RSS
 

Archiwum - Marzec, 2008

Nie ma nowej notki nadal…

31 mar

…ale sobie szczelilam gererie :P – ale ona z zupełnie innej beczki :]
Dobranoc :) Happpppy I am!

Ponadto odkurzyłam sobie Patricię Kaas, a może dołożę jeszcze odkurzanie Edith Piaf, bo na płycie Kaas jest cover Piaf. To tyle z łamigłówek językowych. Zimno.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Notka odwołana z powodu zmęczenia

28 mar

Nie, nie nie będzie. Idę spać. Nadrobię może jutro – o tym, jak to wiem, że nie mam charyzmy, a taki jeden nie miał racji, ale za to miał charyzmę. Jak nie zapomnę.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

RATUNKU! Etykieta blogowa

25 mar

Rzecz w tym, ze ja nie umiem utrzymac jezyka za zebami i MUSZE komentowac to, co czytam.
Podczytuje sobie blog pewnego dziewczecia o bardzo rozbudowanym poczuciu wlasnej wartosci i dosc zlozonym poczuciu wartosci literatury, sztuki i X muzy… Albo XI muzy – myzy Mangi i komiksu.
No i znowu strzelila takim stwierdzeniem, ze az sie trzese z ochoty, zeby sie nad tym stwierdzeniem poznecac, jako ze jest jako zywo odzwierciedleniem nowego systemu edukacji…
Pytanie brzmi – zbeltac u niej na blogu, czy nieco zaciemnic i rzopisac sie tu? Z jednej strony zasluguje dziewcze nie tylko na notke, ale na porzadna prace magisterska z socjologii i psychologii pewnie tez. Z drugiej – co na to etykieta blogowa?
Czy ja moge prosic o wypelnienie ankiety i zamieszczenie opinii?
Odpowiedz „zignorowac i/lub przemilczec taktownie” nie mieszcza sie w mojej ankiecie – MUSZE, bo mnie boli, bo za duzo mlodziezy przez moje zycie sie przewijalo - i w pewnym sensie za bardzo kocham dzieciaki, bo boli to, co sie dzieje, a poza tym ostatnio doradzono mi pisanie feilietonow, a jaki porzadny dziennikarzyna poczatkujacy przegapi dobry temat na artykul…

To gdzie beltac? U mnie czy u niej? ;>

A jest za co! :D

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Geografia i życie

25 mar

Przejeżdżaliśmy k. Zawiercia trasą na Wwę (pociągiem, pociągiem). Minęliśmy tę pamiętną miejscowość z pamiętną Pizzerią na dworcu PKP z witrażykami i niebieskimi chusteczkami – co neiktóry powinni pamiętać ;> I mijamy jakieś jeziorko przy skałkach, wdoczke urokliwy, ale nie unikalny w owej okolicy. Szwagier pyta delikatnym, wysokim głosem, jakim sie do mnei zwraca zazwyczaj. Głosem pełnym obaw, by nie rzec spłoszonym. Ale to ciekawostka, bo np. kot się mnie nie boi.
Pyta Szwagier:
- Koticzko, a gdzie to jest?
Hm, do Szwagra poziomu inteligencji mam stosunek nieco ambiwalentny; Zaczęłam rozważać możliwe warianty i przyjęłam najmniej prawdopodobny: że ze mnie podkpiwa. Zdecydowałam też odpowiedzieć w tej samej tonacji:
- Na trasie do z Zawiercia do Warszawy.
Szwagier poczuł się bardzo urażony, Połowic pospieszył ze sprostowaniem, że chodzi o to, jak się ta część kraju nazywa, a ja odparałam z bezradną szczerością:
- Nie wiem!
No cóż. Nie wiem po pierwsze jak jest Wyżyna Krakowsko-Częstochowska, bo wyjaśnić, że w moim mniemaniu to na krawędziach owej, to już umiem. Ręka do góry, kto bez sprawdzania (zwłaszcza w internecie) wie, gdzie ulokowane jest Zawiercie? Znaczy, nieco bardziej szczegółowo?
Połowic pouczył z wyrzutem:
- Mogłaś coś wymyślić.
- Ale ja tak nie postępuję – odparłam rozżalona.
Zajęło mi sporo czasu, żeby wyjaśnić, że Polska jest nieco większa i bardziej rozbudowana niż Irlandia ze swoim Glendalog (za chińskiego boga nie nauczę się, jak się to pisze!). Irlandia ze swoimi 34 jeziorami, których nazwy są ponoć takie same, jak rzeki. No pogratulować inwencji. A my mamy blisko 3 tysiące gmin, w każdej z których może być kilka do kilkunastu wiosek, siół, leśniczówek i innych osad. I ja tego podziału nie umiem tak naprawdę rozgryźć, na marginesie, pod względem zarządzania finansami publicznymi. Niby rozumiem, ale tak do końca wcale się ta wiedza z praktyką nie do końca chce pokryć…
Tak oto oberwałam po uszach za brak umiejętności kłamstwa i zbyt nabożne podejście do faktów.

Poza tym sporządziłam dziś tzw. pastę (w sensie makaron) z kurczakiem i jarzynami i wszystkim nam żołądki sie odzywają. Ja tego też nie pojmuję.
Ale jestem na stałym gruncie i to się chwilowo liczy. Turbulencji nie ma, nie trzęsie, wiatr – może i jest za oknem, ale stabilności obiekty nie narusza. Gorzej, że to nie ten grunt, co by mi się chciało.
Kot się już zaczął od-obrażać za pozostawienie go pod najlepszą opieką, jaka mi do głowy mogłaby przyjść – koleżanki z bogatym kocim doświadczeniem. Łasi się, wywala brzusio do głaskania i truchta po domu pobrzękując dzwoneczkiem. I o ile się umaźgrałam soczyście w drodze powrotnej (najbardziej, z nie do końca zrozumiałych dla mnie samej powodów, na widok irlandzkiej gazety), to kot w dużej mierze jakoś samą obecnością swoją miękką i ciepłą łagodzi. Owszem, łagodzi poniekąd, ale w najmniejszym stopniu nie zastępuje.
Zawaliliśmy parę spotkań, na których mi tak bardzo zależało, prócz tego w PL wszystko jakoś nagle zaskoczyło, jakby tak naprawdę w ogóle nie było Irlandii, jak drewniana zabawka-układanka z Hellraisera. Klik. Słowo daję, że wymażę komentar5ze pouczające mnie, jak jest w Polsce, bo mój zagraniczny staż to trzy lata. Jakaś niepełna jedna czwarta życia zawodowego. BOGATEGO JAK DIABLI! Po prostu najwyraźniej moje miejsce jest w kraju lat dziecinnych. Nostalgia? Jak najbardziej. W niemal każdej chwili irlandzkiej egzystencji, Wyspiarzu :) Ciągle powtarzam, że mi za dobrze było – co ciekawe, wcale mnie to nie rozleniwiało.
No i jeszcze moje ulubione stałe, szybkie łącze. Kot, internet i Połowic, tak niewiele Koticzce do szczęścia potrzeba. Gorzej, że te elementy to jak z tymi rybkami, co brały rozwód i dzieliły majątek:
- To ja biorę akwarium, a ty zatrzymaj wodę.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Szwagier hardkor (Copyrights Mala) itp.

22 mar

Duplin bez dojeżdżających do roboty jest ledwie dwa razy większy od Bielska-Białej z przylegającymi miejscowościami (do których dojeżdżają i tak autobusy MIEJSKIE). A mam wrażenie, że wróciłam do cywilizacji.
Mało się nie popłakałam, jak wlazłam do piekarni-cukierni – ile tam dóbr wszelakich było, rogali, bułeczek i buł – maślanych i razowych, ciast, bab, serników, makowców, mazurków, rolad… A tu nie dość, że pościć by należało, to i tak – ILE MOŻNA ZEŻREĆ NARAZ!? W takich chwilach chciałoby sie mieć siedem żołądków niczym Alf.

Szwagier wywinął inny numer. I to bezwiednie i niechcący. Zatruł się pokarmowo doustnie prawdopodobnie, co skutecznie wykreśliło bagatelne punkty z programu wycieczki. Dochodzi do siebie po lekarstwie polskim (hm…?) zwanym stoper czy jakoś tak, tylko go opierniczamy, bo mówił, że pije, a cymbał olewa, a nie pije. W hotelu było mu wstyd się przyznać, że się czymś struł – najprawdopodobniej w tymże hotelu. Powiedział w recepcji, że za dużo wypił. A ja myślę, że pożarł za dużo jajców. I to PRZED Wielkąnocą.

Większość kontaktów ze Szwagrem wywołuje u mnie atak obezwładniającej bezradności. Ma facet farta, bo alternatywnie może mnie ogarnąć atak niekontrolowanej furii, z których byłam swego czasu znana w okolicy.
Zdążyliśmy zaliczyć Wieliczkę, dziedziniec zamku w Krakowie i Stary Rynek z Sukiennicami, Leśny Park Niespodziewajek w Ustroniu z zadymką śnieżną, która nawet mnie dała w kość (paluszki mi okrutnie zmarzli w rękawiczkach, w środku); połaziliśmy po mieście, przejechaliśmy się ósemką na Szyndzielnię i podziwialiśmy widoki – chciałam dosłownie uściskać każde drzewo, każdy pień, każdej kory dotknąć… W czwartek kręgle, które jeszcze długo będę wspominać z wielkim rozżewnieniem. Dzis udało sie nam poświęcić jajeczka w koszyczku, co Szwagier zniósł mężnie, usiadłszy jedynie, że niby słabowity pod koniec ceremonii. A potem posiedzieliśmy u Rodziców, potem zaś podreptaliśmy Szwagra odstawić do hotelu, ale jakoś tak chłopaki chciały najpierw zasilenie do telefonu, potem jeszcze tylko do wideowypożyczalni za róg – chcieli sprawdzić, co można nabyć…. Może ten Stoper cały to jakieś cudowne remedium, bo Szwagier zaczyna doznawać cudownego ozdrowienia. Tak; to miało trącać sarkazmem.

Mieliśmy iśc dziś na kręgle raz jeszcze wbrew wszytskiemu, ale koleżanka nie zadzwoniła, a ja – jak zawsze nei mam doładowanego telefonu :P Połwic wygadał. A w tej chwili ktoś żyga pod blokiem. I z tym wszytskim mi lepiej niż tam w cichym, spokojnym domku, gdzie tylko w okolicy było ostatnio kilka rabunków, kradziezy i napad z bronią i strzelaniną w naszym Tesco, gdzie robimy regularne zakupy.

Idę dostać zawału na widok stanu konta.

A wszystkim Czytelnikowm, Czytelniczkom, Psiapsiołom i Generalnie Całemu Światu – Wesołego Alleluja! :) I obyśmy wszyscy zdrowi byli!

A wczesnym rankiem piętnastego dnia wiosennego miesiąca nissan pod kolumnadę pałacu Heroda Wielkiego w czerwonym płaszczu z podbiciem koloru krwawnika wszedł zamaszystym krokiem kawalerzysty piąty prokurator Judei eques Romanus Poncjusz Piłat…

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cieple rzeczy

19 mar

Od poprzedniego poniedziałku ostrzegaliśmy Szwagra, że w Polsce pogoda wbrew zapowiedziom wcześniejszym różnorakich instytucji meteorologicznych nie będzie letnia. Będzie zimowa. Dla Koticzki nic nowego, w końcu marzec, nie? Dla Połowica zimno, to zimno – czapka, rękawiczki i szalik spakowane, kurtka sportowa z podpinką, kupiona bodaj dwa lata temu z okazji zabrania „ciepłych rzeczy”, porządne buty. Szwagier przybył w swetrze, Tshircie i kurteczce jednowarstwowej. Na zwiedzanie Wieliczki (chwała matce Naturze za temperaturę pod ziemią ustabilizowaną) i Krakowa (sic!). I Oświęcimia w terminie późniejszym.

Dziw bierze, jaka Natura jest zawzięta, jaką silną wolą życia nas obdarzyła. Bo tylko to w jakiś sposób mi wyjaśnia, jak ten…. …Szwagier przeżył te swoje trzydzieści ileś lat.

Nawet jeśli to było z pomocą Połowica.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

wymowki

10 mar

Przeziebilam zatoke prawa. Jest brzydka pogoda, wieje i lot jest za wczesnie jak na zdrowy rozsadek – o 7 rano. Szukam kolejnych wymowek, zeby sie przesiasc na autobus.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Drogi Panie Gustawie!

06 mar

Proszę wybaczyć ten poufały ton, ale po tylu latach niemego zachwytu i tego szczególnego uwielbienia, jakim darzy się tylko wspaniałych artystów – wszak wspaniali aktorzy to artyści kreujący inne światy, zupełnie bezpodstawnie nadaję sobie prawo do tej zażyłości i bezczelności.
Panie Gustawie, dziękuję za wszystkie przeżycia i emocje, ale przede wszystkim dziękuję za Andrzeja Keniga i Wolanda. Pana elegancja i dyskretny szyk powinny być wzorem dla wszystkich gentelmenów. Moje serce nadal mięknie na myśl o Panu, choć jestem wierną i lojalną małżonką – bo ta miłość jest inna i niewinna.
Kiedy odchodzi pan za Wielkie Kulisy, mnie nie zostaje nic innego, jak tylko bić brawo na stojąco – scena nie jest pusta; będzie pełna wspomnień.

Szczerze oddana adoratorka,
Mrs. Moticzka na Obczyźnie.

()()()
[][][]

Żałuję, że nie napisałam do Pana Gustawa Holoubka szczenięcego miłosnego listu. Wspaniałym Aktorem był i wspaniałym czlowiekiem.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rzesza 4 i 23/45

05 mar

- A panski kolega nic nam zabawnego nie powie?
- Deutchland, Deutchland uber ales.
Psy.

Gdybym ja jeszcze wiedziala, co ja chce w tym zyciu robic, to wszystko byloby o wiele prostsze. Najwyzsza pora, moze zdaze przed emerytura. Po prostu pieprznelabym ta praca i poszla szukac nowej… A tak, tkwie w tym… w tej szarej bylejakosci i trwam. Ale ja tak nie umiem. Nie ja. No niestety. Probowalam – nie umiem. Potrzebuje wyzwan i osiagniec.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

To idzie mlodosc, mlodosc, mlodosc

02 mar

Odkrylam, dlaczego mnie wkurzaja blogi nastolatkow i innych podrostkow – intelektoaulistow. Bo sie przejmuja pierdolami, wymadrzaja i mysla, ze maja racje. A ja po calym dniu tzw. rzycia nie mam juz sily nawet na komentarz. Ani na rozwazania Pana Cogito, ani na czytanie o nim – to odhaczam w busie do / z pracy. O ile jest miejsce siedzace. Podstepnie i niespodzirwanie z dnia na dzien nieomal zdziadzialam. A moze powinnam przebadac jakas tarczyce czy trzustke? Zdaje sie, ze w koncu mam genetyczne podstawy do tego.
Jak ja smialam narzekac. Jak ja sie dzis kajam. Jak bardzo czasem chcialabym z ta gowniarzeria porozmawiac za jakies dwadziescia lat.
Niestety satysfakcje osiga sie tylko w okreslonym momencie, jesli juz – a z czasme bleknie, wyciera sie i juz w ogole niczym nie smakuje.

Zasadniczo wszystko idzie, odstukac, nienajgorzej. rzymajmy kciuki, moze sie uda jakos ze wszystkim pomalutku.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS