RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2007

Dowod na wplyw dzieci na zycie

30 lip

Dowodem tego, ze dzieci wprowadzaja chaos w zycie doroslych jest fakt, ze odkad zaczely sie wakacje i smarkateria nie dojezdza do szkoly, busy przyjezdzaja wg planu z nieublagana wrecz precyzja. Wow.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

A przecież mi żal, że w tych drzwiach nie pojawi się Puszkin…

30 lip

No tak, właśnie sobie obiecałam, że nie włączę netu, bo oszczędzam, a teraz piszę notkę na bloga. Chyba jednak chwilowo podefrauduję łącze w pracy. Wstyd, no. ;P
Tak sobie rozmyślam, bo mam za dużo czasu w związku z tym, że odkryłam bluzkę na jutro, której nie trzeba za bardzo prasować. O wielu rzeczach.
Np. to oszczędzanie. Do szału mnie doprowadza, że nie mam zaplecza na wszelki wypadek. A z drugiej strony tak bardzo chciałabym gdzieś pojechać. Z trzeciej strony przerażają mnie loty. Ale z czwartej strony zazdroszczę tym, co latają (proszę nie mylić zazdrości – ja też tak chcę – z zawiścią – a żeby mu krowa zdechła).
I nie sądzę, żebym psychicznie wytrzymała kolejne pół roku izolacji. W pracy jakoś mi coraz smutniej i samotniej, choć przecież nie widać za wielu zmian. Ale mimo tego, że zwykle się dogadywałam z ludźmi młodszymi ode mnie, to ci tutaj są jacyś zbyt odlegli. Dzieli nas przepaść nie tylko wieku, ale i kultury (kultur, wszak to środowisko międzynarodowe) i języków, dojrzałości i poglądów. Z tą dojrzałością to różnie. Uważam się niby za dojrzałą, ale czy ktoś wymyślił, jk się to mierzy? Co do kultur, to chyba już nie wymaga komentarza. Jest jeszcze jeden aspekt – pokrewna dojrzałości (bynajmniej nie pochodna), polegająca na tym, że oni są zwykle tak śmiertelnie poważni, dorośli, tak strasznie czują się zobowiązani do przestrzegania stereotypów, do zachowywania postaw, do strojenia min… Do jasnej cholery, jeśli moje stanie w kolejce po siódmego Harry’ego Pottera ich tak dziwi, to naprawdę, żenada, jak można być tak nudnym. Cóż, wprawdzie główna rozrywka Irlandczyków to jedzenie poza domem i następnie wymienianie uwag na temat dań. .. Wpsominałam już o tym. Można dostać mdłości, i to bynajmniej nie z przeżarcia.
Niech mi już założą ten broadband, bo ja ocipca dostaję. Pardon, wtręt z offu się zrobił.
Moja Hiszpańska jedyna do tej pory przyjaciółka Rosa zakupiła wspólnie ze swoim partnerem Irlandzkim dom na hipotekę; właśnie się urządzają, malują meblują – a chwilowo siedzą w pubie i piją ointę za pintą. Około 21:30 smsowała mi, czy nie dołączymy. Wziąwszy pod uwagę podmiejskie irlandzkie środki transportu, musiałam odpowiedzieć, że może następnym razem, bo zanim dojedziemy do Centrum o takiej porze, będzie bliżej 23:00… Trochę może naciągane, ale wstaję jutro w środku nocy do pracy. Znaczy po szóstej. To nie jest normalna godzina, nie dla mnie i mam serdecznie w dużym poważaniu, czy inni chcą mi dawać przykład swojego wstawania; mogę im tylko odpowiedzieć, że zdawało mi się pracować do 4 czy 6 rano i szło mi nieźle, nawet jak miałam wstać po paru godzinach snu. Natomiast jak się kładę o 22:00, nawet zakładając, że zasnę od razu, to ta szósta nie jest naturalna. I wytrąciła mnie totalnie z mojego rytmu do tego stopnia, że teraz to ani mi nie idzie wstawanie, ani siedzenie po nocy.
Odpowiedziałąm Rosie, że może zatem w długi weekend (tych, co mają mnie zwyczaj nękać, dlaczego mnie w poniedziałkowe Bank Holidaye nie ma w pracy proszę o zanotowanie, że mowa o 6 sierpnia, poniedziałek za tydzień); ale Rosa ma być wtedy w Hiszpanii. Ostatni raz przed Gwiazdką…
Inna znajoma Polka, koleżanka z pracy, od wtorku się będzie włóczyć po polskiej plaży.
AA!! Ggadałam z Sistermoon! I jak pragnę ją spotkać, tak jakoś tchórzę za każdym razem, osioł. I nie wiem dlaczego, jakoś tak. Wracając do tematu: Sistermoon wspominała na swoim blogu, że była w okolicach północnej Irlandii. Natchnęło mnie to trochę, żeby powrócić do zarzuconych ambicji bliższego poznania ojczyzny Połówka. Wertowałam rano przewodnik, proponuję Połówkowi Cahir, a on na to: „Ale tam nic nie ma”. No, nic, tylko ruiny, muzeum czy dwa, wzgórze z krzyęm, jakieś tam rzekome ślady św. Patryka (to dość pospolite w Irlandii…). Faktycznie nic. W Jastarni było więcej. Np. takie żywe rybki w morzu :) Albo nawiedzony dom, który nam zniknął wieczorem i pokazał się dopiero rano następnego dnia. Naprawdę zniknął, 3 razy szliśmy tą ulicą, przechodząc obok tego budynku, a jego tam nie było. No w porównaniu z Polską, to faktycznie Irlandia jest nudna jak flaki z olejem, ale żeby zaraz nego wać wszystko… A Połówek na to, że się nie zbliży do Cahiru, bo tam jest siedziba główna jego dawnego znienawidzonego pracodawcy. I on tam wiele razy był. Pytam, czy widział to i owo, ten zamek na przykład, o on, że widział. A był w? Nie był w. A ja byłam i w Gdyni i w oceanarium i w Gdańsku i w Sopocie i na wieży i w Jastarni, na co Połówek dramatycznie zakrzyknął OK, OK i że już dobrze, że rozumie. I na tym się skończyło, bo on już wie, że potem jak przyjdzie co do czego, to ja i tak będę długo stać i najwyżej na wieczorny seans zdążymy na Parnell Street.
Żeby się nie zdziwił. Jeszcze można wstać ciut wcześniej o dotrzeć busami do Wicklow. Raz mi się udało, znów może się udać ;P
Może mi się zdaje, ale jak się ma wspólne fiananse, a nie rozdzielne, to jakoś te pieniądze chyba łatwiej umykają z konta.
I jeszcze taka jedna znajoma z Irlandii zakupiła działkę pod dom i projekt. Jak zobaczyłam ten projekt, to mi szczęka zjechała, nie wiedziałam, że za 8 tys. PLN takie projekty się teraz robi. Hm, ciekawe tylko, ile taki dom kosztuje, jak się go stawia…
Obawiam się, że trochę mnie powala myśl o możliwości bycia bogatym, posiadania domu/-ów, zamku, dużej posiadłości, jachtu itd. Chyba mam jednak duszę komunisty… Nie, no żartuję, ale świadomość posiadania wielu dóbr i bogatego konta przeraża mnie, bo choćbym się ścisnęła i sprężyła jak ten orzełek na złotówce w uścisku najsileniejszego człowieka na świecie, to nic się nie stanie. Chwilami rozumiem, że może to być na tyle kuszące, żeby się niektórzy dali przekonać, że to ścieżka do szczęścia. Chociaż nie pochwalam, ale chyba rozumiem. I współczuję.
Ale nie powstrzymuje mnei to przed przyglądaniem się samej sobie i podsumowaniami, dokąd doszłam, co osiągnęłam, co miałąm osiągnąć, co chciałam i czego chcę teraz. I ogarnia mnie konsternacja, nostalgia, robi się duszoszcipatielno i smutno. Tak dwa schodki przed rezygnacją.
I coraz bardziej się czuję zmęczona świadomością, że poddać się właściwie nie istnieje. Bo co dalej. Że zasadniczo to jednokierunkowa. Można zrezygnować z pewnych rzeczy, ale – nie uciekając się do innych radykalnych rozwiązań, naturalnie – pełznie się dalej; można tylko w pewnym zakresie szukać innego kierunku. Byle sobie nosa nie potrzaskać o ścinę w ślepej uliczce…
A najgorsza jest ta zdradziecka myśl, której postanowiłam za wszelką cenę uniknąć: co to jest właściwie kryzys wieku średniego i kiedy zaczyna się objawiać, bo ja nie zamierzam w ten wiek wkroczyć. Wskoczę od razu w wiek Babciny. Kiedyś. No kurde, właśnie że wskoczę.
Jak Babcię Weatherwax kocham.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Rany Merlina…

26 lip

MOJA NAJPIERWSZA, NAJPIERWSIEJSZA NOTKA BLOGOWA Z DOMU, Z ‚PRZYBIURCZA’!!!!!
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

JESZCZE MODEMOWA :P:P:P

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Trzy prawdy

25 lip

Kiedys napisalam, ze moglabym byc szczesliwa niezalenie od Polowka bedac z nim w zwiazku. No ale niestety jest to goralska gowno-prawda.

A co do ksiazki… No coz. poczekam, az przeczytacie :P:P:P Sie z Autorka nie zgadzam.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Halo!! Halo? Mamuska? Kawa jest w kredensie!!!

24 lip

Ktos pamieta? To z takiego kabaretu. jakze za tym tesknie. Bo sytuacja podobna tu do kryzysu, ze sklepami… Czy one sie aby POLONIJNE nie nazywaly/… Czy jakos… KOMERCYJNE? Szlag, skleroza albo Alzheimer. No to kryzys jest, tylko kabaretu nie ma :/ (Ani Mru Mru zdaje sie mialo przyjechac, ale nie dojeahlo. Albo Potem, ale na razie nie).

A na serio sobie musialam na szybko wczoraj po aparat telefoniczny pobiec do najblizszego sklepu (jedyne dwie godziny, takie zadupie).

Ktos sobie chce podzwonic? ;)

No za irlandzkie 2 tygodnie mam miec Broadband. Mam nadzieje, bo przez to poszerzanie drogi sie korki wzoraj zrobily, jak jechalismy po aparat…
( bo po ang. broad to szeroki, jakby ktos nie byl pewien)

Tato, sprawdz sobie, kto do Ciebie wczoraj kolo 7 wieczorem dzwonil :P:P:P Ciapa?

Poza tym ma byc podobno bez zmian, ale sie zmienila nieco struktura wlasnosci mojego pracodawcy i teraz leje ze strachu. Bo ja juz taka strachliwa jestem. A do konca ksiazki zostalo mi jeszcze ponad 100 stron, bo moj dzien urlopu na czytanie zrujnowal mi… eircom!
Wracam do roboty, bo tak czy inaczej jeszcze duzo mam.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

eircom

20 lip

EIRCOM ZADZOWNIL!!!!!! W PN – moze we WT mam miec linie!!!! A pare dni pozniej dopiero – internet, ale z nimi nie wiadomo, moze po tych awanturach… RANYYYYYYYY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

I tak nie uwierze, poki.

Ale przynajmneij dzwonili!!!!! :):):)

…Hm. Tylko czy ja pamietam, jak sie z tych dobrodziejstw korzysta?…

I dostalam dwie pary butow w moim rozmiarze (znow wyprzedaze, pewnie beda do niczego… ale na razie nie przemakaja w odroznieniu od starych), w Polskim Sklepie DOBRO sprzedali mi Twoj Styl (zdziercy), co go juz nie dalam rady udzwignac na lotnisku, i swiezutki ciemny chlebek (ktorego zwykle nie mieli o tej porze) i nowy chlebek malopolski ponoc na prawdziwym kwasie. Skosztujemy, zobaczymy.
Wieczorem ksiazeczka…
No fajny dzien, tylko troche drogi :P

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Recydywa

19 lip

Rozdział 3
Zameldowanie
Art. 10.
1. Osoba, która przebywa w określonej miejscowości pod tym samym adresem dłużej niż trzy doby, jest obowiązana zameldować się na pobyt stały lub czasowy najpóźniej przed upływem czwartej doby, licząc od dnia przybycia.
2. Osoba, która przybywa do zakładu hotelarskiego albo do zakładu udzielającego pomieszczenia w związku z pracą, nauką, leczeniem się lub opieką społeczną, jest obowiązana zameldować się na pobyt stały lub czasowy przed upływem 24 godzin od chwili przybycia.

Zrodlo:
Regulacje prawne w zakresie obowiązku meldunkowego Ministerstwa Spraw Wewnetrznych i Administracji

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wielosc w jednosci i jednosc w wielosci

19 lip

Cycat z oficjalnej strony pewnego urzedu miejskiego:

„· Jednoosobowe stanowisko ds. bhp i p.poż.

· Wieloosobowe stanowisko ds.Audytu Wewnętrznego”

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Odkryj irlandie tego lata.

19 lip

Ciagle pada! tralalalalalalalalalalala...

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przypadek – nie przypadek… i konsumpcjonizm

19 lip

Wczoraj rano zobaczylam na wystawie Clery’s plaszczyk – bialy z czarnymi napisami ‚Magic storys’ (polska pisownia czy co???) i innymi takimi.
Wieczorem go nabylam za polowe oryginalnej ceny (szlag, wyprzedaze). A na metce ma napis:
Magic stories start everyday.
Moge sie mylic, bo nie mialam czasu sie przyjrzec, pozno bylo, bo wracalismy z wieczornego seansu HP5.
Moja psiapsiolka dawno nie widziana wygladala przeslicznie – znow dostalam kompleksow i postanowilam zrobic remanent w szafie. A dzis zdecydowalam sie na stare i niemodne buty, ale na obcasie. jednak chyba moja noga nie ten tego za bardzo w plaskim. Nie za elegancko.
W kazdym razie plaszczyk czeka. na razie przede wszystkim na gorace zelazko.
Po spotkaniu z nia natomieast czuje niedosyt, wysokie niezadowolenie z powodu nie-czestotliwosci spotkan (flatliners…) i niedogadania tylu spraw, o ktorych chcialam tak goraco pogadac. Tak to juz bywa ze mna – kipie w srodku i moja komunikatywnosc na tym traci.

Eircom milczy. God Save the Queen.

Srednia wieku w naszym biurze sie obniza nieco, a laski sie tak stroja, ze normalnie sie czuje jakbym ogladala FTV. I niestety nie dziala to najlepiej na konto bankowe. A WAKACJE???
I skad oni biora na to kase…

A w Blanchardstown pono POLSKA KSIEGARNIA! Tylko trzeba sie bedzie przjechac, bo to w sasiedniej wiosce. I nawet tam jeden bezposredni autobus jezdzi, tylko ze nie bardzo wiem kiedy, bo – przypominam – w Irlandii podaje sie godzine wyjazdu z pierwszego przystanku jedynie i orientacyjne czasy przejazdu przez poszczegolne czesci trasy. Wlasciwie powinno sie to okreslac mianem dezorientacyjnego rozkladu jazdy.

Jutro o polnocy. Odliczam! :D

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS