RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2008

Niedziela

31 sie

Pogoda nam się udała. Muzeum Powstania Warszawskiego niesamowite, tylko trochę zatłoczone. Szukając kawiarenki obeszłyśmy całość przynajmniej dwukrotnie. Trudno to nazwać zwiedzaniem, ale po locie i tak nigdy nie mam głowy do niczego poważnego, stan ekscytacji i ulgi nie pozwala mi się skoncentrować.
Udało sie spotkać Merle i Jasia, nie udało się tylko porządnie pogadać. Na to chyba faktycznie trzeba nam nocy przy winie czy czyś podobnym…
Ed zadowolony, hura! W końcu reprezentujemy tu nasz kraj. A tak naprawdę mam to samo co zwykle poczucie odpowiedzialności za stan ducha całej wycieczki.
Obiad w Sphinxie :) Czarująca niby-altana, ptaszki sobie skaczą szukając rzadkich pogubionych frytek. Moje ulubione lampy z tykiew (?) i paciorków, piwo Okocim z beczki – mniam. Idzie mi prosto do głowy… Tego trzeba mi było, zgoda, ale zygzakiem przez centrum jakoś trochę wstyd.
A na dworcu książki po polsku! :) Kolejne tłumaczenie Pratchetta do kolekcji – Połowic właśnie czyta (Ha.Ha.Ha) to samo po angielsku.
Tylko rozstawać się żal…….
Wieczorem jedziemy do BB, z przesiadką w Katowicach. W K-cach na sąsiednim peronie uzbrojona policja – z pałkami, plastikowymi tarczami. Czekamy i obserwujemy z niedowierzaniem – mecz? Kibice? W końcu przejeżdżają dwa pomarańczowe wagony wypchane młodymi ludźmi z ogolonymi głowami. Policja się zwija. I tyle. Żadnych emocji, nasza żądza krwi pozostaje niezaspokojona. Na szczęście.
Dojeżdżamy wreszcie. Dziesięć minut po nas – już zapowiedziany – ma przyjechać bezpośredni pociąg z Wwy. No kurde mol.
A coś mnie tknęło, kiedy czytałam na wydruku z warszawskiej informacji na dworcu PKP „Informacja bez odpowiedzialności”. I dobrze mnie tknęło, tylko czemu znowu nic nie zrobiłam?

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nie lubię, nie lubię….

31 sie

Nie lubię latania :(:(:(
I sieci nie będzie.
Ale przede wszystkim nie lubię latania. I trzeba trzymać kciuki, żeby ludzie dotrzymali danego słowa, to powinno byc dobrze.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Modlitwa?…

27 sie

Dziękuję, że nadal są ludzie, którzy mają do mnei cierpliwośc, tę, której mnie brak dla samej siebie. Bo zaczynam wychodzić z siebie i stawać obok, a jak już to zrobię, to MUSZĘ komuś dać w mordę, a będzie to osoba stojąca najblizej. I nawet nie umiem zaprzeczyć, że na to zasługuję.
Proszę, by nie był to dzień niewłaściwych decyzji. I żebym po 15 września nie żałowała każdego słowa. Może paru ataków złości najwyżej. I żebym nie czuła się totalnie wykorzystana i oszukana. Żeby mi się znów chciało i żebym mogła.
I żebyśmy z Połowicem mogli spokojnie tej nocy pospać bez żadnych żołądkowych przygód.
I żeby mi dano drugą szansę na regiony Austrii z jakiejś magicznej przyczyny. Bo tylko magia mi pomoże. Albo wirus.

Idę poszukać na youtube tej piosenki z Eurowizji.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Magda, uśmiechnij sie do Pana

27 sie

Tak mi się bez sensu skojarzyła pewna śliczna i inteligentna dziewczyna – nie wiem, co to był za turniej – Koło Fortuny? Z Pijanowskim, jeśli ktoś jeszcze pamięta – młodsi nie widzieli, starsi mają sklerozę? No nie, aż tak dawno to nie było i JA pamiętam, a jak wiadomo, moja pamięć jest unikalna (unika zapamiętywania)…
A Magda, bo mi od razu odpowiedziała w ramach apelu, że nie można usunąć testów IQ z komentarzy – nieźle się dziadostwo zasadziło – ale teraz czekamy, aż się da usunąć. Obsługa Klienta fajna, ale serwis techniczny jeszcze pracuje (mam nadzieję) nad rozwiązaniem.

Tymczasem miałam kolejny parszywy dzień, kolejne dwa samoloty miały awarie (Ryanair i kanadyjski lub francuski Boeing), to już chyba 4 w tym tygodniu???
I mam wątpliwości co do każdego mojego posunięcia w pracy. Poza tym publicznie opierniczyłam niesłusznie kogoś, po czym starannie zamaskowałam ślady, ale nie da się ich niestety usunąć. Kurdesz. Jak się wyda, będzie wstyd. I to mnei tym razem.
Dwa dni do wakacji, a ja nie wiem, w co łapy włożyć, bo się nagle okazało, że tak jak myślałam, że prawie skończyłam, to wypadałoby przebudować początek, koniec i kawałki środka moich projektów – przy czym projekt to poniekąd program komputerowy, do którego szczegóły dostałam dziś. I kurdesz bez tego jest nieprzydatny. -rzyjdzie temu opieprzonemu oddać do skończenia.
Połowic dostał jakiegoś jelitowego robala znowu (i znowu po żarciu w jakiejś irlandzkiej stołówce – a dopiero co krzyczeli o salmonelli! Na szczęście chyba nie ona…).
A ja nie zdążyłam niczego pokończyć ani nieczego zjeść prócz miski owoców i Tescowej odmiany Milky Way. Mniam

Zanim się zrelaksuję i rozprężę po tym wszystkim, miną jakieś dwa tygodnie i okaże się, że jestem w Duplinie na lotnisku.

Wcale się nie czuję zdesperowana. Wcale nie.
Minie.
Jak tylko wyjadę z tego kraju na stałe.

Bo zapomniałam, że go jeszcze nie lubię za korki, busy, w których tracę do 3 godzin dziennie, i alergię, która niemal nieustannie mnie kręci w nosie (mówią, że alergia to reakcja na stres…)

Poza tym
„That’s my journal and I cry if I want to, cry if I want to, cry if I want to!
You would cry, too, if it happened to you!”

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jesien idzie…. ;)

25 sie


http://www.youtube.com/watch?v=-g3nctOZz00

Raz staruszek, spacerując w lesie,
Ujrzał listek przywiędły i blady
I pomyślał: – Znowu idzie jesień,
Jesień idzie, nie ma na to rady!

I podreptał do chaty po dróżce,
I oznajmił, stanąwszy przed chatą,
Swojej żonie, tak samo staruszce:
- Jesień idzie, nie ma rady na to!

A staruszka zmartwiła się szczerze,
Zamachnęła rękami obiema:
- Musisz zacząć chodzić w pulowerze.
Jesień idzie, rady na to nie ma!

Może zrobić się chłodno już jutro
Lub pojutrze, a może za tydzień
Trzeba będzie wyjąć z kufra futro,
Nie ma rady. Jesień, jesień idzie!

A był sierpień. Pogoda prześliczna.
Wszystko w złocie trwało i w zieleni,
Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
O mającej nastąpić jesieni.

Ale cóż, oni żyli najdłużej.
Mieli swoje staruszkowie zasady
I wiedzieli, że prędzej czy później
Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady.

Niezapomniany Andrzej Waligórski

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Lenistwo – 10.

24 sie

W skali od 1 do 10. NIC mi się nie chce. Na obiad były pyzy mrożone (przemogłam się i ugotwałam, bo nie chciałoby mi się gryźć takich twardych…). Myśl o jutrzejszym 9-godzinnym zmaganiu z obowiązkami powala mnie. A na dodatek helmuty przyjeżdżają z centrali.
Jak się boję latać, tak pragnę wakacji. Z myślą o organizowaniu czasu wolnego i tłuczeniu się na jakieś spotkania z moimi wytęsknionymi przyjaciółmi będę się zmagać później. Na dzień dzisiejszy najbardziej atrakcyjna jest koncepcja siedzenie w domu z pełną obsługą. Ewentualnie mogę sobie czasem zrobić coś do jedzenia lub kawę Inkę.
Nie wiem, jakim cudem dowlokłam się po te pyzy do lokalnego ruskiego sklepu – było bliżej niż do irlandzkiego. I tak zapomniałam jajek. Spasowałam patrząc na mąkę, choć dostaję ślinotoku na myśl o porżadnym cieście, najchętniej makowczyku na kruchym spodzie. Poczekam. dla Globalna Świadomość, dorwę na dworcu warszawskim :PP
Resztka przyzwoitości we mnie zaprostestowała przeciwko poproszeniu Połowica o capuccino. Z proszku w saszetce. Żeby się łyżeczką nie zmachać. A po wakacjach najbliższy Bank Holiday za 6 tygodni <sciana> Potem aż 7 do Gwiazdki. CHyba zachoruję ze dwa razy po drodze z premedytacją. No, naprawdę. A jakieś wyzwolenie, Wszystkich Świętych? Rewolucja Październikowa chociaż?! Bo cudu nad Wisłą czyli Matki Boskiej Zielnej też tu nikt nie obchodzi!

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Irlandzkie poniedziałki

18 sie

Bo to jest tak – u nas, w normalnym kraju, święto sobie przypadnie raz w czwartek, raz we wtorek i człowiek jakoś weźmie dzień czy dwa wolnego i ma wakacje z 5 razy do roku.
A w Irlandii są tylko bank holidaye w poniedziełki na podleczenie kaca. Nic dziwnego, że ludzie przemęczeni. A ja z nimi.
Do dupy takie holidaye :(

A kot za 50 euro dostał zastrzyk i piguły na miesiąc, bo się z niego parszywek zrobił ;P

Poza tym dylemat mam dalej, choć już bardziej wiem, czego chcę. Grunt to myśleć pozytywnie. Łatwiej by było bez tego glutojada po przekątnej…

A w sprawie myślenia pozytywnego i toższamości globalnej – no tak, znamy naukowców, którzy potrafili wywnioskować, że 100% populacji Żydowskiej coś tam reprezentuje. Przy czym próba była reprezentatywna – 1% ze 100 ankiet był przeprowadzony wśród przedsatwicieli wyznania Mojżeszowego…
Ale ja się tym danym przyglądałam. Nic nie rozumiem, są przekonujące :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nie ma przypadków – Global Consiousness Project

15 sie

Kto oglądał film „Rosenkranz i Guildenstern nie żyją”? Pogiętą wersję Hamleta z Timem Rothem i Garym Oldmanem? Bodaj Gary Oldman rzuca monetą i cały czas mu wychodzi reszka. Ani razu orzeł. (możliwe, że odwrotnie, ale moneta spada wyłącznie na jedną stronę. Film świetny, polecam gorąco, a może ktoś ma okazję w teatrze obejrzeć :)

http://www.imdb.com/title/tt0100519/


http://en.wikipedia.org/wiki/Rosencrantz_and_Guildenstern_Are_Dead

W Pratchetowskim „Złodzieju czasu” Szczurzy śmierć i Albert robią eksperyment polegający na upuszczaniu kawałków chleba z masłem – wszystkie kawałki spadają posmarowaną stroną na dywan.

Oba te motywy łączy jedno: Wielkie Wydarzenie, które następuje po eksperymencie (giną bohaterowie, zbliża sie koniec Świata). Eksperyment wskazuje na to, że przypadkowość zostaje zaburzona. Że przestaje występować swobodne zdarzenie losowe. Że do akcji wkracza… No właśnie. Co?

W GCP – Global Consiousness Project czyli projekcie globalnej świadomości biorą udział naukowcy z całego świata. Generowane są wydarzenia losowe i analizowane – czy są przypadkowe, czy może występują z jakąś regularnością. Okazało się, że w tych dniach, chwilach, kiedy następowały wielkie wydarzenia, głównie tragedie, przypadkowość brała w łeb. Przypadek zaczynał się zacinać i zamiast jąkania, następował regularny RAP. Odchylenia od przypadkowości -a może nachylenia ku pewnej regularności następują w tych chwilach, kiedy duża liczba osób mocno koncentruje uwagę – zwykle na jakimś wydarzeniu, bo ciężko jest zorganizować medytację biliona osób naraz. A jednak zdarzyło się. I właśnie wtedy przypadkowość znów nawaliła. Uczestnicy projektu tłumaczą to właśnie upadaniem monety częściej na jedną stronę. Tak jakby moneta była oszukana – wyważona. Trochę te badania są bardziej złożone, niemniej badacze twierdzą, że czas i miejsce było wskazywane przez tę „Przypadkowość” w przypadku 11 września 2001 (pamiętam, jakby to było w zeszłym tygodniu, jeśli nie wczoraj – czułam się, jakbym grała w filmie, zdaje się miałam granatową minispódniczkę; był piękny, ciepły dzień, a ja przypominałam sobie wydarzenie ze słuchowiskiem Wojna Światów, które wywołało panikę i zastanawiałam się, czy to nie próba powtórzenia owego…)
Z ciekawszych wydarzeń, którym towarzyszyły zaburzenia Przypadkowości:
- bombardowanie ambasady, 980807 
- trzęsienie ziemi w Indonezji, 20060527 
- Lovewave (Fala Miłości) 010101, 20010101 
- wizyta Papieża Izrael, 20000321-26 
- Medytacja biliona osób, 991025 
- Obama wygrywa nominację, 20080603 
- Atak na World Trade Centre w NY, Sept 11, 20010911 
- Ramadanowa modlitwa muzułmańska, 20011116 
- Indie – katastrofa pociągu, 990801 
- zapalenie świeczek Candlelight Vigil (ale co to za okazja była???) 20030316 
- pogrzeb Papieża, 20050408 
- Grupowa medytacja, 20000924 
- Sea to Shining Sea (???), 20010922 
- Bombardowanie Jugosławii przez NATO, 990324
Cyfry po wydarzeniu to oczywiście data w formacie na ogół RRMMDD.
Mnie to tylko pokazać mi dzienny horoskop w gazecie…

Naukowcy nie wydają sie sugerować zbyt wiele wyjaśnień; stwierdzają fakt. Jedyne, co sugerują w bardzo ostrożny sposób, to to, że pozytywne myślenie chyba jednak ma wpływ – na cały świat!
Na długiej liście jest też ostatnia olimpiada w Pekinie. Ale Osama mnie nieco niepokoi. Czyżby przypadkowość wskazywała na jego większe znaczenie w bliskiej przyszłości??? 

Nazwano to grupową świadomością. Dla mnie to tylko dowód na istnienie czegoś Więcej. Choć wiara we mnie była, to przecież istnienie takiego dowodu, to jest coś, od czego dostaje się dreszczy. Jak mówi stare fremeńskie przysłowie – po latach obcowania z boskością moment objawienia jest szokiem :)
Bo przecież jak dobrze pomyśleć, to jak dotknąć Boga. Albo dorwać się do jego notatnika.

The data that we collect is changed from an expected random condition to a a slightly structured condition, detectable by statistical tests. Such structure implies that the numbers are not completely unpredictable, and that we can expect to see trends or patterns that should not appear in truly random data.
The Global Consciousness Project is a natural extension of laboratory experiments and field measurements of group consciousness, which show that that resonance and coherence of focus can produce structure in the REG data.

Mam gęsią skórkę.
Zaczęło się od programiku na National Geographic o Nostradamusie. Już naprawdę nic innego nie było. Wierzę w naciąganie, owszem. I w ludzką naiwność, która daje nam dość wyobraźni, by uzasadnić każdą hipotezę. Wierzę w naukę. Jednak teraz….
Nasza myśl ma moc. Nic dziwnego, że moje szczęście ostatnio zgrzyta, bo mam serce rozdarte ;P

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pomieszanie

14 sie

Koleżanka odeszła z powodu naszego przełożonego. Druga od razu też ucieka – za parę tygodni zostanę sama z facetem nie do życia i jednym dojezdnym, towarek jeszcze nie do końca rozpoznany.
A ja siedzę rozdarta między dwie funkcje, jeszcze nieoficjalnie, ale dosłownie - między dwa działy, które się tak jakby trochę ze sobą nie chcą zgodzić (bynajmniej nie w mojej sprawie), nie znam swojej przyszłości (ba, ja wiem, że nikt nie zna i że niejedna Anuszka juz rozlała olej), zmieniam biurko na biurko koleżanki, a tu pod bokiem wyskakuje mi nowa okazja – przenieść się do innego działu, dostać ładniejszą wizytówkę, ładniejszą funkcję, kolejne nowe biurko w innym, przyjemniejszym pokoju z mniej przyjemnymi ludźmi. Chociaż to ostatnei jest bardzo mocno dyskusyjne, bo ludzie w tamtym zespole są milsi niż ci, którzy zostają w moim. Ale nie tak mili, jak ci, z którymi chcę pracować i połowicznie właściwie mam pracować… Ci najmilsi są lojalni WOBEC MNIE. Mowa o szefostwie. Nowych nie znam tak do końca… Ale czy uda mi się wskoczyć obiema nogami do tej mojej wymarzonej drużyny? Czy ryzykować, przenosić się, tracić – czy uda mi sie powrócić, czy dezerterować czy też do końca trwać, co mogę zyskać, co stracić…. Nikt nie odpowie na te pytanie. Tylko ja mogę te odpowiedzi – niektóre – znaleźć.
Co w najmniejszym stopniu nie łagodzi mętliwku w mojej głowie, z jakim wróciłam z pożegnalnych drinków na cześć odchodzącej koleżanki…
Co to będzie… Co to będzie…

No i muszę zapytać, jaka jest szansa na większą rekompensatę za te straty moralne czyli za pracę, zwłaszcza nudna ;>

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Męskość a sprawa kota

08 sie

Nie będzie bynajmniej o Połowicu, ale o kocie. Który to po tym zabiegu, którym się zadręczałam, odzywskał radość życia, entuzjazm do zabaw, ciekawość w stosunku do otoczenia i generalnie ODŻYŁ.
Tak jakby mu ktoś depresję amputował.
Jakby mu przeszczepili z powrotem życie.
Jakby oddali nam naszego kociaczka, jakiego poznaliśmy.

Chyba sobie wybaczyłam, chociaż jeszcze mnie gnębi co nieco. Jakby nie można jakoś inaczej…

————————————————————

Ale tymi austriackimi ruskimi pierogami z Klagenfurtu to się wkurzyłam :)

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS