RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2007

Uwaga, bede klac.

28 sie

KURWA, KURWA, KURWA.

Nie ch mi to ktos wyjasni, jak to mozliwe, ze bylam trenerem managerskim, wykladowca, jezdzilam z refereatami, a teraz nie potrafie opowiedziec normalnie i sensownie, co przeczytalam na 7 stronach papieru. Ze napisali po angielsku, to nie jets wymowka, bo doskonale rozumialam!

Ze mialam powiedziec po angielsku to tez mala wymowka.

Ze spanikowalam – ale DLACZEGO!!!

Byl taki moment okolo 2000 roku, moze nieco pozniej, gdy cos we mnie peklo. Juz nie umialam stanac przed ludzmi i mowic do nich, a wczesniej nie mialam trudnosci. Myslalam, ze przejdzie, jak odpoczne.
Nie przeszlo.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pants rhei

27 sie

Smutno. Wiadomo, ze zombi nie zastapi zywego organizmu, zwlaszcza po dwuletnim letargu.
Wirus i nasza absencja w sieci zalatwila nasze dawne Forum – robal zezarl nie tylko baze. Stracilismy nasza gromadke.

To jeden z tych objawow uplywu czasu, ktory poraza mnie najbardziej – swoja bezwzglednoscia i moja bezradnoscia.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Paczki (czyt. pouczki). Wyszly! :)

26 sie

Przepis pochodzi z kuchni toskanskiej.
dwie szklanki maki wysypac w wulkan (chyba dla frajdy…), wsypac dwie lyzki cukru, dodac 1/4 szklanki – 50 gram – roztopionego masla (oszukiwalismy – to byla tutejsza substytutka Kasi, slona), szczypte soli (wlaczona w nasza substytutke, wiec pominelismy, podobnie jak kolejna pozycje -), cytrynowego aromatu troszke, 50 gram drozdzy rozpuszczonych w pol szklanki cieplej wody. Zmieszac wszystko razem, uformowac kulke i zostawic na 2 godziny do wyrosniecia.
Kaza rozwalkowac na placek gruby na prawie 2 cm i wycinac krazki – ja lepie kulki golfowe (pig-pongowe). Ukladac w odstepach (rosna, dranie) – zeby sie nie kleily do podloza, wysypalam gruba warstwe maki – odstawic w ciepelko na godzine; potem smazyc na glebokiej oliwie z oliwek (a jest inna?; 1 butelka) – mocno rozgrzanej. Powinny plywac, jesli tona – oliwa jest za zimna, wiec warto poczekac chwile przed wlozeniem kolejnego,az sie porzadnie nagrzeje. jak zbrazowieja – przewracac na druga strone. Smaza sie szybko! wyciagac i ukladac na bibulce / papierowym reczniczku, zeby odsaczyc.
Po ostygnieciu wstrzykiwalam w nie dzem przy pomocy Polowka i plastikowo-woreczkowej szprycki. to byla najtrudniejsa czesc, bo woreczki pekaja, a szprycka sie zatyka owocami. Zapomnielismy kupic czekolade, ktora chcielismy na te paczki nalozyc, poki cieple. Bita smietana w sprayu okazala sie nieslodka, wiec zostaly tylko marmelady. Przypominam, ze o ile dzem znosi temperatury wysokie dobrze, to ze smietana bita nalezaloby poczekac, az ostygna. Cukru puru tez nie posiadamy, wiec nawet lukier odpadl. Bo paczki te same z siebie nie sa slodkie. Za to ciezkie jak Maczuga Herculesa luzem.
A jakie niezdrowe.
Mniam.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Senz rzycia

26 sie

A tak mi się napisało. A tytuł też nie wiem, skąd się przypałętał – poza tym, że nagle przypomniał mi się film Monty Pythina pod takimże tytułem.

Blog, który lubiłam podczytywać – cynicznego optymisty (cytowany parę notek temu) ma jakiegoś nieprzyjemnego szperacza na stronie i nie śmiem na razie tam zaglądać… E, a dlaczego ja o tym pisałam?.. Aha. No tak, ostatnio dyskutowałyśmy z Merle Stone licytując się, która ma ciekawsze zaniki pamięci. Nie, nie, żadne choróbska – wystarczy masę niewysypiania się, pracy dugie tyle, doprawić szczyptą stresu i już. Cyniczny optymista jest męczyzną; jego podejście do życia wydaje mi się dość typowe dla tej pełci (no dobrze, będę pisać ładnie). Żadnej krytyki nie próbuję przemycić. Dążę powoli do sedna tej notki. Tak pięknie ujęła to Urszula Kozioł, którą zacytuję teraz wyłącznie z pamięci bez podglądania:
Mężczyźni dzielą globy, jak się chleb rozdziela.
Jest jałowy ich podział, a w krew się przemienia

Zajmują się wielkimi spawami, biegną, szukając życia, angażując się lub udając – przed światem, czasem przed sobą, że się angażują.
Kobiety łuskają groch.
I to wszystko. Na tym można skończyć.
Miałam paskudny poranek – zaczął się około pierwszej, potem się rozbił kompletnie o drugą. Sens życia się roztrzaskał z hukiem o kanciaste myśli, rąbnął szklanką i ścierką w zlewozmywak i stwierdził, że ma dość. Że nie ma nadziei.
Powlokłam się za nim na piętro, zostawiając Połówka samego na dole z TV i pilotem (czyli władzą…). Sens życia dogorywał na łóżku. Dołączyłam doń i rozkleiłam się. Plan dnia wziął w łeb – odkurzanie, pączki, prasowanie na cały tydzień, odwiedziny u znajomych w ich nowym domu, który zdaje się transmutować powoli w Titanica.
Po jakimś czasie Połówek się zorientował, że mnie nie ma, i że nie ma mnie z jakiegoś Powodu.
Zajęło mu z półtorej godziny reanimowanie mojego sensu życia, ale muszę zaznaczyć, że na jego widok sens ocknął się i zaczął przejawiać niejaką aktywnośc w postaci ochoty do zrobienia pączków. Pączki się robią (banalnie prosty przepis, chyba wspominałam – problem jest tylko z przeniesieniem pączkó do tłuszczy bez uszkodzenia, bo powietrze z nich uchodzi; jak dojdę do perfekcji, podpowiem, bo są całkiem fajne – ciężkie, cholesterolowe, niemal toksyczne). Pranie się robi. Prasowniae chyba znó przeskoczę z rzekomym wdziękiem…
„Kobiety. Mówię o tych z piersiami po pępek.
O kobietach ja mówię, co jak kangurzyce -
Ich ręce luskające groch, zachłanne ręce,
wygrażające niebu z pazurami w ziemi.”

Kiedyś, jakbym sobie ubzdurała te pączki, to żadne sensy życia nie wpadałyby w huśtawki nastrojów. Dostałyby kopa i były wyrzucone przez mój ulubiony balkon albo przez okno w kuchni – tudzież zabrane by zostały do kina czy pubu z paczką przyjaciółek (albo DO nich). Teraz sens życia sie zsymbiozował z Połówkiem. I mimo pewnej względnej niezależności okazuje się, że nie jest samodzielny. Brak samodzielności cholernie utrudnia wszelkie zewnętrzne stosunki – te z światem. Jakby stosunek z samym sobą i do samego siebie nie był wystarczająco skomplikowany.

Na sens życia i jego wewnętrzny kryzys emocjonalny nałożyły się moje emigracyjne rozterki i tęsknota za domem. Po ostatnich rozważaniach, które, zdawało mi się, zażegnałam, ale mi się BARDZO zdawało, sporo się kłebiło ciągle w wmojej podświadomości. A raczej w ukrytych pokładach świadomości. Niczym gejzer uszło poprzez ów sens. Poprzednia praca przygnębiała mnie potwornie. Nie znalazły się okazje, które pozwoliłyby mi udowodnić, że jestem coś warta. Ociężałość tej instytucji poraziła i sens i moje ego. Nie tylko moje, inne osoby, jak się okazało, tlumiły podobne odczucia. Ale miały więcej odwagi i samozaparcia, by się zwolnić i zmienić pracę. Ja trwałam do końca, który przyjęłam z większą ulgą niż przerażeniem. Dzięki Merlinowi za agencje pracy tymczasowej. W obecnej pracy jest właściwie tylko troszkę lepiej – jest to praca dużo poniżej moich kwalifikacji, ale tylko nieco poniżej moich ambicji (stacjonarna, bez nadmiernego stresu, stabilna, takeij szukałam). Branża finansowa jest mi tak obca, że w zasadzie i tak ciągle się uczę, zgłębiam Excela, czego sobie życzyłam, teraz zaczęłam również męczyć Accessa. A zasoby internetowe związane z charakterystyką państw i miejscowości są dla mnie niemal drugim domem. Najzabawniejsze jest, że pracuję w językach, których nie znam :)
I otóż ta praca wcale ni jest tak istotna sama w sobie. Już nie. Ma znaczenie. Oddziaływuje na mnie, na moją psychikę, potrafi mnei przygnębić i podnieść na duchu. Ale została zepchnięta bez skrupułów z tronu. Sens życia założył nogę na nogę i usiadł nieco bokiem.
Jednakowoż siedzi cały czas i stołek ma dalej więcej niż jedną nogę i choćby nie wiem co, jakby jedną podciąć, to sens życie nie usiedzi długo stabilnie. Jedna z tych nóg to również przyjaciele, nieco podcięta z racji odległości i mojego lęku przed lataniem. I króciutkiego urlopu.
Ale sens usiadł chwilowo; lekko się buja – na razie na własne życzenie.

Jakiś czas usiedzi.

Piosenka o nadziei

Wesołych trąbek słychać granie –
Natężasz ucha, równasz krok,
A słowa same jak motyle
Sfruwają z warg i lecą w mrok.
Któż nam gorącą piosenkę przysłał,
Choć ziąb i rzeką płynie kra?
Nadziei amatorski zespół,
Co pod batutą serca gra!
(Bułat Okudżawa; tłum. Z. Fedecki)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Believe – be live

23 sie

Jak cos sie dzieje Polowkowi, to mysle: dlaczego ja? Ale niewerbalnie to jest – dlaczego my/on/ja.
Jestem nim, choc on chyba mna nie jest.

Baby juz tak maja.

Badania krwi kosztuja 25 euro, wizyta u konowala 60, do tego tony pigul. Na szczescie interpretacja jest za darmo i mozna poczekac, az ONI zadzwonia, bo jeszcze by doszly koszty rozmowy. Ale o dentyscie wole jeszcze nie myslec – zawsze chodzilam dopiero jak juz sie nie dalo nie isc.
Za to polski fryzjer na Talbot St. – od 8 do 16 Euro za samo strzyzenie. Holender, juz bym zaplacila te 50 – 60, gdybym mogla dojsc do Sparzynskiego. Ma teraz wlasny salon, pewnie trzeba by doliczyc, jak sie chce obciac u miszcza. Ale moze jakos bede wygladac, gorzej juz ciezko :P

Poza tym jak tu smacznie jesc bez soli, tluszczu i cholesterolu i bez czekolady w dodatku. Errata: jak tu smacznie GOTOWAC, bo ciastka z czekolada mam za darmo w biurze poki co. Czego oczy nie widza, tego Polowkowi mniej zal. Tylko gorzej, ze on robi to, co ja moge, a on nie powinien.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wirus i programy antywirusowe (kryptoreklama i kryptoantyreklama)

22 sie

Chyba usunelo. Jeszcze sie boje.

Norton (Symantec)(legalny kupiony, a raczej dostany z PC) – przepuscil i zignorowal, podlozyl sie jak pijana prostytutka na haju.
MKS naszego Marka Sella – sie wylozyl na aktualizacji bazy danych – jako ze nie posiadam go na wlasnosc, zaladowalam demo 2007. Podoba mi sie, co z tego, jak nie zadzialal. Cos tam powykryrwal – zmiany kluczy, sygnatur i takie tam. Ale nie wyleczyl.
Avast – darmowy, ale ponoc niezly; posprawdzal, pokrzyczal na wlasna czesc, ostrzegl i poszedl sie pasc, zostawiajac mnie z wirusem. Zreszta poddal sie Nortonowi, ktorego nijak nie umial spacyfikowac i wylaczyc. Norton jest gorszy niz wirus, normalnie.
Panda – w ogole mi sie nie chciala ladowac ani ptwierac. Coz, ie uznam za sprawdzona, moze mnie wirusy i trojany juz tak przyblokowaly :/
Sophos – nie znalazlam darmowgo silniczka, ale juz sama sie zaczynalam poddawac i czulam brudna fizycznie…
PCTools. Niezaprzeczalny zwyciezca.
Szybki, maly, sprawny. Mozna za darmo, ale jest tez tani w porownaniu z innymi. No chyba ze to wirus, ktory wytepil konkurencje i sam sie zakokosil w trzewiach mojej maszyny.
Zreszta jak wykazuje analiza – kazdy program antywirusowy nosi znamiona wirusa, dlatego tez sie lubia klocic miedzy soba, jak jest wiecej niz jeden.
Norton gasnie mi w listopadzie – i swiec, Merlinie, ogarkiem nad jego kodami i silniczkiem. Jedyna zaleta Nortona jest to, ze ma rodzinny filtr, ktory zamierzam nalozyc na niekompetentnych uzytkownikow zasobow internetowych. Dostanie status CHILD, ku uciesze jednej z moich psiapsiolek, ktora krzyczy na mnie, zem MAMA. No a jak inaczej – jak dziecku tluklam w leb – nie klikac gdzie badz!
No to teraz MAMY. :P

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

internet

19 sie

Uzywam internetu od ponad 10 lat. Nie mialam ani razu wirusa.
Polowkowi starczyly dwa tygodnie, zeby zalatwic nasz komputer.
Spokojnie. Z tego zawirusowanego nie tkne zadnego maila ani ie zaladuje zadnego pliku na zadna strone.
Zmarnowalam niedziele na probach usuniecia gadziny. I nic.
Chce mi sie plakac z bezsilnosci – tyle ostrzegalam, prosilam, tluklam w glowe.

Do tego doklada sie szwagier, ktory zostawia puste pudelko po proszku i nic nie mowi, zezera caly chleb i nic nie mowi, oczywiscie nie kwapiac sie pojsc do sklepu. Zbadal sytuacje przy porze kolacji (no coz, glupio gotowac dla dwoch osob, chyba zaczne jednak) – Ceasar salad. Powiedzial, ze nie jest glodny i pognal do sklepu. Kibla po sobie teraz nie umyje.

Blagam. Podpowiedzcie. Jak nauczyc faceta, na ktorego zasadniczo sie nie ma wplywu. Jak mu chociaz dopiec. Bo normalnie dojdzie do rekoczynow. Zaczne sie tluc. Po glowie albo jakos tak.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zostawic za soba dzien…

14 sie

To nie jest dobry dzień. Pracuję z dwoma tępymi Tempami, z których jeden się nie myje chyba, drugi nie myje zębów. Obaj są ośliźli i oszukują. I jeszcze myślą, że nie wiem.

W drugim projekcie pracuję z doktorkiem z Hiszpanii-Finlandii – Brazylii – teraz z Irlandii, który myśli, że jest bardzo mądry i rozumie wszystko. Doktorek mna nawyki starego kawalera, które wdraża również w pracy. Jest samotny, więc nie ma nic przeciwko siedzeniu do późna w pracy. Ja mam. Ale jak tu wyjść w środku pracy… Doktorek ma swoje metody i nie akceptuje innych.

Nie chcę być doktorem, skoro na kazdym kroku przekonuję się, że przeważają tacy właśnie. A Was, moje Dr-ogie Wyjątki, zostawię same na polu walki. No wybaczcie, ale Irlandia plus tępota przerasta moję nadwątlone pluchą barki.

Nic nowego, ale dlaczego wszedzie i dlaczego znowu ja?

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Prawie pączki

13 sie

Poza tym wczoraj robiłam pączki.
Prawie wyszły.
Prawie jak rządowi, może trochę lepiej.

Przeczytajcie notkę poniżej. Lepiej, żeby się nie przydała, ale dobrze wiedzieć.
Dotyczy udaru / wylewu i pierwszej pomocy.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pierwsza pomoc = FIRST AID. Po angielsku bedzie.

13 sie

STROKE IDENTIFICATION:
During a party, a friend stumbled and took a little fall – she assured everyone that she was fine (they offered to call paramedics) and just tripped over a brick because of her new shoes. They got her cleaned up and got her a new plate of food – while she appeared a bit shaken up, Ingrid went about enjoying herself the rest of the evening. Ingrid’s husband called later telling everyone that his wife had been taken to the hospital – (at 6:00pm , Ingrid passed away.) She had suffered a stroke at the party. Had they known how to identify the signs of a stroke, perhaps Ingrid would be with us today. Some don’t die. They end up in a helpless, hopeless condition instead.
It only takes a minute to read this…

A neurologist says that if he can get to a stroke victim within 3 hours he can totally reverse the effects of a stroke… totally. He said the trick was getting a stroke recognized, diagnosed, and then getting the patient medically cared for within 3 hours, which is tough.

RECOGNIZING A STROKE
Thank God for the sense to remember the „3″ steps, STR. Read and Learn!
Sometimes symptoms of a stroke are difficult to identify. Unfortunately, the lack of awareness spells disaster. The stroke victim may suffer severe brain damage when people nearby fail to recognize the symptoms of a stroke.
Now doctors say a bystander can recognize a stroke by asking three simple questions:

- S *Ask the individual to SMILE.
- T *Ask the person to TALK, to SPEAK A SIMPLE SENTENCE (Coherently: It is sunny out today.)
- R *Ask him or her to RAISE BOTH ARMS.

{NOTE: Another ‚sign’ of a stroke is this: Ask the person to ‚stick’ out their tongue… if the tongue is ‚crooked’, if it goes to one side or the other that is also an indication of a stroke}

If he or she has trouble with ANY ONE of these tasks, call emergency services immediately and describe the symptoms. This is URGENT

A cardiologist says if everyone who gets this e-mail sends it to 10 people; you can bet that at least one life will be saved.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS