RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2007

eircom i inne niedorobki irlandzkie

19 cze

Powinnam chyba dedykowac Dorze2 ;)

Wiem, ale błagam, niech mi nikt nie robi wyrzutów o inwektywy, tyle mojego, co poklnę na własnym blogu. W notce komponowanej w domu, przenosoznej na pamięciowym patyczku (memry stick, to się jeszcze jakoś nazywa, ale nie pamiętam). Tyle mojej kreatywności, co tych inwektyw.
O, jeszcze jedna mi się przypomniała – półciul.
OK, jeszcze nikt mi nie wyrzucil. Dziekuje niniejszym.

Obejrzeliśmy wreszcie „Życie innych”, niemiecki film o Stasi i inwigilacji artystów. Uproszczona, zbanalizowana historia, która ujęła mnie zakończeniem – i nie powiem więcej, bo bez spoilera nia rusz. W pewnym momencie jednaz postaci cytuje jakąś pracę doktorską o podłożu psychologicznym; a może psychologiczną. Praca dzieli artystó na 5 typów. Jeden z typów to osoby, które bardzo potrzebują bogatych możliwości wypowiedzi, kontaktów i interakcji z innymi ludźmi – to je motywuje i napędza do pracy twórczej. Ten typ uwięziony, odizolowany w celi, pozbawiony kontaktu z innymi osobami i wszelkich bodźców zewnętrznych – w tym także prześladowania, po 10 miesiącach odosobnienia, z założeniem, że data wypuszczenia nie jest podana, staje się pokorny i potulny. W większości przypadków taki artysta nigdy już więcej nic nie stworzy – nie napisze żadnej sztuki, nie namaluje obrazu etc.
Czy na tej podstawie mogę chociaż zaskarżyć eircom o szkody moralne?
Po filmie poszliśmy do kafejki. Ani nie miałam ochoty surfować, ani nie wiedziałam, na jaką właściwe stronę powinnam zajrzeć. Pustka. Apatia. Co, pogoda, myślicie? No, to pewnie też. Wczoraj widziałam śliczne włoskie sandały. Cacko, dwa paski na krzyż, leciutkie, eleganckie. Nawet niedrogie – niecałe 50 EUR, a włoskie. No tlyko po jaką nagła cholerę mi sandały w Irlandii? Na dwa tygodnie letnich wakacji w Polsce? Sorry, jeszcze tyle nie zarabiam, żeby nie pożałować, złaszcza że pogoda – jak to w PL, też nie murowana. A z moim szczęśiem to może powinnam w te wellingtony w kwiatki zainwestować. Całoroczne przenajmniej . Wracając do spraw IT.
Oczywiście, internet jako społeczność ewoluuje i podlega ogromnym zmianom, ale kiedy jest się obecnym w Wirtualii, zmiany te następują w miarę płynnie i pozwalają się stopniowo adaptować, chociaż częściowo. W moim przypadku nastąpiło odosobnienie tak długie i skuteczne, że czuję się wyrwana i wyrzucona z korzeniami. Bezskutecznie próbuję się oprzeć uczuciu, że to wiek, że robię się bezużyteczna i zacofana. Że już niepotrafię dotrzymać kroku.
To w zasadzie wtórne myśłi, bo prawdę mówiąc po pierwsze niczego mi się nie chce szukać. Stare dobre, sprawdzone strony albo zniknęły, albo zahasłowane – poza tym niektórych w kafejce oglądać… No nie wiem, głupio jakoś. Taka niemłoda Koticzka z prześwitującymi kilkoma srebrnymi kudłami, dostojnym Połówkiem przy boku i ogląda arty z HP… No, zwłaszcza niektóre arty. Na pierwszy rzut oka można zanegować irlandzkie poczucie estetyki. Mają paru artystów wątpliwej klasy; ale żeby zrozumieć, że czasem kreska ważniejsza jest od treści… (ukłon w stronę Uliczki i wielu zresztą innych osób) Zresztą te strony też gdzieś wzięły i przepadły, ku mojej rozpaczy, bo piękne tak perełki bywały, iektóre wyjątkowo inspirujące.
A czy istotnie zmieniło się aż tak wiele? Czy ja się tego jeszcze dowiem? W tej chwili NIE zamierzam walczyć z innym odczuciem – z tym przeświadczeniem Indianina, że my to tylko TU i TERAZ. Nie zamierzam patrzeć z optymizmem w przyszłość. Czuję się na to zbyt znużona w bardzo niemiły sposób. Z wielkim zaparciem starałam się polubić ten kraj, czując swoiste zobowiązanie wobec ludzi, którzy przyjęli mnie z taką serdecznością. Potem spotkaąłm tych bardzo nieserdecznych. A do tego dochodzi codzienne zmaganie z zacofaniem, ignorancją, nieróbstwem i tumiwisizmem. Komu obrzydła Polska, powinien spróbować żyć normalnie w Irladnii. A) Kupić coś na raty, B) iść do lekarza, C)uzyskać fachową, kompetentną poradę od jakiegokolwiek z urzędników.
A) Się nie da, nie dajmy się nabrać przy pirewszej wizycie;
B) Z pomocą Boską można przeżyć, niektórym się udało.
C) Tym, którym się udało sugeruję upewnić się w tej samej instytucji; w rezultacie można mieć wrażenie, że się grzebie w polskim systemie prawnym…
Miejmy nadzieję, że masowa depresja ich wytępi, zanim się ta zaraza rozleje na dobre po całym świecie…
Chciałam przypomnieć pospiesznym komentatorom, że w Polsce mieszkałam szacwoną większość mojego życia; tak jakby 94 – 95%, z czego ponad połowa przypada na życie dorosłe. I całkiem samodzielne, pełne załatwiania moich ulubionych spraw niemożliwych.
Jak ktoś z Was spotka na swej ścieżce Irlandczyka, czy mogę prosić o – po uprzednim upewnieniu się, że to nie mój Połówek – przywalić mu profilaktycznie w mordę tak, żeby nie wstał za szybko, a jak już wstanie, żeby wrócił do SWOJEGO kraju i więcej z niego swojego prztłuszczonego prawdopodobnie dupska więcej nie ruszał?
Z góry dziękuję.
A IKEA chce nawet zapłacić za budowę auostrady, żeby wreszcie ruszyć z uruchomieniem swojego sklepu. No Alleluja. Irlandczyków łapówki nie ruszają, bo jak wezmą, to nie daj Boże będą musieli coś zrobić. Cokolwiek. A to może zaburzyć ich nienaruszalną monotonię tygo dnia – piwo, picie, picie, piwo, lunch, picie, lunch, picie, piwo, piwo, mecz, piwo, lunch, picie……..
To oczywiście nie tylko eircom. To także miejsce – ten dom, ta ulica, ten grajdołek w tej dziurze. Faktem jest, że tu cywilizacja ledwie dociera. Komórki się rwą, a numer 98 naszej ulicy jest słynny we wszelkich bezprzewodowych providerach. Ten budynek nie jest kryty przez żadnego z nich. Zafajdany eircom jest jedyną szansą. BT prosiło nas, żebyśmy sobie załatwili linię najpierw z eircomu, potem przenieśli do nich (co uczynimy NIEZWŁOCZNIE).
No, ja ich teraz rozumiem. Aż dziw bierze, że Bryci tak długo wytrzymali tu z okupacją, chyba nawet Ruscy by się wycofali szybciej.
A jak się tak przyjrzeć, to ja się mogę zasadniczo od razu powiescić na myszce bezprzewodowej, bo wg feng shui w domu w kącie przyjaciół mam straty, a w pracy śmierć. No to z czym do ludzi. I czym. Sygnały dymne mam z kominka posyłać???
Chciałam napisać o czymś jeszcze, ale nie mogę sobie przypomnieć. To od niewyspania. Jutro znów rutyna od szóstej – bo do pracy usiłuję dotrzeć na 8:30, więc i tak mam farta, że mogę sobie spokojnie przyjść przed 9:00.
A Połówka znów torturuje silny ból głowy, dobrze, że tyko tyle, odstukać, przepluć, podziękować.
I urok, i przemarsz wojsk.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jak sie odwoluje wladze?

18 cze

Przeciez musi byc jakis sposob na to, zeby ten rzad i Parlament naprawic, bo sie zepsul nieodwolalnie i nienaprawialnie.
SP Dziadek slynny byl w rodzinie z tego, ze naprawial wszystko mlotkiem i butaprenem (taki klej, drogie dziatki); ale tutaj nawet to nie pomoze. Chociaz, jakby tak…? ;)

To a propos zliczania gejow i lesbijek. Moze powinni jeszcze nosci opaski ze specjalnym znakiem, co?!!!! Przeciez to na jakis faszyzm zaczyna zakrawac! Na Rany Boga.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

eircom SUX

13 cze

eircom zlodziej. W marcu zamowilam linie, zaplacilam w polowie kwietnia. Do dzis mam jedynie KOLEJNY termin- 22 czerwca. Moge byc nieuchwytna.
No coz, nie wymagajmy od niedouczonych i zdegenerowanych genetycznie Irlandczykow, zeby umieli policzyc, kiedy uplywaja 4 tygodnie od zlozenia zamowienia.
Do tego trzeba zatrudnic kogos z tytulem minimum doktora z innego kraju; niekoniecznie z Europy zachodniej…

God save the Queen.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Irlandzka Apokalipsa

08 cze

Czterej irlandzcy jeźdźcy Apokalipsy:
Dublin Bus
Irish Post
irlandzka służba zdrowia
eircom.

Szczęśliwie niezdolni dokonania żadnego apokaliptycznego najazdu z powodu spóźnienia w wyniku utknięcia w dublińskich korkach, po którym urywają się na długą przerwę na lunch, po czym zmykają przedwcześnie z pracy na pintę piwa.

Rano przemknely kolo przystanku cztery autobusy, bo pas, z ktorego mialyby sie dostac na przystanek byl lekko zakorkowany.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS