrz

Spierniczyła się rura pod wanną, w związku z czym właśnie rozwaliliśmy całą boazerię panelową wokół wanny. Ruła sobie była wyszła z dziury i woda nie leci do drugiej ruły, tylko na podłogę naszej szanownej łazienki. Ja zbadałam problem, chłopaki starają się go rozwiązać.
W świetle globalnego kryzysu finansowego oraz przysłów polskich o kłopotach, zaczynam czuć ściśnięte gardło.
Jutro Połowic idzie sprawdzić przepuklinę, bo jakaś taka niefajna się robi.

Merlinie… Proszę. BARDZO proszę…. puffff.. a ile może się zdarzyć….
Hydraulik załatwi to w pół godziny, mówią chłopaki z łazienki.
Ciekawe ile kosztuje jego godzina pracy.
Plus dojazd.
Plus narzędzia.
Plus straty moralne.
I czy pracuje w piątki.
W sobotę w południe przyjeżdża trójka gości.
Czy mogę się powiesić?

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Masowe odpowiedzi na rozproszone komentarze :)

16 wrz


http://koticzka.blog.pl/komentarze/index.php?nid=13799704
 - Ha, pewnie, że były fajne. Tylko nie każdy to potrafi docenić, zwłaszcza ci urodzeni później! Taki Ed np, choć data urodzin jest bardziej tajemnicza niż Szwagrowa…

http://koticzka.blog.pl/komentarze/index.php?nid=13799712
 - To dla Małej

http://koticzka.blog.pl/komentarze/index.php?nid=13801662
 - Wyspiarzu, o tak, kocham maszynkę do szycia i druciki do dziergania! Dawnemi czasy to sie zasuwalo oczko za oczkiem! A jakie włóczki były! Znaczy właśnie, jakie to były włóczki, o raju. Żaden mól się nie tknął tego :) Dzierganie to moje drugie imię. A tu trzeba wybierać np. m. PC a drutem… Uch, ciężkie życie.

Obiad mi stygnie!

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nasze nowe maleństwo – 7 kg (słuszną linię ma nasza partia)

14 wrz

Dziś stwierdzilismy z Połowicem, że się dusimy. Fizycznie. Nie emocjonalnie. Może mamy alergie i astme od tej alergii? Szkoda, że nie ma tu miernika zanieczyszczeń, dwutlenku węgla i tlenu w powietrzu, jak kiedyś było na głównej ulicy w BB. Ciekawe.
Jestem właścicielką nowiutkiej, pachnącej jeszcze plastikiem i opakowaniem MASZYNY DO SZYCIA! HAHAHAHA!!!!

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

No to, kurdesz, wakacje

13 wrz

Czy może ktoś zadzwonić po karetkę?
Zobaczyłam stan konta.
I jeszcze nie wszystkie transakcje przeszły.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kot i inne zwierzęta

13 wrz

Kot się nie może nami nacieszyć. Widziałam w kocich oczach radość. Ale może to dlatego, że prawie nie spałam ostatniej nocy – i dobrze, bo sobie nastawiłam budzik. W telefonie irlandzkim z nieprzestawioną godziną. W irlandii standardowo jest godzinę wcześniej. Czyli po irlandzku jest trzecia, po polsku już czwarta. Na szczęście. Na całe szczęśćie nie spałam porządnie i coś mnei tknęło. Często mnie tyka, tylko muszę pamiętać, żeby za tyknięciem podążyć.
W samolocie byłam zbyt zajęta baciem, ale w taksówce juz beczałam na całego. Zaczęłam konsekwentnie na duplińskim lotnisku. Trochę przy pomocy pana strażnika granicznego. Kurde, żeby to nie było samolotem, to by nawet nie musiał zerkać w te papiery!!! GRRRR. Cholera, było w końcu jakieś Szengen czy nie było?! A nawet mamy NATOwskie bazy i więzienia CIA, a Irlandczyk kwestionuje moją zachodnio-tfu-europejskość! (zachodnioatlantyckość, jak wspominała Gretkowska okres Kaczogrodu) A ja nie wiedziałam, że tak w Polsce paskudnie juz się zaczynało robić, napawdę paskudnie, bo to, że polityka jest jaka jest, to jedna rzecz, ale życie codzienne nie powinno być przez politykę tak … wpływane na? Haha, angielska składnia się nie da przełożyć na polską tym razem. Ups. ;) Zostawiam ku przestrodze sobie.
Po powrocie również Szwagier nie może się nacieszyć. Bratem. I oferował pójście do Tesco, znaczy zgłodniał. I dobrze, będzie mu smakowało ;>
Aha. Dom nadal śmierdzi kotem. A chwilowo niemytym i zakiłym kubłem na śmieci. Ze zwierzątek to ja jednak wolałabym tylko kota.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS